Polskie VETO w Londynie

0

Rok 2014 najwyraźniej ma obfitować w wydarzenia polityczne i anty-polityczne. To, że od lat nie najlepiej dzieje się w tej sferze w Polsce, jest ogólnie wiadomą kwestią, wszak gro naszych rodaków mieszkających na terenie WB, zapewne nie uciekłoby od dobrobytu… Faktem jest również, że poważne zmiany szykują się w naszej drugiej ojczyźnie, nie najlepiej wróży to wszystkim tym, którzy miłują spokój i bezpieczeństwo ekonomiczne, którego w starym kraju zabrakło.

Od dłuższego czasu mamy okazję obserwować transformacje , jakie zachodzą w społeczności emigrantów, i jak to wpływa na decyzje rządu Wielkiej Brytanii. Zmiany są nieuniknione, i zrozumiały jest też fakt, że polska mniejszość narodowa uczciwie pracująca na terenie UK, ma prawo ubiegać się o możliwość zabrania głosu w sprawach jej dotyczących. Przykładem stanowczego polskiego sprzeciwu jest manifestacja, która odbyła się 24 lutego przed siedzibą rządu brytyjskiego na Downing Street, zorganizowało ją Stowarzyszenie Młodzieży Patriotycznej “Patriae Fidelis”.

W demonstracji wzięło udział kilkaset osób. Protest, połączony był z wręczeniem petycji podpisanej przez 2 i pół tysiąca ludzi. Jej autorzy domagają się od premiera Davida Camerona, aby wyjaśnił brytyjskiemu społeczeństwu, że płacący podatki Polacy są uprawnieni do takich samych świadczeń socjalnych, jak inni podatnicy. Domagają się też, aby premier wezwał do równego traktowania Polaków i podjął walkę z – antypolskim rasizmem – jak to określono. W treści listu protestujący ubolewają też nad – wysokim poziomem postaw antypolskich, jakie nagromadziły się w ostatnich miesiącach w Wielkiej Brytanii – czytamy w liście.

„Boli nas, że polsko-brytyjskie relacje są na skraju zniszczenia przez populistycznych polityków, którzy z Polaków zrobili kozły ofiarne. Nie chcemy nikomu narzucać, jak ma wyglądać system świadczeń socjalnych i relacje z Unią. Jesteśmy zdania, że decyzje odnośnie do politycznej przyszłości powinny zapadać w uczciwej debacie z użyciem wyważonych argumentów. Ale nie pozwolimy na nietolerancję i dyskryminację Polaków”.

Demonstracja przebiegała bardzo spokojnie, przy asyście zaledwie dwójki policjantów, i zakończyła się po godzinie.

Jednak nie wszyscy rodacy są zgodni, co do jej zasadności. Protestu nie poparła największa organizacja polonijna na Wyspach Brytyjskich, Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii. Jej prezes, Tadeusz Stenzel utrzymuje, że tego rodzaju akcje są źle widziane przez brytyjską opinię publiczną. Zjednoczenie Polskie strzeże praw i dobrego imienia Polaków, ale – stwierdził jego prezes – jest na Wyspach niewielka grupa Polaków, szukająca powodów do niezadowolenia. Tadeusz Stenzel dodał też, że styczniową uwagę premiera Camerona – w sprawie zasiłków pobieranych w Anglii na dzieci w Polsce – potraktowano opacznie jako antypolską.

Przeciwko polskim imigrantom otwarcie wypowiada się premier David Cameron. Zarzuca im, że uprawiają turystykę zasiłkową i narażają na szwank brytyjskie finanse. Polacy mieszkający i pracujący na Wyspach są innego zdania. Według ostatnich badań uniwersytetu UCL, wkład finansowy Polaków w gospodarkę brytyjską w postaci podatków był o 34 proc. wyższy niż otrzymywane od państwa świadczenia. Jest to więcej niż jakakolwiek inna mniejszość narodowa”.

Pod petycją podpisało się wiele środowisk polonijnych, w tym syn matematyka Jerzego Różyckiego, który przyczynił się do złamania kodu Enigmy.

Zdania, jak zawsze są podzielone, bo co człowiek , to opinia, wiele również zależy od miejsca w Zjednoczonym królestwie, gdzie przyszło nam żyć. W takiej na ten przykład Szkocji, nie odczuwa się anty-polskich klimatów, Polacy są raczej zadowoleni i czują się doceniani. Odczuwa się raczej pozytywna atmosferę i wdzięczność za możliwość uczciwej pracy i płacy Może jest to przykład na to,że jednak można spokojnie koegzystować, a może przyczyna tkwi w zbliżającym się referendum niepodległościowym , gdzie nasz wkład może być niemały. Fakt pozostaje faktem, że tych niezadowolonych z bytu na terenie UK jest znacznie mniej, niż nagłaśniają media. A na przyszłość pozostaje mieć nadzieje, że nie zawsze cel uświęca środki, i że możliwym jest dialog, oraz osiągnięcie jakiegokolwiek konsensusu, bez uciekania się do drastycznych rozwiązań. Pamiętajmy wszak ,że to co było dobre w Polsce nie musi mieć zastosowania tutaj. Jedno jest pewne, nie należy popadać w skrajności.

Autor tekstu: Anna Bator-Skórkiewicz