Druga strona lusta – strach

0

Ma wielkie oczy. Jak lemur. Albo ośmiornica.
Towarzyszy nam od dziecka. Od naszego pierwszego wrzasku. Od kołyski jesteśmy nim karmieni i pojeni.
Jak wychować dziecko? Niektórzy rodzice mają prostą receptę. Strachem.

Złe czarownice, złe wilki. Za wszystko kara. Skłamałeś? Uschnie Ci język. Pociągnąłeś koleżankę za warkocz? Uschnie Ci ręka. Podrywałeś koleżankę w pracy? Uschnie Ci … Przepraszam, rozpędziłem się. To ostatnie dotyczy dzieci w nieco późniejszym wieku.

Ładują w nas ten strach całymi garściami. Jak tran łyżką. Nie wypiłeś? Będziesz chory. Nic dziwnego, że potem towarzyszy nam całe życie. Tyle strachów, ile zagrożeń. Ale ile z tych zagrożeń przesadzonych, wyimaginowanych? To już zupełnie inna sprawa. Ilu z tych zagrożeń nie ma w ogóle? Tylko roją się w naszej głowie, snują w wyobraźni. Czasem wielki strach okazuje się być małym straszakiem.

Zauważyliście, że mężczyźni odczuwają o wiele większy strach o zdrowie, niż kobiety? A dochodzi do tego fakt, że każdy Polak to wybitny internista, kardiolog, neurolog, psycholog, psychiatra, stomatolog i znawca każdej dyscypliny medycznej włącznie z medycyną niekonwencjonalną, zwaną potocznie czary-mary. Z tej koniunkcji, mężczyzna i strach, rodzi nam się Strachogodzilla, Lęk Kong lub Cybercykor.

Sam ostatnio przestudiowałem anatomię strachu. Po kilku zapaleniach krtani w ciągu dwóch miesięcy dostałem skierowanie do laryngologa. Pierwsze badanie nieudane, drugie badanie nieudane. Skierowanie do kolejnego lekarza. Nerwowo pogmerałem w internecie, poczytałem kilka artykułów, zajrzałem na jedno forum, drugie … Cóż, objawy miałem jednoznaczne – rak krtani. Przecież, tak jak każdy, znam się na medycynie … Badanie oczywiście niczego nie wykazało. Ale trzy dni chodzenia w stresie sobie zafundowałem.

Najmocniejszy jest strach o życie. To podstawa instynktu przetrwania. Niedaleko naszej granicy toczy się wojna, giną ludzie. Trudno o tym nie myśleć, trudno nie odczuwać niepokoju. Trzeba jednak uważać, bo niektórzy hochsztaplerzy lubią naszym strachem manipulować. .

Gdzieś w tle, za parawanem tego strachu schowane jest marzenie o nieśmiertelności. O wieczności. Jak łatwo potrafią wykorzystać te marzenia wszelkiej maści czarodzieje sprzedający kosmetyki, lekarstwa, cudowne diety, suplementy.
Ze strachu da się wyżyć. Jeśli pracujesz w firmie ubezpieczeniowej, to wiesz coś o tym, prawda? Jeśli nie pracujesz, a ubezpieczyłeś się, to też coś o tym wiesz. Ubezpieczasz się, bo czujesz strach. Przed pożarem, powodzią, zawałem serca, kradzieżą.

Boimy się wielu rzeczy. Na przykład utraty pracy. Jeszcze nie tak dawno, w wieku lat dwudziestu rozpoczynałeś pracę w fabryce, pracowałeś tam trzydzieści lat, szedłeś na emeryturę. Owszem, nudy. Ale za to jakie bezpieczeństwo! Z zarobków w fabryce można było kupić dom, samochód, pojechać na wakacje (oczywiście mówię o fabrykach na tzw. Zachodzie). Tak było jeszcze w latach siedemdziesiątych. Teraz? Porzućcie wszelką nadzieję! Żadnych gwarancji, żadnej przyszłości. Dobra, dobra. To, że teraz macie pracę, nie oznacza, że będziecie mieć ją za dwa lata. Zawsze mogą przenieść Wasz zakład na Antarktydę, bo pingwiny są tańszą siłą roboczą.

Jak trwoga, to do Boga. Albo do nauki. Albo do silniejszego. Uciekać! Uciekać!
A bohaterowie? Herosi? Też odczuwają strach. Mimo to działają, walczą, zwyciężają. Tak, dokładnie jak Ty, gdy raz do roku zostajesz superbohaterem na fotelu dentystycznym!

Nie każdy urodził się Spidermanem czy też Batmanem. Jednak każdy strach możemy próbować oswoić lub pokonać sami. To nasze emocje, nasze odczuwanie. Nasz i tylko nasz strach.

Autor tekstu: Darek Dusza