Guma

0
Retro girl blowing bubble with chewing gum Winobranie fotografie designed by Senivpetro - Freepik.com

Przyszła jesień. To znaczy najpierw przyszła ubrana w strój letni. Dowaliła temperaturą, wygoniła naród w góry, nad morze i jeziora. Gdyby nie ta bzdurna zmiana czasu, naprawdę można by uwierzyć, że trwa lato.

Dwadzieścia sześć stopni w listopadzie, a tu niektórzy wyszli przed szereg i zmienili opony na zimowe. Jadę do Katowic, na asfalcie widzę ślady ostrego hamowania. Ktoś nieźle zdarł gumy.

A może nawet palił gumy? To ulubiony sport wszystkich młodzieńców zafascynowanych motoryzacją. Ach te beemki, te golfy i ten ostry, przenikliwy pisk opon.

Guma towarzyszy nam praktycznie wszędzie od czasów Kolumba. Uprawy drzewa kauczukowego przyniosły białym kolonizatorom wielkie zyski. Za to na rdzennych mieszkańców podbitych ziem sprowadziły wiele nieszczęść. Indianie mieli pecha, bo guma pozyskiwana z kauczuku naturalnego i uprawiana w Ameryce Południowej była droga.

Była koszmarnie droga do czasu, gdy wykradziono ziarna drzewa kauczukowego i założono plantacje w południowo-wschodniej Azji.

A potem wynaleziono kauczuk syntetyczny.

I guma trafiła pod strzechy. Tak, ta “guma” też.

Pierwsza lateksowa prezerwatywa została zrobiona w 1912 r. Niestety w kilku krajach młodzi ludzie zamiast zająć się testowaniem tego wynalazku woleli siedzieć w okopach i dawać się zabijać za pomocą gazu musztardowego albo ołowiu.

Bezpieczniej, gdyby postrzelali sobie z procy.

Miałem procę z naciągiem z gumy lotniczej. W całym mieście szyby drżały.

W szkole używaliśmy gumy arabskiej.

A na podwórku dzieciaki grały w “gumę”. Właśnie, właśnie…

Moje dzieciństwo przypadło w czasach PRL-u. Czasów szpiclów, kapusiów i gnid. Wszędzie znalazło się jakieś gumowe ucho, które potem “uprzejmie donosiło”.

Teraz trudno to sobie wyobrazić, ale w tamtej absurdalnej epoce ludzie kolekcjonowali śmieci. Tak, na makatkach wieszano paczki po papierosach a na meblościankach stawiano puszki po piwie.

A my, nieco młodsze dzieci ulicy zbieraliśmy obrazki z gum do żucia. Donaldy. Do każdej gumy dołączana była krótka historyjka obrazkowa z postaciami z animowanych filmów Disneya.

A potem PRL zniknął pod naporem innych gum do żucia. Oraz pozostałych dóbr importowanych z zachodu. Od magnetowidów po spirytus Royal, od batoników Mars po tureckie swetry.

Nie pomogły komunistom gumowe pałki, gumowe kule. Nie pomogła ostra amunicja.

Naród nie chciał jednej gumy, jednego smaku. Naród chciał wielu smaków.

Darek Dusza