Darek Dusza – Tajemnica

0

Nasz świat staje się coraz bardziej odarty z tajemnic. Postęp, nauka, internet. Gdzie w tym zdigitalizowanym, pędzącym jak karabinowy pocisk świecie miejsce na jakiekolwiek sekrety czy tajemnice.
Wszyscy wiedzą wszystko.

Teraz tylko nieliczni znają tajemnice różnych światowych spisków, knowań. Tylko nieliczni znają sekret lądowania Obcych. Tylko nieliczni potrafią od razu rozpoznać reptilianina. Tylko wybrańcy znają tajemnice. Ale i tak sekretów jest ich coraz mniej i mają coraz mniejsze znaczenie.

Kiedyś, na takiej na przykład tajemnicy bankowej, można było zbudować gospodarczą potęgę.Tak, mam na myśli Szwajcarię. Ale od dłuższego czasu szwajcarski system zaczął przeszkadzać Unii Europejskiej. Jeśli Szwajcarzy ulegną, to powiedzenie “pewne jak konto w szwajcarskim banku” straci zupełnie sens.

Również coraz mniejszą tajemnicą stają się nasze dane osobowe. Często sami je udostępniamy korzystając z durnych łańcuszków na fejsie. Nasze dane giną też z banków i z innych instytucji. Potem nasze skrzynki pocztowe zalewa spam, albo co gorsze przychodzą wezwania do zapłaty, bo ktoś sobie wziął kredyt posługując się naszymi danymi. Czasem sami pomagamy w odkrywaniu naszych tajemnic, na przykład zapisując PIN na karcie kredytowej lub w telefonie.

Ba, znam takich, którzy w telefonie zapisali sobie swoje zdjęcia z kochanką i bardzo byli zdziwieni, gdy córka w trakcie zabawy telefonem zagadnęła do matki :”Mamo, mamo, a kim jest ta pani i co robi z gołym tatusiem?”. Tajemnice alkowy również są zagrożone. Zawsze.Twoje tajne zdjęcie może znaleźć się na fejsbuku. Albo film z nocnej balangi może wylądować na szczycie bestsellerów youtube.

Państwo coraz mocniej pragnie ingerować w nasze życie prywatne. Tysiące kamer na każdym kroku, dowody, pesele, nipy, odciski palców. Oczywiście wszystko dla naszego dobra i bezpieczeństwa.Czy macie juz skaner tęczówki oka w swoim telefonie? W garażu? W toalecie?

Państwo nie lubi tajemnic, żadnych. Dziennikarskiej bardzo nie lubi. Szczególnie, gdy okazuje się, że włodarze tego państwa określają je terminem: “chuj, dupa i kamieni kupa”.  Coraz mniej tajemnic, coraz mniej. Nawet tajemnice wojskowe coraz częściej wychodzą na światło dzienne. O takim Wikileaks nie wspomnę.

Takim podłym, jak najgłębiej skrywanym sekretem miało być polskie Guantanamo. Ale ściemniano, łgano, kłamano. Z tych osób, które nieśmiało coś bąkały robiono wariatów i publicznie wyśmiewano. I co? I szydło wyszło z worka.

Mistrzami w odzieraniu swojego życia z tajemnic są celebryci i artyści. Czasem artyści przez bardzo małe a. Nawet osoby aspirujące do bycia intelektualną elitą coraz częściej publicznie piorą brudy. Nie raz mnie, że jakaś prowincjonalna gęś, udająca artystkę i nic nie potrafiąca, opowiada publicznie wszystkie szczegóły ostatniej nocy z przymulonym bokserem. Nie oczekuję od niej niczego więcej.
Lecz jeśli robi to pisarka, albo reżyser teatralny? Litości!

Ekshibicjonizm na każdym kroku przyprawia mnie o mdłości. Naprawdę mam w głębokim poważaniu, że pani polityk chodzi do wróżki, pan redaktor miał w dzieciństwie różyczkę, a pan biznesmen wieczorem przebiera się w damskie fatałaszki.

Wiem, wiem, nie muszę tego czytać ani oglądać. Ale to nie takie proste, bo wdzierają się zewsząd.
Ludzie, zostawcie sobie choć trochę prywatności, trochę tajemnic, sekretów.
Mam kilka tajemnic. Niespecjalnie mrocznych. Ale nie opowiem …

Autor tekstu: Dariusz Dusza