Słońce, wino i śródziemnomorskie klimaty – panaceum na smutki

0

Od wielu lat przyciąga niezliczone rzesze turystów. Podczas gdy jedni cenią jej doskonałą kuchnię, inni zachwycają się architekturą. Położona w strategicznym miejscu Europy, Portugalia, mimo wyjątkowo problematycznej sytuacji finansowej, obecnie całkiem nieźle sobie radzi.

Choć w skali globu jest wyjątkowo mała, Portugalia oferuje wyjątkowo szeroką paletę nieszablonowych doznań turystycznych. Warto przyjrzeć się dwóm głównym lokalizacjom – oto swoje podwoje otwierają dwa różne, choć w równym stopniu ujmujące miasta, Lizbona i Porto.

Nie ma to jak stolica

Pośród przyjemnego chłodu, jaki oferują stare kamienice miasta, na starówce można całkowicie zatopić się w nieco innej rzeczywistości. Choć poruszamy się po centrum, Lizbona emanuje kafejkowym czarem wąskich uliczek, wzdłuż których suną stare trolejbusy, jakby wyjęte z lat 20-tych ubiegłego wieku. Im więcej czasu spędzamy przechadzając się po mieście, tym bardziej wzmaga się przemożne wrażenie, że tutaj energia powoli wygasa.

Podczas gdy Londyn czy też Paryż tętnią życiem bez względu na porę dnia, a budynki szczególnie w zabytkowych częściach miasta wyglądają reprezentacyjnie, Lizbona wydaje się tkwić w długotrwałym kryzysie ekonomicznym. Wedle informacji, jakich można zasięgnąć w prasie, stolica kraju to ważny – w skali globalnej – ośrodek finansowy, medialny i rozrywkowy, pełniący istotną rolę w światowym handlu, kształceniu oraz turystyce.

Mimo to, w kuluarach wymian studenckich czy też nowego pokolenia nomadów przyklejonych do ekranu MacPro, da się słyszeć, że jest to miasto duchów. W czym tkwi problem? Otóż winowajcy należy szukać w specyfice prawa portugalskiego. Choć posiadanie aktu własności nieruchomości w unikalnych miejscach takich jak starówka, z widokiem na ocean, to atut nie do przebicia, zauważa się zaskakująco dużą ilość budynków w stanie ruiny. Prawo portugalskie powstrzymuje właścicieli od swobodnego zarządzania nieruchomością, i tak, aby nie zawracać sobie głowy, oszczędzają oni na pozostawianiu tych unikalnych dóbr materialnych unikając w ten sposób macek nieubłaganego fiskusa… Stolica jednak zachwyca pod każdym względem. Warto spędzić całe dnie na poruszaniu się pieszo po rozciągniętej starówce. Dlaczego? Powód jest prosty. W obleganych przez turystów najbardziej popularnych częściach można słono zapłacić za zwykły posiłek z winem. Natomiast w nieco zapomnianych i mniej obleganych zaułkach różnice cenowe są jak 1:10.

Czy istnieje jakiś sposób na uniknięcie niepotrzebnych wydatków, aby cieszyć się pięknem uroków miasta? W dobie zaawansowanej cyfryzacji i globalizacji nie ma rzeczy niemożliwych. Dobrym punktem wyjścia może być rozpoczęcie szukania ciekawych propozycji na TripAdvisor. Będą one jednak głównie związane z szerokim wachlarzem ofert kulinarnymi. Poza galeriami, muzeami oraz rozrzuconymi na przestrzeni całego dnia różnej wielkości przekąskami, warto zerknąć na AirBnB.

Choć dla wielu podróżowanie po Europie cały czas opiera się na pobytach w hotelach, ta wyjątkowo innowacyjna propozycja zakwaterowania zapoczątkowuje nową erę podróżowania i – co ciekawe – szukania długoterminowych rozwiązań w obliczu kryzysu gospodarczego. Dzięki szeroko dostępnym ofertom zakwaterowania w samym centrum tętniącego życiem miasta można poczuć prawdziwego ducha przeszłości. Moją gospodynią była tłumaczka przypisów filmowych, która w spadku otrzymała mieszkanie na poddaszu z widokiem na łuk triumfalny i ocean. Choć odgłosy robót drogowych nie dawały o sobie zapomnieć aż do 18:00, to nie wpływało to w znaczącym stopniu na moje samopoczucie. Pobudki o brzasku, widok na zabytkowe kamienice i wyłożone kamieniami deptaki, brak hałasu dochodzącego z ruchliwych ulic również był atutem, gdyż w samym sercu Lizbony obowiązywał zakaz poruszania się pojazdów. Widok, który najbardziej utkwił w pamięci? Zdecydowanie wczesną porą poranną, przy szeroko otwartym oknie, jeszcze cisza i spokój, prawie niczym makiem zasiał, orzeźwiająca bryza oceaniczna… W ówczesnym czasie miały miejsce rozgrywki Euro2016, więc była to cisza przed (portugalską) burzą.

To nie koniec przygód! Kolejny przystanek to stolica słodkiego jak nektar porto – witamy w Porto!

Miasto nad rzeką

Na drugim miejscu pod względem wielkości na terenie Portugalii, oraz jedno z głównych ośrodków konurbacji miejskich Półwyspu Iberyjskiego, Porto spełnia istotną rolę kulturową i ekonomiczną. Już pierwszy rzut okiem daje wyobrażenie o tym, czego można spodziewać się po tym charyzmatycznym miejscu. Porto jest jednym z najstarszych ośrodków cywilizacyjnych. Historią sięga czasów Imperium Rzymskiego, a sama nazwa ma łacińskie korzenie.

Zacznijmy jednak od początku. Podobnie jak w Lizbonie, również i Porto ma wyjątkowo dogodne oferty zakwaterowania AirBnB. Niestety tak jak stolica, czasy świetności ma raczej za sobą. Moje zakwaterowanie na kilka dni spędzonych w tym, mimo wszystko, magicznym zakątku Europy, upływało w wyjątkowych klimatach. Raczej w niewielkim oddaleniu od tętniących życiem głównych deptaków, z pięknym widokiem na chylące się ku zachodowi słońce, można było na chwilę zatopić się w ogrodach na dachach.

Specyficzne ukształtowanie terenu oraz cechy charakterystyczne danego miejsca sprawiają, że zabudowania miejskie nabierają innych funkcji służąc nie tylko mieszkańcom ale i turystom. W moim przypadku, na wysokości kilku pięter znajdował się taras i swoista dżungla, która przemieniała się w oazę spokoju. Na tak wysokim wzniesieniu można było podziwiać wędrujące po nieboskłonie słońce, urbanistyczną panoramę miasta oraz rzekę Doro, na brzegach której rozsypane są winiarnie słynnego na całym świecie słodkiego wina – Porto. Choć mój pobyt był wyjątkowo krótki, bo czterodniowy, to wystarczyło, aby poczuć się jak w domu. Przyczyniły się ku temu dwie rzeczy. Pierwszą z nich była słodka przekąska – ciasteczko wypełnione masą budyniową. Niekoniecznie zdrowy wybór na posiłek, ale powoli pałaszowałam zawartość pudełeczka sukcesywnie, każdego dnia bowiem znikało jedno raz po śniadaniu, a następnie lunchu.

Kolejnym unikalnym aspektem były subtelne dźwięki ciurkającej fontanny, która pamiętała czasy początku ubiegłego wieku. Pobudka o świcie przy tak poetyckim dodatku w nieznanym miejscu zapada w pamięć, sprawiając, że budujemy pewną nić przywiązania do jeszcze niedawna całkowicie obcego nam zakątka Europy.

Na co warto zwrócić uwagę? Wino, wino i jeszcze raz wino. Port charakteryzuje się bogactwem i słodyczą smaku przy zwiększonej zawartości alkoholu. Jest trunkiem wzmocnionym poprzez dodanie destylatu winnego, tak aby wstrzymać proces fermentacji przed przetworzeniem całej zawartości cukru w alkohol. Proces ten daje wino 19% lub 20%. Port jest najczęściej serwowany po posiłku jako wino deserowe w krajach anglojęzycznych, do którego dodatkiem może być ser, orzechy lub czekolada. To drugie pod względem wielkości miasto Portugalii charakteryzuje się nie tylko napojami alkoholowymi. Jest architektura, czerpiąca bogactwo wpływów marokańskich; jest też oceaniczna linia brzegowa, która swym skrytym czarem potrafiła urzec niejednego podróżnika. To jednak temat tak rozległy, jak rzeka Doro – warto wybrać się w rejs samemu…