Ojcowie niepodległości – Roman Dmowski

0
Roman Dmowski

Przyszły Pan Prezes urodził się w 1864 roku, w ubogiej rodzinie na warszawskiej Pradze. Jego ojciec był kamieniarzem, układał kostkę brukową na warszawskich ulicach. Jak wszystkie praskie dzieci, Romek był wątłej postury i nic nie wróżyło mu długiego życia. Jego dwóch braci zmarło w dzieciństwie, a siostry długo chorowały na gruźlicę. Ojciec wcześnie dostrzegł zamiłowanie Romka do nauki i wysłał go do gimnazjum. Tam Romek poznał „dobrodziejstwa” rosyjskiego systemu edukacji na własnej skórze, szczęściem dla niego zakończyło się tylko powtarzaniem roku. Większe przewinienia jak czytanie czy mówienie po polsku karano relegowaniem ze szkoły, co oznaczało w praktyce zakaz wstępu do rządowych gimnazjów.

Związek Młodzieży Polskiej „Zet”

Już na początku studiów na Cesarskim Uniwersytecie w Warszawie, Dmowski włączył się w działalność założonego przez Zygmunta Balickiego w 1887 roku Związku Młodzieży Polskiej. Była to organizacja tajna, działająca na każdej uczelni,  gdzie studiowała polska młodzież. Celem organizacji było dążenie do odzyskania niepodległości przez samokształcenie oraz szerzenie edukacji i kultury wśród ludu. „Zet” był kuźnią kadr dla wielu organizacji, choć formalnie był podporządkowany Lidze Polskiej a następnie Lidze Narodowej. To był trudny okres w życiu Dmowskiego, sam musiał opłacać swoje studia, utrzymując się z dawania korepetycji.  W 1891 r. ukończył studia z dyplomem „kandydata nauk przyrodniczych” odpowiadającym dziś doktoratowi.

Działalność polityczna  w Lidze Narodowej

Po studiach włączył się w działalność Ligi Polskiej, a kilka lat później wraz grupą podobnie myślących działaczy przekształcił ją w Ligę Narodową. Jeszcze tego samego roku został aresztowany przez rosyjską tajną policję za współorganizowanie manifestacji w setną rocznicę Konstytucji 3 maja. Wyrokiem sądu został zesłany do Mitawy. Uciekł z zesłania i osiadł we Lwowie. Zajął się pracą organizacyjną oraz redakcją „Przeglądu Wszechpolskiego”. W 1903 roku wydał dzieło programowe “Myśl nowoczesnego Polaka”, w którym ujął kredo narodowe.

„Jestem Polakiem — to znaczy, że należę do narodu polskiego na całym jego obszarze i przez cały czas jego istnienia […] Wszystko co polskie jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to, co jest w nim marne.”

W wydanej w 1908 r. książce „Niemcy, Rosja i kwestia polska”, zdefiniował stosunek obozu narodowego do zaborców – Niemcy są największym wrogiem Polski i polskości ze względu na swój potencjał militarny i przewagę cywilizacyjną. Jego największy adwersarz – Piłsudski postrzegał Rosję jako głównego sprawce nieszczęść Polski, bazując na swoim osobistym doświadczeniu i doświadczeniu wielu pokoleń szlachty litewskiej. Dmowski kierował się kalkulacją geopolityczną. Dostrzegł w przeciwieństwie do Piłsudskiego, że każde polskie powstanie reaktywuje sojusz niemiecko – rosyjski. Ocenił, że potencjał militarny połączonych sił niemiecko- rosyjsko- austriackich jest znacznie większy od sił polskich i nawet gdyby Anglia i Francja jednocześnie zdecydowały się pomóc sprawie polskiej, wciąż niewystarczający. Z tej obserwacji wysnuł jedyny możliwy wniosek. Trzeba poczekać na konflikt pomiędzy zaborcami, który był w początkach XX wieku już dość oczywisty. W konflikcie trzeba zaś poprzeć Rosję, ponieważ Niemcy nigdy nie zgodzą się na żadne ustępstwa na rzecz Polski. Polskie żądania odnośnie Śląska, Wielkopolski i Pomorza, przetrąciłyby kręgosłup Prusom i zmarginalizowały ich pozycje, na co Prusy nigdy się nie zgodzą. Włączenie zaś tych ziem do Rosji, w wyniku zwycięskiej wojny, zwiększyłoby potencjał sił polskich. Dmowski nie miał złudzeń,  że Rosja zgodzi się na ustępstwa w sprawie polskiej. Ale scalenie ziem polskich pod jednym rosyjskim berłem, oznacza już tylko jednego zaborcę, wstrząsanego już od dawna ruchami separatystycznymi i rewolucyjnymi. Strategia Dmowskiego na najbliższe lata, nie wyrażona expressis verbis to uśpienie czujności zaborców.

Komitet Narodowy Polski

Wybuch wojny zastał Dmowskiego w Warszawie, gdzie utworzył anty niemiecki Komitet Narodowy Polski, w skład którego weszli członkowie Narodowej Demokracji i Stronnictwa Polityki Realnej. Po zajęciu przez Niemców Warszawy przeniósł się do Petersburga, gdzie na forum parlamentu zabiegał o ustępstwa na rzecz sprawy polskiej. W następnych latach propagował ideę niepodległej Polski w Wielkiej Brytanii i Francji. Spotykał się z politykami, dyplomatami oraz pisał memoriały do rządów. Dziś porównalibyśmy jego działania do intensywnej kampanii w telewizji i mediach społecznościowych. Pod koniec wojny ponownie utworzył KNP w Lozannie, którego został prezesem. W połowie 1917r. KNP przeniósł się do Paryża, gdzie zyskał uznanie rządu Francji za oficjalnego reprezentanta Polski, następnie to samo uczyniły Włochy, Wielka Brytania i USA. Początkowo najważniejszym celem KNP było utworzenie Armii Polskiej we Francji. Kiedy uzyskano zgodę władz francuskich, Polska stała się formalnie stroną konfliktu, sojusznikiem państw ententy. Do Błękitnej Armii masowo zaciągali się ochotnicy z USA, Kanady i Francji oraz polscy jeńcy wojenni.

Dwie koncepcje

U schyłku wojny zarysowały się dwie koncepcje kształtu granic i państwa polskiego. Piłsudski proponował sfederowanie z Polską niepodległej Litwy i Ukrainy. Niestety, zdawał się nie dostrzegać, że w końcu XIX wieku bardzo rozwinęła się świadomość narodowa tych dwóch nacji. A swoją odrębność budowały one na  przeciwstawianiu się polskości, w której widziały głównego wroga. Wrogie nam nacjonalizmy „wyhodowali” zaborcy, aby poróżnić nasze narody. To carscy urzędnicy fundowali stypendia dla litewskich inteligentów i wspierali materialnie ich dążenia emancypacyjne. W Galicji to najpierw Austriacy a potem Niemcy wspierali nacjonalistów ukraińskich, aby budować przeciwwagę dla zbyt mocno rozwijającej się polskości. Czy oferta federacji była atrakcyjna dla Litwinów i Ukraińców? Do pewnego stopnia tak, ale została sformułowana nieco za późno. Litwa ogłosiła niepodległość 16 lutego 1918, a więc prawie rok wcześniej. Ukraina też już zdążyła kilka razy ogłosić niepodległość. Czy wierzyli w szczerość oferty? Chyba raczej nie, przecież stolicę Litwy (Wilno) odebraliśmy im zbrojnie, a o Lwów (główny ośrodek ukraińskiej myśli narodowej) toczyliśmy ciężkie walki ze Strzelcami Siczowymi. Dmowski był zwolennikiem koncepcji inkorporacyjnej. Miała ona polegać na włączeniu do Polski ziem etniczno polskich oraz zdominowanych przez żywioł polski. Dla Litwy miał ofertę unii realnej, czyli wspólnoty na kształt obecnej Wielkiej Brytanii, ale z powodów wspomnianych wcześniej,  nigdy do niej nie doszło. Warto wspomnieć, że niepodległa Litwa nie była do Polski przyjaźnie nastawiona, przez większość okresu międzywojennego nie utrzymywała z Polską stosunków dyplomatycznych.

Pojedynek w Wersalu

W styczniu 1919r. zaproszono KNP jako reprezentanta Polski na konferencje pokojową w Wersalu. Do komitetu dołączył Ignacy Paderewski oraz przedstawiciele Piłsudskiego. Jedenastego dnia konferencji dość nieoczekiwanie poproszono Romana Dmowskiego o zreferowanie sprawy polskiej. Dmowski szybko zdał sobie sprawę, że to jest ten moment, do którego przygotowywał się przez całe życie, od którego będzie zależeć kształt niepodległej Polski. Roman przez blisko pięć godzin, bez notatek referował zagadnienia historyczne, społeczne i demograficzne przemawiające za wcieleniem poszczególnych ziem w skład państwa polskiego. Referował najpierw po francusku, a następnie kiedy zorientował się, że tłumacz niedokładnie przedkłada, również w języku angielskim. Szczęśliwym trafem udało się polskiej delegacji zdobyć mapę Polski przedrozbiorowej i tak polskie propozycje zwane odtąd Linią Dmowskiego zostały precyzyjnie nakreślone. Największym przeciwnikiem sprawy polskiej (i Romana Dmowskiego) był na konferencji… premier sojuszniczej Wielkiej Brytanii David Lloyd George. Aby zrozumieć przyczynę tej pozornej sprzeczności, trzeba przywołać założenia geopolityki brytyjskiej, a te są niezmienne od blisko 1000 lat. W celu zapewnienia bezpieczeństwa wyspie należy utrzymywać równowagę sił na kontynencie i nie dopuścić do wzrostu i znaczenia jakiegokolwiek z dużych krajów. Trzeba podsycać wzajemne niechęci pomiędzy: Rosją, Niemcami, Francją i Hiszpanią (w zależności od epoki) a w razie wzrostu znaczenie jednego z tych państw natychmiast zawiązać koalicje pozostałych przeciwko niemu. Jak skuteczna jest to polityka niech świadczy fakt, że ostatnia udana inwazja z kontynentu na wyspę miała miejsce w 1066 roku, a poprowadził ją Wilhelm Zdobywca. W dniu zawarcia rozejmu z Niemcami, nastąpił zwrot w polityce brytyjskiej. Teraz należało wspierać Niemcy, aby krajem dominującym na kontynencie nie została Francja. W sojusznika nie wypadało tak bezpośrednio godzić, ale w sojusznika Francji (Polskę) jak najbardziej. Premier Wielkiej Brytanii był wytrawnym graczem. Na początek postanowił zbić z pantałyku polskich polityków. Kiedy przedstawiono mu delegację polską, zapytał Ignacego Paderewskiego, czy jest krewnym tego słynnego pianisty. Usłyszawszy, że to on jest tym pianistą, puentował „I tak nisko pan upadł, że zajął się polityką…”
Jedną z najważniejszych kwestii dla delegacji polskiej była sprawa Gdańska i uzyskania dostępu do morza. Dmowski argumentował że Polska potrzebuje portu, aby odbierać dostawy materiałów wojennych z Francji a w przyszłości, aby rozwijać export polskich produktów. Lloyd George był bezwzględny, „W Gdańsku mieszka najwyżej 10% Polaków, a przyznanie tego miasta Polsce, to jak podpalenie lontu pod beczką prochu.” I tak zasada samostanowienia narodów wzięła górę i Gdańsk został wolnym miastem, a w krytycznych miesiącach roku 1920 zgodnie strajkowali dokerzy angielscy, francuscy i gdańscy, aby uniemożliwić dostawy amunicji dla polskiej armii walczącej z najazdem sowieckim. Warto przypomnieć, że w tej krytycznej chwili uratowały nas dostawy amunicji drogą kolejową z Węgier.
Dmowski miał też „plan awaryjny” odnośnie Gdańska, trochę jak słynne fortele Zagłoby. Delegacja polska zaproponowała, aby hallerczyków niezwłocznie przetransportować do Gdańska drogą morską, aby mogli wyruszyć do walki z bolszewikami. Niestety, Lloyd George zachował czujność i w lot zrozumiał, że lądowanie 70 tysięcy polskich żołnierzy „rozwiązałoby problem niemieckiego Gdańska” i projekt odrzucił.

Ostatecznie Polska powstała, dzięki zabiegom Dmowskiego w kształcie jakim sugerował (zostawił sobie margines do negocjacji) i to jego talentowi dyplomatycznemu zawdzięczamy jej kształt na zachodzie i północy. Granice wschodnie wywalczyli nasi żołnierze ochotnicy, i to im i ich dowódcom ( w tym oczywiście Marszałkowi Piłsudskiemu) zawdzięczamy ich kształt.

Przeciwnicy Dmowskiego podnoszą, że zbytnio się zaangażował w wielką politykę, w rezultacie przegapił dogodny moment, aby przejąć pełnię władzy w odrodzonej Polsce jako premier. Pytany po latach odpowiedział: „ Polska była wtedy bezbronna, otoczona przez niemiecką i sowiecką rewolucję.  jak zwierzę bez kłów i pazurów musiała przyjąć barwy ochronne. Najlepszym na premiera był wtedy Witos (chłop) a na naczelnika sił zbrojnych Piłsudski – socjalista rewolucjonista”.

Paweł Porański

Źródła: książki Krzysztofa Kawalca, Roman Dmowski, Zysk i Ska, Poznań 2016