Zabytkowa pierwsza liga

0
Światowy Dzień Zabytków. Brzmi nudno? Kojarzy się ze smutną panią w muzeum i koniecznością zakładania kapci? Te czasy już raczej za nami, a wspomniane święto, które obchodzimy 18 kwietnia, to doskonały pretekst, aby odwiedzić wpisane na Listę światowego dziedzictwa UNESCO miejsca. Szkocja ma ich pięć, w całej Wielkiej Brytanii natomiast jest ich aż dwadzieścia osiem.

Sporo zwiedzania i niezłe wyzwanie, prawda? Zacznę więc od wersji dla leniwych. Jeśli macie do dyspozycji tylko jedno popołudnie i mieszkacie w Edynburgu lub w jego okolicach, to koniecznie wybierzcie się do Scottish Storytelling Centre (Storytelling Court and Bothy, 43-45 High Street). 18 kwietnia w godzinach 12:00–16:00 odbędzie się tam wystawa poświęcona szkockim zabytkom wpisanym na Listę światowego dziedzictwa. Old and New Towns of Edinburgh, New Lanark, St Kilda, Heart of Neolithic Orkney, Frontiers of the Roman Empire – oto wybitna piątka, duma Szkocji. Organizatorzy przygotowali sporo dodatkowych atrakcji, dzieci będą mogły przebrać się w strój osiemnastowiecznego pracownika młynu, albo wykonać własnoręcznie kartonowy rzymski miecz. Wizytę w Storytelling Centre można potraktować jako wstęp przed zwiedzaniem jednej z atrakcji wpisanej na wyżej wspomnianą listę. No bo skoro jesteśmy już w Edynburgu, to grzechem było by nie udać się na spacer urokliwymi zaułkami ukrytymi wzdłuż Royal Mile – reprezentacyjnego traktu stolicy Szkocji. Na stronie: http://www.ewht.org.uk/trails, znajdziecie osiem tras spacerowych. Polecam również wizytę w zamku, od którego Royal Mile się zaczyna. Na drugim krańcu znajduje się Holyrood Palace – siedziba królowej. Na dobrą sprawę o Edynburgu można napisać odrębny i bardzo obszerny artykuł, a ja w niniejszym tekście muszę wam jeszcze opowiedzieć o kilku innych miejscach.
Czas więc na kolejne, zdecydowanie mniej zurbanizowane atrakcje: Mur Hadriana i Skara Brae. Dlaczego umieściłem je obok siebie? Przecież na pierwszy rzut oka widać, że nie mają ze sobą wiele wspólnego. Uważny, i co ważniejsze, regularny czytelnik może się jednak domyślić, o co chodzi. Otóż, oba miejsca pojawiły się dwa miesiące temu w lutowym numerze w artykule o pierwszych Szkotach. Trzymając się więc tej analogii spieszę wyjaśnić, dlaczego są wyjątkowe na tyle, że zainteresowała się nimi UNESCO. Skara Brae to osada z epoki kamienia, bardzo dobrze zachowana, mimo że pochodzi z 3 200 roku p.n.e. Wraz z okazałym kurhanem z komorą grobową (Maes Howe) i dwoma kamiennymi kręgami wchodzi w skład Heart of Neolithic Orkney, czyli Serca Neolitycznych Orkadów. Bardzo podoba mi się ta nazwa. Przenieśmy się teraz na południe, na granicę Rzymskiego Imperium. Frontiers of the Roman Empire – tak brzmi nazwa kolejnego zabytku wpisanego na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Bardzo długiego zabytku, trzeba dodać. 117 kilometrów muru rozpostartego między zatoką Solway Firth a twierdzą Segedunum nad rzeką Tyne. Fortyfikacja powstała na polecenie cesarza Hadriana (stąd też nazwa: Mur Hadriana) i miała odgradzać pogańskie plemiona od cywilizowanego świata. Można na tę fortyfikację symbolicznie spojrzeć również z drugiej, północnej strony, Rzymianie po prostu bali się niezależnych, broniących niepodległości, dumnych Kaledończyków. Nie mogąc podbić terenów dzisiejszej Szkocji, postanowili się od niej odgrodzić. Głową muru nie przebijesz, teorii jest kilka, skupmy się na faktach. Fortyfikacja powstała w latach 121 – 129 n.e., była wysoka na sześć metrów, grubość muru to około trzy metry. Co pięćset metrów wybudowano wieże strażnicze, a co półtora kilometra małe forty. Hadrian’s Wall był już kilkakrotnie bohaterem publikacji w tym magazynie, ja tylko podpowiem, że jeżeli wątek was zainteresował, to najlepiej na zwiedzanie wybrać się rowerem. Dwa, trzy dni niespiesznej eskapady z noclegami w przytulnych bed and breakfast, kontakt z naturą plus lekcja historii – oto recepta na przedłużony, na przykład wielkanocny weekend.
Ale to nie koniec pomysłów na niebanalne spędzenie wolnego czasu. Zapraszam do New Lanark – osiemnastowiecznej fabryki bawełny. Choć to zbyt skromne określenie. W przepięknej dolinie nad rzeką Clyde Robert Owen wybudował kompleks przemysłowy z doskonałym zapleczem socjalnym dla pracowników. Rzecz raczej niespotykana w osiemnastym wieku. Ludzie pracujący w fabryce otrzymywali mieszkania, bezpłatną opiekę zdrowotną, a ich dzieci chodziły do przyfabrycznej szkoły. Mało tego w New Lanark powstało pierwsze na świecie przedszkole. I co chyba najważniejsze, robotnicy byli godziwie wynagradzani za swoją pracę. Brzmi niewiarygodnie, ale tak właśnie było. Przekonajcie się o tym sami.
Głuptaki, maskonury i fulmary, oto mieszkańcy ostatniego miejsca na szkockiej Liście światowego dziedzictwa UNESCO. St Kilda, odizolowany archipelag wysp położony ponad sześćdziesiąt kilometrów na północny zachód od Hebrydów Zewnętrznych tętni życiem, choć bez znaczącego udziału człowieka. I to jest jego główny atut. Obecnie na wyspach stacjonuje wojsko, a opiekuje się nimi National Trust for Scotland. Największą wyspą jest Hirta i to na niej znajduje się najwyższy w Wielkiej Brytanii klif – 427 metrów.
Ponieważ „Square” poszerza horyzonty i precyzyjniej rzecz ujmując, zasięg, to postanowiłem zadbać również o czytelników mieszkających w Anglii. Jak wspomniałem we wstępie, w całej Wielkiej Brytanii jest dwadzieścia osiem miejsc wpisanych na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Wybrałem dwa zlokalizowane w północnej Anglii. Zajrzyjmy najpierw do Saltaire w zachodnim Yorkshire. Nad rzeką Aire położona jest urocza wiktoriańska wioska, a w niej była fabryka włókiennicza Salt Mills. Wybudowana w 1853 roku uchodziła wtedy za największy na świecie obiekt przemysłowy. Pomysłodawcą tych inwestycji był sir Titus Salt. Kompleks przypomina trochę opisywany wyżej New Lanark. Sir Salt bowiem, podobnie jak Robert Owen, postanowił zadbać o swoich pracowników. W skład całego przemysłowego kompleksu wchodziły mieszkania dla pracowników, szpital, biblioteka, szkoła i ogródki działkowe. Całość robi wrażenie, we wiosce pracowało i mieszkało ponad cztery tysiące ludzi. Niestety obecnie w budynkach nie ma śladu przeszłej przemysłowej działalności. W okazałych murach zadomowiły się galerie, sklepy, sale konferencyjne i restauracje. Pod tym względem New Lanark, mimo że mniejszy, prezentuje się lepiej, zachował ducha osiemnastowiecznego przemysłu, przenosi nas w tamte czasy.
Na zakończenie wybierzmy się na spacer, pozostańmy jednak w Yorkshire. Studley Royal Park to 323 hektary okazałych przesyconych zielenią terenów. Z powodzeniem można tu spędzić cały dzień, tym bardziej, że w skład parku wchodzi opactwo cysterskie Fountains Abbey. Rozległe ruiny klasztoru prezentują się bardzo dostojnie. Jeżeli lubicie robić zdjęcia, nie będziecie zawiedzeni. Widziałem kilka sesji fotograficznych z tego miejsca, robią wrażenie. W parku znajduje się również ogród wodny, a po okolicznych terenach spacerują jelenie.

Mam nadzieję, że po raz kolejny udało mi się przekonać was do wyjścia z domu. Kwiecień, to przecież wiosna, aura powinna być łaskawsza. Czas najwyższy zbratać się trochę z naturą, a Światowy Dzień Zabytków niech będzie pretekstem, aby poznać unikalne miejsca, którymi zainteresowała się UNESCO.

Autor tekstu: Adam Kurp
Zdjęcie: www.lawhf.gov.uk