DZIECKO TO WIELKIE SZCZĘŚCIE!

0

Każdego roku, wraz z końcem czerwca, pakuję swoje rzeczy, córka składa swoje do oddzielnego kartonu i wyruszamy w stronę magicznego miejsca, w którym spędzamy razem sześć, czasem siedem tygodni każdego lata. Niezwykłe są Kaszuby. Bywam tu od piętnastu lat. Namioty, kąpiele w jeziorze, jazdy konne, spacery po lesie, ogniska do rana, ważne rozmowy, towarzystwo przyjaciół i znajomych sprawiają, że wspólne spędzanie wakacji to wspaniała przygoda i olbrzymia przyjemność. Poznani tam ludzie również przyjeżdżają na wypoczynek z dziećmi. Rośnie nam kolejne pokolenie „Alaskańczyków”. Miejsce, w którym przebywamy, stworzył nasz wieloletni znajomy, nazwał je „Przystankiem Alaska”, czerpiąc inspiracje ze znanego wszystkim serialu „Northern Exposure”. Pamiętam niektóre latorośle jako 2-letnie maleństwa. Z fascynacją obserwowałam, jak dorastają, dojrzewają, zmieniają się z roku na rok ich sylwetki i charaktery. Tworzą zwartą grupę przyjaciół. Cały rok oczekują lata, aby ponownie móc spotkać się tutaj, w „polskiej Szwajcarii”, wszakże tak nazywane są Kaszuby.

Wiele zawdzięczam moim wakacyjnym przyjaciołom. To mądrzy i wspaniali ludzie. Nieustannie uczę się od nich bycia porządnym człowiekiem we współczesnym zdemoralizowanym świecie. Odkąd jestem matką, podpatruję również, jak być dobrym rodzicem. W moim życiu tak się złożyło, że nie wyniosłam z domu dobrych wzorców. Macierzyństwo było dla mnie zupełnie nowym, nieznanym (nawet z obserwacji) doświadczeniem. Byłam mamą, i mogłam liczyć wyłącznie na siebie, ponieważ mąż całymi dniami zarabiał na życie. Przez długi czas pracował także za granicą, więc mało z nami przebywał. Już wtedy wiedziałam, że nie chcę i nie mogę powielać błędów, jakie popełniali wychowując mnie moi rodzice. Czytałam fachową literaturę, ufałam własnej intuicji i obserwowałam postępowanie przyjaciół będących już rodzicami. Stanowili dla mnie wzór do naśladowania. To, co ich wyróżniało i nadal wyróżnia, to cierpliwość, mądrość, bezgraniczna miłość, bycie ogromną podporą w każdym momencie życia dziecka. Gdy na nich patrzyłam, chciałam być taka jak oni. Myślę, że mi się to udaje, bo moja córka jest szczęśliwą dziewczynką. Jednak przyznaję, że bycie dobrym rodzicem, nie było dla mnie łatwe. Rodzina, w której się wychowywałam, nie przywiązywała uwagi do tego, czy dzieci są szczęśliwe. Nikt nie analizował naszych potrzeb. Poznałam cierpienie opuszczonego, pozostawionego samemu sobie dziecka, któremu nie okazywano troski, a stawiano jedynie wysokie wymagania i oczekiwano dojrzałości ponad wiek.

Ten rodzaj bólu dostrzegam w oczach wielu dzieci nawet dzisiaj, kiedy mijam je na ulicy, w sklepie, w szkole, w miejscu, w którym mieszkam. Zastanawiam się wtedy, z jakiego powodu dorośli, będący rodzicami, wyrządzają nieodwracalną krzywdę najważniejszym w ich życiu istotom. Istotom, które same się na świat nie prosiły. Świadome wyrządzanie krzywdy innym osobom jest okrucieństwem, nieświadome – głupotą. Nie raz słyszymy tłumaczenia rozgniewanych matek i ojców: „To tylko klaps, od tego się nie umiera”, „Nic do niego nie dociera, chyba że krzyki.”, „Jesteś głucha, głupia?”. Oto powszechne przykłady traktowania dzieci. Zdecydowanie zbyt powszechne.

Rodzice lubią karać dzieci za nieposłuszeństwo. Często czynią to zupełnie bezmyślnie, bo mylą je z naturalną dla dziecka ciekawością świata. Niestety, potrafią być także dla małego człowieka niegrzeczni, nieczuli, bezwzględni, okrutni. Wymagamy od dzieci rozróżniania dobra od zła, a sami tego nie robimy. A przecież to, co jest normą dla dorosłego człowieka, staje się tym samym dla dziecka. Dzieci to bystrzy obserwatorzy. My, jako rodzice, stanowimy dla nich wzory do naśladowania, z naszych postaw czerpią wzorce. Jeśli dom rodzinny jest ostoją dla dziecka i miejscem, w którym czuje się bezpiecznie, nie zagraża mu podążanie w złym kierunku w przypadku zaobserwowania niewłaściwych wzorców poza rodziną. Zrzucanie odpowiedzialności na różnorakie sytuacje zewnętrzne jest jej unikaniem za swoją rolę w procesie wychowania młodego człowieka.

Kiedy przypatruję się niektórym sytuacjom z udziałem dorosłych i dzieci oraz słucham ich wzajemnych rozmów, odnoszę wrażenie, że dla części z nich dzieci są jedynie obowiązkiem, który należy wypełnić. Dorosłym brakuje świadomości, że przemoc to nie tylko bicie i klapsy. To również psychiczne nękanie dziecka i ośmieszanie go: „Nie pozjadałaś czasem wszystkich rozumów?”, „Nie interesuj się!”, „Nie myśl, że jesteś taka mądra.”, „Zamknij się w końcu!”. Przemocą jest również okazywanie niechęci do dziecka, nieokazywanie mu ciepła, wsparcia, brak rozmowy, nie poświęcanie mu czasu i uwagi, nieliczenie się z jego zdaniem, psychiczna nieobecność rodzica, a także brak kultury rozmowy (klną dorośli, słuchają dzieci). Kłótni między dorosłymi nie da się uniknąć, ale dzieci boją się takich sytuacji. Należy im wytłumaczyć, dlaczego rodzice krzyczeli (bez wnikania w szczegóły i obwiniania drugiej strony konfliktu), a następnie pogodzić się w ich obecności. To buduje zaufanie i uczy rozwiązywania sporów. Najlepiej, jeśli w ogóle będziemy unikać krzyków w obecności pociech.

Najbardziej jednak okrutną formą przemocy wobec dzieci jest fizyczne znęcanie się, czyli bicie, popychanie, szturchanie, klapsy. W starciu dorosły kontra dziecko, dziecko nie ma szans, bo w tym wypadku słabszy nie pokona silniejszego. My, dorośli, musimy mieć tego świadomość. Oczywiście istnieje różnica pomiędzy katowaniem dziecka, a wymierzeniem delikatnego klapsa, którym ukarzemy pociechę raz na jakiś czas. Pierwsze jest zachowaniem głęboko patologicznym, drugie – porażką pedagogiczną. Dziecko jest łatwym celem, samo się nie obroni, nikomu nie poskarży (z różnych powodów). Miłość dziecka do rodzica bardzo trudno zabić. Dzieci kochają bezwarunkowo, bez względu na wszystko, a schemat zaobserwowany w domu często powielają w dorosłym życiu.

Ja jako pierwsza przerwałam nić chorej tradycji w mojej rodzinie. Można tego dokonać, jeśli bardzo się tego pragnie. Nie ukrywam, że wiele nauczyłam się od swojej córki. Jest wspaniałym trenerem mojego braku cierpliwości i umiejętności opanowania. Zatrzymuje dla mnie czas, a równocześnie go przyspiesza, bo lata z nią spędzone minęły szybciej, niż wszystkie poprzednie w całym moim życiu. Szanuję ją jako człowieka, patrzę jak dorasta i przechodzi przez kolejne etapy swojego życia. Ciekawi mnie, jaką kobietą będzie za kilka, kilkanaście lat, jakich wyborów dokona w swoim życiu. Wiem, że dla Niej warto było wszystko zrobić inaczej i pozostawić za sobą złe doświadczenia .

Prośba Twojego Dziecka

1. Nie rozpuszczaj mnie zbytnio. Ja wiem, że nie powinienem mieć wszystkiego, o co Cię proszę. Prośbami, krzykiem i płaczem sprawdzam, na ile mogę sobie pozwolić oraz kiedy jesteś w stanie mi ulegać.

2. Nie rezygnuj ze stanowczości. Właśnie tego potrzebuję – poczucia bezpieczeństwa.

3. Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko Ty możesz pomóc mi przezwyciężyć niepoprawne maniery.

4. Jeśli nie jest to absolutnie konieczne, nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach. O wiele bardziej przejmuję się tym, co do mnie mówisz, jeśli rozmawiamy w cztery oczy.

5. Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasami trzeba doświadczać sytuacji bolesnych i nieprzyjemnych, bo tylko wtedy w przyszłości będę starał się ich uniknąć.

6. Nie wmawiaj mi, że błędy, które popełniam, są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości.

7. Nie przejmuj się, gdy mówię, że Cię nienawidzę. To nie Ty jesteś moim wrogiem, lecz Twoja miażdżąca przewaga. Kocham Cię!

8. Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się zdezorientowany, kiedy dajesz mi nadzieję, a nic z niej nie wychodzi.

9. Nie zapominaj, że nadal trudno mi jest precyzyjnie wyrazić własne myśli i uczucia. To dlatego nie zawsze się rozumiemy.

10. Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i sprawia, że tracę wiarę w Ciebie.

11. Nie zbywaj mnie, gdy zasypuję Cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić Ciebie o wyjaśnienia, poszukam ich gdzie indziej.

12. Nie wmawiaj mi, że moje lęki są niedorzeczne. One po prostu są.

13. Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Gdybym dowiedział się całej prawdy o Twoim życiu, byłoby to dla mnie nie do zniesienia.

14. Nie myśl sobie, że przepraszając mnie, stracisz w moich oczach autorytet. Za okazywany szacunek potrafię odwdzięczyć się miłością.

16. Nie bądź krótkowzroczny i zauważ, że ja cały czas rosnę. Moje potrzeby zmieniają się z dnia na dzień. Wiem, że trudno za nimi nadążyć, ale razem jesteśmy w stanie osiągnąć wspólny cel.

17. Nie wstydź się okazywania mi miłości. Nigdy!

Autor tekstu:  Izabela Mikos

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułŚwiat sztuki
Następny artykułSzkot Emigrant