Czego nie wiemy o Brytyjskich świętach

0
Christmas tree with presents near the fireplace at home in the living room Boże Narodzenie fotografie designed by Awesomecontent - Freepik.com

W Anglii Boże Narodzenie obchodzone było już we wczesnym średniowieczu. Wtedy narodziły się pierwsze świąteczne zwyczaje. Często były one nadaniem chrześcijańskiej treści wcześniejszym pogańskim obchodom zimowego przełomu. Niestety później większość tradycji wymarła. Współczesne Boże Narodzenie ma stosunkowo krótką historię – sięga czasów wiktoriańskich. Niektóre zwyczaje, np. choinka i dawanie prezentów przez św. Mikołaja, obchodzone są na całym świecie. Anglia ma też jednak własne, nigdzie niespotykane praktyki.

Angielskie słowo „Christmas” to skrót od słów Mass of Christ (msza Chrystusa). Odprawiano ją o dwunastej w nocy z 24 na 25 grudnia. Zgodnie z tradycją największy dzwon w kościele godzinę przed północą odzywa się cztery razy, a punktualnie o północy zaczynają bić wszystkie dzwony – to początek świąt, radość z narodzin Chrystusa.

Jodła- symbol chrześcijaństwa

Pierwszą choinkę przywiózł do Anglii książę Albert, mąż królowej Wiktorii. Przystrojone bogato drzewko zjawiło się na zamku Windsor w 1841 r. Bardzo spodobało się królowej. I szybko znalazło się w innych, zwłaszcza bogatych domach arystokratów i zamożnych przedstawicieli klas średnich.
Świerkowa choinka to zwyczaj niemiecki, ale rodem z… Anglii. Pochodzący z Devonu św. Bonifacy, żyjący w VIII wieku, wyruszył do Europy, by nieść chrześcijaństwo plemionom germańskim. Wiecznie zielona jodła była w tym czasie uznawana w Anglii za symbol chrześcijaństwa i nieśmiertelnego Boga. Plemiona germańskie czciły dąb, który był bogato dekorowany w czas świąt Zimowego Przełomu. Jak głosi legenda, Bonifacy w geście przeciwstawienia się pogańskiemu świętu ściął dąb, który miał stanowić centrum obchodów. Ku zdziwieniu wszystkich z wyciętego pnia wyrosła jodła. Od tego czasu narodził się w Niemczech zwyczaj dekorowania jodły świeczkami, by także w nocy św. Bonifacy mógł głosić wiarę wśród pogan.
W angielskiej tradycji bożonarodzeniowej obecnych jest również wiele innych roślin, tych wiecznie zielonych. Ostrokrzew, bluszcz, jemioła i rozmaryn znane są już we wczesnym średniowieczu. Odganiały złe moce i symbolizowały nowe życie, które odrodzi się na wiosnę.

Świąteczne przysmaki

W Wielkiej Brytanii, jak w wielu krajach chrześcijańskich istnieją specjalne potrawy, spożywane tylko w czasie świąt Bożego Narodzenia. Najważniejszym posiłkiem jest nie jak w Polsce- wieczerza wigilijna, ale obiad podawany wczesnym południem w pierwszy dzień świąt.
Wykwintna trójca – głowa dzika, gęś i indyk
Te trzy pieczenie dominowały na bożonarodzeniowych stołach Anglii.
Jak głosi legenda, głowa dzika pojawiła się dla uczczenia przygody, która przytrafiła się studentowi Queen’s College z Oxfordu. Otóż w pierwszy dzień świąt został on napadnięty przez dzika. Broniąc się, wrzucił mu do gardła księgę Arystotelesa, którą miał właśnie pod pachą. Nie chciał jednak stracić cennego dzieła. Odciął więc głowę zwierzęcia i przyniósł do college’u – podano ją jako pieczeń na świąteczny obiad.
Przez wieki najbardziej popularną świąteczną potrawą była pieczona gęś. Podobno pierwszego indyka, przywiezionego z Francji, zjadł król Henryk VIII. W Szkocji tę pieczeń wprowadził Jakub VI, późniejszy Jakub I, który po prostu nie lubił gęsi. Dziś przed świętami sprzedaje się ok. 10 milionów indyków, z których każdy waży przeciętnie 5 kg. Można więc zrobić posiłek dla co najmniej 16 osób. Indyka nadziewa się jadalnymi mielonymi kasztanami, pieczonymi ziemniakami, brukselką, pieczoną pietruszką ze skórką pomarańczową. W tym samym naczyniu piecze się małe kiełbaski zawinięte w plasterki boczku, które układane są obok indyka na półmisku.
Pudding – płonący specjał
Przygotowanie tego jedynego w swoim rodzaju angielskiego przysmaku to cała ceremonia. W ostatnią niedzielę września do ogromnej kamiennej misy należy wrzucić trzynaście składników, które symbolizują Chrystusa i dwunastu apostołów. Są to: mąka, łój wołowy, migdały, trzy rodzaje rodzynków (raisin, currant i sultana), bułka tarta, cukier, jajka, rum, utarta marchewka, kandyzowane czereśnie i sok z cytryny. Wszystko należy wymieszać drewnianą łyżką, wykonując ruchu ze wschodu na zachód. To dla uczczenia trzech króli (zwanych w Anglii trzema mędrcami), którzy przybyli do Betlejem, by złożyć hołd Jezusowi. Każdy z członków rodziny musi choć raz zamieszać masę, nawet niemowlęta (z pomocą rodziców) – bo to zapewnia powodzenie w nadchodzącym roku. Najlepiej wypowiedzieć wtedy w myślach jakieś życzenie – jeśli nikomu go nie zdradzimy, to na pewno się spełni. Zawartość misy zawija się w bawełniany materiał, gotuje na parze 5-6 godzin, a po zdjęciu z ognia wkłada do spiżarki.
Co tydzień należy pudding wyjąć, znowu zamieszać, dolać trochę rumu i ponownie odłożyć w zimne miejsce. Po trzech miesiącach jest gotowy. Z samego rana w pierwszy dzień świąt pudding jeszcze raz gotuje się na parze – tym razem przez 2-3 godziny. Wyjęty na półmisek, polany śmietaną i sherry (lub rumem), przybrany gałązką ostrokrzewu jeszcze gorący wjeżdża na stół. Gasi się wówczas światło, a alkohol i gałązkę podpala – widok prawdziwie niezwykły. Po chwili znowu zapalane są światła i można już delektować się smakołykiem. Do ciasta wrzuca się zawsze monetę – najczęściej srebrną. Szczęśliwy znalazca może być pewny, że następny rok będzie udany.

Crackers – wybuchowe niespodzianki

Po zjedzeniu puddingu nadchodzi czas na wystrzelenie crackersów. Ten zwyczaj ma pochodzenie czysto komercyjne. Wymyślił je w 1850 r. Tom Smith, obserwując wznoszące się w górę iskierki ognia i trzaskające kawałki drewna. Wpadł na pomysł, by utrwalić to zjawisko w zabawce – ku uciesze dzieci. Crackers to długie na kilkanaście centymetrów rolki tektury zawinięte w ozdobny papier. Ciągnięte za końce przez dwie osoby strzelają ukrytym w środku kapiszonem. Po rozpadnięciu się na dwie części wypada na stół drobny prezent (jego wartość zależy od ceny krakersów lub hojności gospodarzy), kartka z jakimś żartem nie najwyższego lotu i papierowa korona, którą obowiązkowo należy włożyć na głowę.

Mince Pies – ciasteczkowa kołyska
Są to małe okrągłe babeczki nadziewane specjalną masą – głównie ze smażonych rodzynków, pokrojonych drobno jabłek i skórki pomarańczowej. Podaje się je na podwieczorek, czyli tea. Kiedyś miały kształt owalny – dla upamiętnienia kolebki, w której sypiał w stajence Jezus – i nadziewano je mięsem.
W okresie Bożego Narodzenia – od pierwszego dnia świąt do Trzech Króli – należy zjeść dwanaście takich ciasteczek. Ma to zapewnić powodzenie w przyszłym roku. W wigilię dzieci stawiają jedną babeczkę z kieliszkiem sherry obok kominka. To dla świętego Mikołaja – by po przyniesieniu prezentów mógł posilić się przed dalszą drogą.

Ale święta to nie tylko czas objadania się przy stole…

Skarpetki przy kominku
W czasach wiktoriańskich kominek z palącym się w nim drewnem stanowił centralne miejsce salonu. Przy nim wieczorami zbierała się rodzina. Zwłaszcza podczas adwentu, gdy codziennie wspólnie zapalano poświęconą świecę, odmierzającą dni do świąt.
Wzmianka o zawieszonych na prezenty skarpetkach pojawiła się po raz pierwszy w Słowniku Oxfordzkim w 1854 r. Przed świętami dzieci spisywały na kartce wszystkie swoje prośby i wrzucały ją do ognia. Z kształtu dymu Mikołaj odczytywał życzenia malców. Prezenty rozpakowywane są na ogół rano w pierwszy dzień świąt.

Boxing Day

Nazwa święta wywodzi się od tradycyjnego zwyczaju darowania służbie lub biednym podarunków zapakowanych w pudełka 
Dzień ten zaczęto świętować już w średniowieczu, ok. 800 lat temu. Opróżniano wtedy w kościołach puszki, czyli boxes, do których wierni wrzucali datki. Pieniądze dzielono między najbiedniejszych parafian. Był to więc dzień jałmużny. Najpopularniejsza kolęda śpiewana tego dnia to „Good King Wencelas”. Opowiada o monarsze celebrującym Boxing Day w chacie biednej rodziny, z którą podzielił się królewskimi smakołykami.
W tym dniu w bogatych domach służba miała wolne, a dostarczyciele różnych usług przychodzili, by otrzymać świąteczny napiwek. Z czasem dzień ten stał się wolny od pracy dla wszystkich.

Jeszcze inna etymologia tego słowa wiąże się ze średniowiecznym zwyczajem, kiedy to w tym dniu łapano strzyżyka, “króla wszystkich ptaków”, wkładano go do pudełka i obnoszono po wszystkich domach we wsi, co miało przynieść szczęśliwy rok i dobre plony.

Obecnie 26 grudnia Brytyjczycy tradycyjnie wybierają się na zakupy. W tym dniu wiele sklepów oferuje ogromne przeceny na swoje towary.

W Anglii, Walii, Szkocji oraz Irlandii Północnej w Boxing Day istnieje zwyczaj rozgrywania meczów. Tego dnia piłkarze wszystkich lig wychodzą na boiska. Wedle tradycji mecze powinny się odbywać pomiędzy lokalnymi rywalami, by zarówno piłkarze, jak i kibice uniknęli długich podróży.

Kartki świąteczne

W 1843 r. Sir Henry Cole, urzędnik państwowy, zastanawiał się, jak upowszechnić wśród zwykłych ludzi niedawno uruchomioną Pocztę Publiczną. Namówił rysownika Johna Horeley’a, by zaprojektował specjalną kartkę z okazji Bożego Narodzenia. W pierwszym roku sprzedano tysiąc kartek po jednym szylingu za każdą.
Pierwsze drukowane kartki pojawiły się w 1846 r. Stały się bardzo popularne w latach 60-tych XIX wieku. Otrzymane kartki wieszano z dumą wokół kominka na specjalnych sznureczkach. Ich liczba mówiła o popularności rodziny. Zawieszone nad kominkiem kartki stanowiły część dekoracji domu. Znikały jak cały świąteczny wystrój 6 stycznia – w święto Trzech Króli. Przegapienie tego terminu, a zwłaszcza zostawienie na podłodze choćby jednej igiełki ze świątecznego drzewka, miało przynosić nieszczęście.
Pamiętajmy więc, aby noworoczne porządki robić bardzo dokładnie!