Porażka Borisa Johnsona w parlamencie. Dziś decyzja, co dalej z brexitem

0
Parsons_Boris_croydon-932 by BackBoris2012 Campaign Team (CC BY-ND 2.0)

Rząd Borisa Johnsona został pokonany przez ponadpartyjną grupę posłów sprzeciwiających się wyjściu Wielkiej Brytanii z UE bez, jednocześnie przejmując kontrolę nad porządkiem obrad Izby Gmin. Grupa chce, by parlament zajął się projektem ustawy o zmianie terminu opuszczenia Wspólnoty. Premier Johnson zapowiedział również, że złoży wniosek o wcześniejsze wybory.

Opozycja, z którą zagłosowało co najmniej kilkunastu posłów rządzącej Partii Konserwatywnej, zebrała 328 głosów przy zaledwie 301 na rzecz rządu (większość aż 27 głosów).

Dzięki temu zwycięstwu parlament będzie obradował nad opozycyjnym wnioskiem otwierającym drogę do zablokowania bezumownego brexitu i potencjalnego opóźnienia wyjścia z UE do 31 stycznia 2020 r.

Dodatkowo, premier Boris Johnson zapowiedział, że złoży wniosek o przedterminowe wybory. Aby doszło do wyborów, za takim wnioskiem musiałyby zagłosować dwie trzecie posłów zasiadających w Izbie Gmin.

Opozycyjne ugrupowania, których głosy byłyby potrzebne do przyjęcia takiej propozycji – Partia Pracy, Szkocka Partia Narodowa i Liberalni Demokraci – jednogłośnie zaznaczyły jednak, że mogłyby udzielić swojego poparcia wyłącznie po wcześniejszym przyjęciu przygotowywanej przez ponadpartyjną grupę polityków ustawy przeciwko bezumownemu wyjściu z UE.

„Niech nie będzie wątpliwości dotyczących konsekwencji dzisiejszego głosowania: to oznacza, że parlament jest o krok od zrujnowania jakiegokolwiek porozumienia, jakie moglibyśmy wypracować w Brukseli, bo jutrzejsza ustawa przekazuje Unii Europejskiej kontrolę nad negocjacjami” – powiedział Boris Johnson po ogłoszeniu wyniku głosowania.

„Nie chcę wyborów i opinia publiczna nie chce wyborów, ale jeśli Izba Gmin zagłosuje jutro za tą ustawą, to naród będzie musiał wybrać, kto pojedzie 17 października [wtedy będzie miała miejsce kolejna Rada Europejska – przyp. red.] do Brukseli, aby rozwiązać tę sytuację i poprowadzić kraj naprzód” – podkreślił premier, potwierdzając, że jego administracja złoży wniosek o przedterminowe wybory parlamentarne.

Zgodnie z ustawą o kadencyjności parlamentu (ang. Fixed-Term Parliament Act), rozwiązanie Izby Gmin jest jednak możliwe jedynie w ściśle określonych przypadkach, m.in. przy upadku rządu i niezdolności powołania nowego premiera lub przy poparciu dwóch trzecich ogółu posłów.

Opozycyjne ugrupowania – Partia Pracy, Szkocka Partia Narodowa i Liberalni Demokraci – jednogłośnie zaznaczyły jednak, że mogłyby udzielić swojego poparcia zamysłowi przedterminowych wyborów, ale wyłącznie po wcześniejszym przyjęciu przez parlament przygotowywanej przez ponadpartyjną grupę ustawy przeciwko bezumownemu wyjściu z UE. Bez głosów posłów z tych ugrupowań, Johnson nie ma szans na zebranie wymaganej większości dwóch trzecich głosów.

Bezpośrednio po głosowaniu część posłów Partii Konserwatywnej, którzy zagłosowali wczoraj z opozycją, informowała, że usunięto ich z klubu parlamentarnego ugrupowania i że stali się w związku z tym “niezrzeszonymi”.

W tej grupie znaleźli się m.in. Philip Hammond, który jeszcze przed sześcioma tygodniami był ministrem finansów w rządzie Theresy May oraz zasiadający w parlamencie nieprzerwanie od czerwca 1970 roku były minister w rządach Margaret Thatcher i Johna Majora Ken Clarke, a także wnuk legendarnego premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla, Nicholas Soames.

Johnson wczoraj utracił większość w Izbie Gmin po tym, jak w trakcie dramatycznych scen w parlamencie Philip Lee przesiadł się do ław opozycji, ogłaszając dołączenie do pro-europejskich Liberalnych Demokratów.

„Partia, do której dołączyłem w 1992 roku, nie jest tą samą, którą dzisiaj opuściłem” – podkreślił w komunikacie polityk, oceniając, że “rząd Partii Konserwatywnej agresywnie i bez skrupułów stara się o zrealizowanie szkodliwego brexitu”. Ostrzegł, że w tym procesie “niepotrzebnie ryzykuje ludzkie życie” i “zagraża jedności Zjednoczonego Królestwa”.

Źródło: pap.pl