Męskie ego, cóż o takiego?

0
Meskie ego

Ponoć nie można zrobić nic gorszego niż urazić męskie ego. Ale cóż to takiego? I dlaczego jest takie wrażliwe?

Jak zwykł mawiać Sokrates “Wiem, że nic nie wiem” – kluczem do mądrości jest uświadomienie sobie swojej niewiedzy. Mimo tego panowie nadal pozostają w błogiej nieświadomości tego faktu, powodując niezły bałagan w relacjach z kobietami, które to zmuszone są do głębokiej analizy organu o naturze psychologicznej – tak, mowa o tym słynnym męskim ego.
Wśród płci pięknej często słyszy się żart, że dobrym sposobem na samobójstwo mężczyzny, jest skok z poziomu swojego ego na poziom IQ…
Ale czy to prawda, czy rzeczywiście mężczyźni tak bardzo pielęgnują swoje ego?
Mały eksperyment potwierdzi lub nie zaprzeczy prawdziwości tej tezy. Wystarczy wybrać dowolnego osobnika płci męskiej i publicznie, a najlepiej w towarzystwie kobiet, zapytać go o cokolwiek, na czym na pewno się nie zna. Idę o zakład, że prędzej da się pokroić, niż przyzna, że czegoś nie wie lub nie umie.
– Natury nie oszukasz – jak mawiał bohater jednej z polskich komedii. Mężczyźni – przez tysiące lat funkcjonujący jako żywiciele rodziny, obrońcy stada i dawcy nasienia – dość głęboko mają zakodowane określone funkcje i wartości. Trzeba pewnie kolejnych tysięcy lat, żeby na dobre pozbyli się tych atawizmów.
Pieniądze lub praca, seks, odwaga, zaradność I inteligencja – o tym najczęściej się mówi, kiedy pada pytanie o zranienie męskiego ego.
W obliczu tego kobiety musiały chcąc nie chcąc nauczyć się radzić sobie z tym dziwnym tworem męskiej psychiki; mało tego, im lepiej sobie radzą ze zrozumieniem męskiego ego, tym mniej ono daje o sobie znać.
A dla tych mniej zorientowanych Pań kilka sposobów jak ujarzmić, od czasu do czasu dokarmiać, i żyć, z ego swojego wybranka.

Etap pierwszy – podbudowanie

Wynalezienie potrzeby, którą mężczyzna będzie mógł spełnić. Nie może to być zadanie ani za łatwe, ani za trudne. Zatem zadanie musi być tym, na czym on się zna i najlepiej jeśli robił to już wcześniej. Jednocześnie mężczyzna musi mieć świadomość, że dla Ciebie jest to za trudne, w przeciwnym razie może poczuć się wykorzystywanym.

Etap drugi – dokarmienie

To moment, kiedy pozwalasz mu się wykazać. Tutaj ważne jest, byś przypadkiem nie udzielała mu rad lub, co gorsza, mówiła mu, że robi coś źle. Pozwól mężczyźnie być ekspertem – daj mu możliwość, by w spokoju mógł wykonać postawione przez Ciebie zadanie.

Etap trzeci – „Eau de balon”

To czas na okazanie wdzięczności. Im większą wdzięczność mu okażesz, tym większą satysfakcję on odniesie. To dla Twojej wdzięczności właściwie każdy facet (zwłaszcza wzrokowiec), będzie góry przenosił. Wdzięczność w przypadku mężczyzny jest jak podpis pod umową o tytule – Jesteś wspaniałym facetem!
W skrajnych przypadkach, pod warunkiem , że kobiecie bardzo zależy na zdobyciu danego delikwenta, należy zastosować wzmocnioną dawkę skutecznego odurzacza – „Eau de balon”. Czyli, dmuchać balon ego, lecąc po bandzie.

Po pierwsze należy wyrażać podziw dla sztuki i rozumu wybranej ofiary. Nigdy za dużo pochwał i pytań o proste rzeczy. Każde dzieło czy najbanalniejszą opowieść witamy z nieukrywanym entuzjazmem. Okrzyki podziwu mile widziane. Jeżeli obiekt ma instynkt opiekuńczy, prosimy o drobne przysługi, typu podwożenie lub naprawy domowe. Można udawać niegroźne zaziębienie, ale może uciec. Natomiast nigdy nie należy starać się mu dorównać, absolutnie nie wolno się wymądrzać.

Oczywiście, większość mężczyzn nie ma nadzwyczajnych zdolności, ale i tak uważają się za wyjątkowych, bo mamusie im to mówią od urodzenia. Wtedy stosujemy normalną dawkę „ Eau de balon”. Chwalimy krawaty, sposób prowadzenia auta, wrodzoną inteligencję I pomysłowość. Uwielbiamy jego ulubione dania, czytamy, to co on,wybieramy tę samą muzykę, nawet jeśli to koszmar dla naszych uszu, z miłośnikiem opery nie dyskutujemy czy Carmen, to papierosy z czasów Gierka, czy występna Cyganka śpiewająca habanerę.
Po złowieniu ofiary wracamy do swoich preferencji, nawet nie zauważy, że coś uległo zmianie. We wszystkich wypadkach staramy się nie mieć racji, i broń Boże jej nie udowadniamy, bo tego nie wytrzyma żaden samiec alfa.

WAŻNE ! Nasze sztuczki muszą mieć oprawę erotyczną. Zawsze chodzimy na szpilkach. Rezygnujemy ze spodni na korzyść mini i czarnych pończoch. Nosimy dekolty. Czerwone paznokcie. Malujemy się, oblizujemy wargi i przekrzywiamy zalotnie główkę, jak słuchający pana pies.
Staramy się siadać jak Torbicka, a chodzić jak brazylijska tancerka. Efekt murowany, bez względu na poziom intelektualny obiektu. Żeby zwycięstwo było kompletne, należy nauczyć się namiętnych tonów w głosie, lub szczebiotania, jak dziecina. W sytuacjach intymnych obowiązkowo należy wydawać jęki rozkoszy.
Inne metody to na ogół nieskuteczna strata czasu.

Reasumując: nie taki diabeł straszny, ktoś powiedział, że mężczyzna jest nieskomplikowany w obsłudze, bo ma tylko jedną dźwignię. Czy na pewno? My, kobiety, niby mamy szósty zmysł, a jednak tak rzadko rozumiemy, o co chodzi płci przeciwnej. Dlaczego? Być może dlatego, że mężczyzna nie czuje – za to myśli i działa, no, częściej działa…
A my, zamiast starać się zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi, nauczmy się wykorzystywać słabości męskiego ego, a wilk będzie syty i owca cała 🙂

Autor tekstu: Anna Bator-Skórkiewicz