W kamiennym kręgu

0

Dlaczego kobiety całują się na powitanie?

Bo nie wypada im się pogryźć.

Znany powszechnie dowcip „z brodą”. Wielokrotnie zdarzało mi się go słyszeć z ust… mężczyzn. Nie przypominam sobie, żeby opowiedziała mi go kiedyś kobieta. Mnie osobiście ten żart nie śmieszy. Przykro mi jest natomiast, że Panowie powielają stereotypy, które w moim przekonaniu mocno odstają do rzeczywistości. Może to kwestia szczęścia. Ja miałam i nadal mam ogromne szczęście do spotykania wspaniałych kobiet na mojej drodze życia.

Pierwszą i chyba najważniejszą z nich była moja nieżyjąca już babcia. Do dzisiaj to dla mnie niedościgniony wzór dobroci, zrozumienia, bezinteresownej miłości i ogromnych poświęceń. Przeżyła wojnę, śmierć matki we wczesnym dzieciństwie, w wieku kilku lat właściwie prowadziła już dom. Jako młoda dziewczyna stanęła przed ołtarzem, za męża biorąc dwukrotnie starszego od siebie szwagra (siostra babci umierając na raka zobligowała babcię do tego małżeństwa, chcąc zapewnić opieką dwójce swoich dzieci). Żyła prosto, ubogo, skromnie. Kochała swoje i nie swoje dzieci, kochała wnuki. Śmiało mogę powiedzieć, że mnie wychowała od niemowlaka. Nigdy nie pretendowała do roli mentorki (pewnie nawet nie wiedziała, co to słowo oznacza), a była i jest nią dla mnie do dzisiaj i będzie zawsze. Swoim życiem świadczyła, że bycie kobietą to nie kwestia płci, to stan samoświadomości. Ubrała kobiecość w siłę, pogodę ducha, łagodność, wrażliwość, umiejętność wspierania bliskich, zrozumienia, dobroć płynącą z serca. Swoim życiem pokazała mi drogę, którą ja nieudolnie staram się podążać. W momentach zwątpienia sięgam pamięcią do wspomnień o mojej babci – mojej skały i opoki.

Podobnych kobiet szukałam później i wciąż szukam. Spotykałam je na swojej drodze, już teraz świadoma, że nigdy nie był to przypadek. Pojawiały się w odpowiedzi na mój aktualny stan ducha, gotowe by uczyć, przekazywać, pokazywać i słuchać. Dzięki nim nigdy nie czuję się sama, nawet jeśli dzielą nas setki, czy tysiące kilometrów. Większość z nich zna się wzajemnie. To niezwykle ważne i budujące dla mnie poczucie, że przynależę do tego kobiecego kręgu. Nie ma znaczenia brak częstych kontaktów, ważne jest to, co nas łączy. Przyjaźń, szacunek, wzajemne wsparcie i zrozumienie, to wartości nie do przecenienia. To nie plotki i zaglądanie w życiorysy innych są tematem naszych rozmów.

Marzec w naszej polskiej tradycji nieodmiennie kojarzy się nam z Dniem Kobiet. Jak wszystko inne, również to święto posiada zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Nie da się ukryć, że 8 marca było kreacją ustroju komunistycznego, przywołuje w pamięci czasy wręczania goździków i rajstop. W obecnej chwili to młyn na wodę dla wszystkich i właściwie niewiele pozytywnego przekazu słyszymy i czytamy poza skrajnymi opiniami. Gdyby jednak pójść krok dalej i uczynić ten dzień Świętem Kobiecości. Pokazać kolejnym pokoleniom małych dziewczynek, młodych kobietek, czym ona jest, co się za tą kobiecością kryje, uczcić ją i świętować. Przekonać te z nas, które nie miały szczęścia i od innych kobiet zaznały krzywd, niesprawiedliwości, upokorzeń, że warto szukać kobiecych kręgów, warto czasem zaufać przedstawicielkom swojej płci.

Kobiety są silne. Karty historii przepełniają przykłady tych, które w imię miłość, wiary w słuszność swoich idei, poczucie honoru czy odpowiedzialność za życie innych oddawały swoje. Cierpliwość – cecha również przypisywana przede wszystkim kobietom – pomaga nam w upartym dążeniu do spełniania swoich pragnień. Naszym przodkiniom pozwalała przetrwać ciężkie czasy powstań, wojen, bo wtedy tylko upór pozwalał przeżyć. Kiedy zabrakło przy nich mężczyzn, dachu nad głową i „chleba powszedniego”, one stawały się skałą dla swojego potomstwa, swoich bliskich. Wzajemna pomoc i wsparcie ze strony innych kobiet nabierały w tamtych czasach szczególnego znaczenia. Myślę, że o tym powinno się głośno mówić w Dniu Kobiet, przywoływać pamięć tych, które niosły w sobie odwagę dnia codziennego w niecodziennych, zagrażających życiu okolicznościach. Kobiety wszystkich czasów były też wsparciem i motorem dla swoich mężczyzn. Nie bez powodu mówi się, że za każdym ogarniętym facetem stoi silna kobieta.

Spotkania w moich kobiecych kręgach zwykle wychodzą „same z siebie”, w sposób niewymuszony, choć nieprzypadkowy. Myślę, że wszystkie odczuwamy silną potrzebę, by czasem przebywać tylko w swoim kobiecym gronie. Przez te krótkie chwile jesteśmy dla siebie przyjaciółkami, matkami, siostrami. Pojawiają się wtedy tematy ważne, często bolesne, takie, którymi nie dzielimy się z nikim. Otwieramy pozornie uleczone rany naszych dusz, by w końcu móc się wypłakać, opowiedzieć to, co nie pozwala spać, co barwi nasze dusze ponurym kolorem. Bywają to opowieści tak traumatyczne, że po nich już nic, tylko być obok, przytulić i wspólnie zapłakać. Robimy to, choć każda z nas na swój sposób w życiu codziennym jest twarda jak kamień. W tym „kamiennym kręgu” odradzamy się, czerpiemy siłę, by iść dalej w życie.

Pragnęłabym dla wszystkich Was, Drogie Kobiety takiej wspólnoty. Gorąco namawiam, byście same tworzyły takie grupy wsparcia w swoim otoczeniu. Pomimo złych doświadczeń nie gryźmy się na powitanie. Uszanujmy się wzajemnie. O tym, jaka jest kobieta, kobiecość same świadczymy własnym przykładem. Wychodźmy sobie naprzeciw, podajmy pomocne ręce i ramiona. Miejmy poczucie, że za nami stoją matki i siostry, jeśli nie z więzów krwi, to z wyboru!

Iza Mikos