Minister pracy odchodzi: “nie mogę stać bezczynnie”

0
Amber Rudd - Powering Britain's future by Department of Energy and Climate Change (CC BY-ND 2.0)

Brytyjska minister pracy i emerytur Amber Rudd poinformowała wczoraj o rezygnacji ze stanowiska i członkostwa w klubie parlamentarnym Partii Konserwatywnej. Zaprotestowała wobec strategii rządu dotyczącej wyjścia z UE i wykluczeniu rozłamowców przeciwnych brexitowi bez umowy.

“Nie mogę stać bezczynnie” – podkreśliła w wywiadzie prasowym, w którym zapowiedziała swoją rezygnację. Rudd ogłosiła swoje odejście w wypowiedzi dla niedzielnej gazety “The Sunday Times”, zaznaczając, że “nie wierzy już dłużej w to, że opuszczenie Wspólnoty z porozumieniem jest celem tego rządu”.

Dodała równieź, że nie ma dowodu na to, że rząd premiera Borisa Johnsona próbuje znaleźć rozwiązanie w sporze dotyczącym kontrowersyjnego mechanizmu dla Irlandii Północnej (tak zwany backstop).

“Jestem, niestety, zaskoczona brakiem pracy i przygotowań do wypracowania umowy z Unią Europejską” – przyznała. 56-letnia polityk, która w przeszłości stała między innymi na czele ministerstwa spraw wewnętrznych w rządzie Theresy May, powiedziała także, że decyzja o wykluczeniu z partii 21 posłów, którzy zagłosowali z opozycją za projektem ustawy przeciwko opuszczeniu Wspólnoty bez umowy jest “atakiem na przyzwoitość i demokrację”.

“Nie mogę stać bezczynnie, kiedy dobrzy, lojalni i umiarkowani konserwatyści są wyrzucani [z partii – przyp. red.]” – napisała na Twitterze, gdzie opublikowała także swój list rezygnacyjny do premiera Borisa Johnsona, w którym określiła jego decyzję za “polityczny wandalizm”.

Ustępująca minister poinformowała jednocześnie o rezygnacji z członkostwa w klubie parlamentarnym torysów i zapowiedziała, że w kolejnych wyborach zamierza ubiegać się o reelekcję jako kandydatka niezależna. To może być jednak wyjątkowo trudne bowiem Rudd uzyskała mandat z ultra-marginalnego okręgu wyborczego, gdzie o obsadzie stanowiska posła zdecydowało zaledwie kilkaset głosów. Osiągnięcie podobnego wyniku bez wsparcia dużej partii może być wyjątkowo trudne.

W czwartek z rządu zrezygnował wiceminister edukacji Jo Johnson, brat premiera Johnsona, który w zaowalowanej krytyce szefa rządu tłumaczył, że był “rozdarty między lojalnością wobec rodziny a interesem narodowym”. Stracił większość w Izbie Gmin We wtorek rząd Borisa Johnsona stracił większość w Izbie Gmin po tym, jak w trakcie dramatycznych scen w parlamencie Philip Lee przesiadł się do ław opozycji, ogłaszając dołączenie do proeuropejskich Liberalnych Demokratów.

Tego samego wieczora 21 posłów Partii Konserwatywnej poinformowało, że usunięto ich z klubu parlamentarnego ugrupowania za poparcie opozycyjnych planów przeciwko bezumownemu brexitowi i że stali się w związku z tym “posłami niezrzeszonymi”, co z punktu widzenia rządu jeszcze bardziej pogorszyło parlamentarną arytmetykę.

Źródło: pap.pl