Magia odpuszczania – czynnik X prawa przyciągania

0
Silhouette of woman praying over beautiful sunrise background Streszczenie fotografie designed by Jcomp - Freepik.com

Zauważyłeś, że kiedy po długim, stresującym oczekiwaniu na efekt kompletnie odpuściłeś, nagle wydarzył się cud? Przestaje ci zależeć. Nie interesuje cię już nic. Masz gdzieś, czy życzenie się spełni, czy nie, a efekt zostaje osiągnięty – oto magia odpuszczania.

Zazwyczaj odpuszczamy dopiero wtedy, gdy jesteśmy już tak zmęczeni pilnowaniem i wyglądaniem za efektami, że nie dajemy rady i przestaje nam zależeć. Odkładamy ten ciężar na półkę, energia się uwalnia i właśnie w tym momencie pozwalamy na to, aby nasze pragnienie się zmanifestowało. Przypadek? Nie sądzę.

Przyciągamy dokładnie tak mocno, jak łatwo przychodzi nam odpuszczanie pragnienia. Bo odpuszczanie to kluczowy krok w Prawie Przyciągania. Coś, co przychodzi najtrudniej i co daje niemal natychmiastowy efekt. Aby uzyskać niemal 100% skuteczność w stosowaniu Prawa Przyciągania, należy zachować równowagę między staraniem się o coś, a odpuszczeniem. Najłatwiej odpuścić skupiając się na uczuciach – wycofując logikę. Wtedy dopuszczamy do siebie magię – energia ma drogę, którą może się realizować.

Kiedy chcesz zasadzić prawdziwy ogród, najpierw musisz go zaplanować, potem przygotować pod niego teren, następnie zasiać nasiona i posadzić rośliny. Nie przychodzisz każdego dnia i nie przekopujesz na nowo grządek, żeby się przyjrzeć nasionom, bo może coś z nich wyrosło. Wierzysz, że skoro zostały zasiane, teraz potrzebują chwili, by zakiełkować. I tak właśnie jest z Prawem Przyciągania – bardzo często przychodzimy do naszej grządki i przekopujemy ją, co sprawia, że czas kiełkowania wydłuża się lub tego kiełkowania nie będzie już nigdy. Odpuszczając, stajemy sobie z boku i co jakiś czas podlewamy grządkę.

Co to jest odpuszczanie?

Odpuszczanie jest wtedy, gdy zostaje intencja, ale nie zależy ci na efekcie. Możesz się starać, działać, ćwiczyć, pracować nad celem, ale nie jesteś przywiązany do efektu końcowego, nie stresujesz się nim, nie uzależniasz od niego swojego całego życia. Odpuszczając, ściągamy z siebie strach, napięcie, presję i stres. Kiedy wychodzimy z założenia, że samo przyjdzie w najbardziej odpowiednim momencie, wtedy… po prostu przychodzi. Schodzi powietrze z balonika, który stał na drodze do efektu.

W odpuszczaniu są dwie drogi – albo zaczniemy pracować nad równowagą świadomie, ćwicząc na drobiazgach, które nie mają większego znaczenia, albo pozwolimy sobie na to, aby siebie samych zaprowadzić do momentu, w którym nadmiar presji i emocji doprowadzi do wybuchu. Wtedy chcemy tak mocno i tak bardzo danego efektu, że serie wydarzeń doprowadzą do tego, że nie będzie już czego zbierać. Chcąc za bardzo, możemy być pewni, że nie dostaniemy tego, czego pragniemy, bo sami siebie blokujemy w kwestii nowych dróg czy rozwiązań. Tracimy nadzieję. Logika nie działa. Nie ma rozwiązania. To zmusza do odpuszczenia, wzięcia oddechu, a potem… nie wiedzieć czemu, wszystko zaczyna się układać.

Odpuszczanie to nie jest – jak często błędnie się uważa – proces, w którym odkładamy na półkę pragnienia i przestajemy ich chcieć. Odpuszczanie to nie poddanie się. Kiedy odpuszczasz – zostawiasz otwarte drzwi. Kiedy się poddajesz – zatrzaskujesz je.

Kiedy chcemy za bardzo to znaczy, że jest nam źle, kiedy tego nie mamy. Potrzeba to zaprzeczenie posiadania, a przecież możesz mieć tylko to, w co wierzysz, że już masz. Jeśli więc czegoś bardzo pragniesz, to istnieje naprawdę małe prawdopodobieństwo, że to dostaniesz.

Czynnik X – jak z niego korzystać?

Aby nauczyć się odpuszczać, potrzebny jest trening. Odpuszczamy najpierw rzeczy drobne i sprawdzamy, jakie uczucia nam w tym towarzyszą. Odpuszczamy nowe ubranie, wyjście ze znajomymi, odpuszczamy emocje, kiedy ucieknie nam autobus albo zdenerwowanie, kiedy spotkanie zostaje odwołane. Podchodzimy świadomie i spokojnie, wierząc w to, że Wszechświat wie co robi. Umysł musi się nauczyć, że odpuszczanie nie boli, a to co sobie funduje nie odpuszczając, to nic innego jak presja.

Warto też żyć tu i teraz, ćwiczyć uważność i wsłuchiwać się w siebie. Bardzo często żyjemy tak, jakby nasze uczucia nas nie dotyczyły. Zagłuszamy je, odsuwamy na bok, zaprzeczamy samym sobie. Możemy też starać się wypuścić intencję na zewnątrz (na przykład zapisując ją w zeszycie, wrzucając karteczkę do słoika) i zapominając o niej. Nie jest to łatwe, ale do wyćwiczenia.

Możesz też zmienić stanowisko na bycie otwartym i gotowym, zamiast oczekującym i potrzebującym. Otwierasz się więc na miłość, czy inne uczucie, którego więcej chcesz w życiu, jesteś gotowy na wpuszczenie do swojego życia pewnych sytuacji, osób i rzeczy. To znak dla Wszechświata, że nie wchodzisz do energetycznej klatki i nie zamykasz się sam od środka.

“Niech stanie się to, co jest dla mnie najlepsze, dlatego odpuszczam”.

Najistotniejszą sprawą jest to, że trzeba odpuścić… w sobie. Zrezygnowanie z działań, podczas gdy w środku aż parujemy z niecierpliwości nie jest odpuszczeniem. Trzeba przestać walczyć wewnętrznie, aby odpuszczenie zadziałało. Kiedy do tego dojdzie, poczujemy spokój i równowagę, a potem… zacznie dziać się magia.

Nadine Lu/ Londynek.net