Procenty pod choinkę?

0
Wine Drink Restaurant Weinstube Alcohol Bottles by Alexas_Fotos (CC0 1.0)

Długie grudniowe wieczory w okresie świątecznym sprzyjają spożyciu napojów o działaniu rozweselająco-rozgrzewającym. Na szkockich stołach króluje oczywiście whisky (przez naszych rodaków żartobliwie zwana „wodą na myszach”). Polacy natomiast gustują w różnego rodzaju trunkach ze wspomnianą whisky włącznie. I jedni i drudzy nie mają nic przeciwko procentowym prezentom.

„Woda na myszach”

Są tacy, którzy twierdzą, że whisky to farbowany bimber, albo inaczej – bardziej „poetycko” – ruda wóda. Ciekawostką jest to, że początkowo używano tego elitarnego dziś trunku do… balsamowania zwłok. Wtedy również alkoholu nie poddawano procesowi starzenia, a pito go z dodatkiem przypraw i ziół.

Pierwowzorem współczesnej szkockiej whisky jest spirytus ze słodu jęczmiennego. Nie są więc bezzasadne skojarzenia z bimbrem. Najtańsza whisky w supermarkecie kosztuje nieco ponad 10 funtów. Jedną z najdroższych zlicytowano niedawno za prawie 100’000 dolarów amerykańskich.

Zanim wybierzemy odpowiedni trunek na prezent, warto wiedzieć, że rozróżniamy kilka rodzajów szkockiej whisky. Single malt – whisky ze słodu jęczmiennego, wyprodukowana w jednej destylarni. To gatunek najbardziej ceniony wśród koneserów. Blended malt to również whisky słodowa, ale powstała w wyniku zmieszania kilku trunków z różnych destylarni. Ponadto wytwarza się single grain i blended grain – whisky zbożową. Podobnie jak w przypadku tej ze słodu jęczmiennego, single oznacza produkt z jednej wytwórni, a blended z kilku. Ostatnim rodzajem jest po prostu blended, czyli whisky wyprodukowana z kilku odmian whisky słodowej i zbożowej. Jeżeli obdarowywany miał wcześniej styczność z whisky i można go określić konsumentem świadomym jej walorów, warto rozważyć single malt. Jeśli natomiast butelka ma być prezentem dla kogoś, kto owszem, smak whisky ceni, ale bardziej jako składnik koktajlu, nie ma co sięgać na najwyższą półkę. Przyzwoita blended powinna spełnić oczekiwania.

Nektar Dionizosa

Czyli po prostu wino- napój, który mienił się trunkiem bogów jest popularnym prezentem w wielu krajach i na wiele okazji. Ale jaki rodzaj wybrać, skoro nie mamy nic wspólnego z sommelierem?

Upraszczając, większość win dzieli się na trzy kategorie: stołowe, regionalne i posiadające apelację. Kupując wino na prezent, raczej należałoby unikać win stołowych. Są to trunki mało prestiżowe, a kupno ich przypomina zakup kota w worku – nie możemy być pewni co do ich jakości. Jednymi z bardziej cenionych win są te, które posiadają apelację. Apelacja to ściśle określony rejon produkcji wina, w którym obowiązują rygorystyczne ustalone zasady uprawy winorośli. W przypadku takich trunków znamy miejsce pochodzenia wina i mamy pewność, że przy jego produkcji przestrzegano zasad produkcji. Przykładem apelacji jest gmina Pauillac we Francji, w której produkowane są czerwone wytrawne wina, głównie ze szczepu Cabernet Sauvignon i Merlot. Jak rozpoznać, czy wino posiada apelację? To proste — po etykiecie. Na butelkach z francuskim trunkiem znajdziemy AOC – Appelacion d’Origine Controlée, na hiszpańskich DOC – Dominación de Origen Controlada, natomiast najwyższy wyróżnik win włoskich to DOCG -Denominazione di Origine Controlada e Garantita. Inne znane apelacje to: Saint-Emilion, Chianti, Chablis, Châteauneuf-du-Pape, Brunello di montalcino, Priorat, Margaux, Sauterns, Rioja, Dourozentem

Domowa mikstura

Nalewki, likiery i inne wyroby własne– to świetny prezent, zwłaszcza jeśli proces ich tworzenia był długi i pracochłonny. Wyjątkowy smak domowej jagodówki lub wiśniowa nalewka zrobiona według babcinej receptury daje niezwykłe poczucie ciepła i to dosłownie. Taki podarunek powinien być oczywiście odpowiednio wyeksponowany najlepiej w ładnej butelce opatrzonej ręcznie wypisaną etykietą.

Bąbelkowy szał

Szampan ma bogatą historię sięgającą XVI wieku. Jeszcze zanim zaczęliśmy pić szampana świętując noworoczny wieczór, arystokraci na salonach europejskich otwierali z hukiem butelki szlachetnego trunku. Był to ulubiony napój Ludwika XIV.
Szampan jest ikoną w świecie alkoholi tak jak Marliyn Monroe w świecie kina czy Elvis Presley w świecie muzyki. Trzeba jednak pamiętać, że „nie wszystko złoto, co się świeci”. Nie każde wino “z bąbelkami” jest szampanem. Wprost przeciwnie – większość z nich nim nie jest. Prawdziwy szampan jest produkowany tylko i wyłącznie na terenie Szampanii we Francji.

Szampan jest produkowany bez sztucznego nasycania napoju dwutlenkiem węgla. Dwutlenek węgla tworzy się w nim na skutek naturalnego procesu dojrzewania wina w butelkach. Do butelek nalewa się młode, nie do końca przefermentowane wino, a następnie przechowuje się lekko pochylone w stronę korka butelki w piwnicach, w stałej temperaturze 3-5 °C.

W odróżnieniu od szampana, którego nazwa została zastrzeżona w 1911 r., inne francuskie wina musujące produkowane metodą szampańską nazywane są „mousseux”.
Prawdziwego szampana nie kupimy tanio, ale podobno doznania po jego konsumpcji warte są ceny tego trunku.

Alkohol czy w formie prezentu, czy po prostu rozweselającego dodatku do świątecznych potraw zawsze należy dawkować z umiarem i delektować się walorami smakowymi, a nie działaniem procentów.