„Zróbmy tu drugie Hollywood!”, czyli Szkocja stawia na film

0
IMGP2690 by Gavin, (CC BY-SA 2.0)

Północna część Wielkiej Brytanii zachwyca swą naturą, ukształtowaniem terenu i urodą zamków. Tajemnicza aura regionu i mnogość historii z przeszłości sprawiają, że miejsce to aż prosi się o uwiecznienie. Nie dziwi zatem, że rozwój przemysłu filmowego stał się prawdziwym „oczkiem w głowie” wszystkich upatrujących szans ekonomicznego rozwoju Szkocji.

Pierwszy film w historii, jaki nakręcono na północy, poświęcony był ostatniemu, tragicznego epizodowi z życia Marii I Stuart. „The Execution od Mary Queen of Scots” powstał 123 lata temu – w roku 1895. Produkcja ta dała początek długiej historii ponad 500 filmów, które powstały w Szkocji lub fabularnie odnoszą się do tego malowniczego zakątka Wysp.

To właśnie tutaj powstały takie klasyki, jak „Monty Python i święty Graal” (1975), „Rob Roy” ze znakomitą kreacją Liama Neesona (1995), czy opisujący życie szkockich degeneratów „Trainspotting” (1998). Tutaj też nakręcono część ekranizacji przygód Harry’ego Pottera (w okresie między 2001 a 2011 rokiem). Międzynarodowe sukcesy tych produkcji przyniosły duże pieniądze zarówno producentom, jak i aktorom. Sprawiły też, że Szkocja zaistniała w środowisku jako lokacja, w której można nakręcić naprawdę dobry film.

Filmowcy lubili te miejsca od zawsze

Urok szkockich krajobrazów, od dziesięcioleci kusił ekipy filmowe. Dość wspomnieć dolinę Glencoe. Miejsce masowej rzezi z 1692 roku, gdy życie straciło tu kilkudziesięciu członków klanu MacDonald, zyskało światową sławę dzięki obecności filmowców całego świata. Malownicza dolina – położona tuż za górką Glen Etive – posłużyła za plener w „Nieśmiertelnym” (Highlander, 1986), „Walecznym Sercu” (Braveheart, 1995), oraz jednym z najnowszych filmów o przygodach Jamesa Bonda (Skyfall, 2015).

Równie piękny, co surowy – krajobraz Szkocji nieraz wykorzystywany był także w produkcjach, których akcja toczyła się w odległych galaktykach. W 1968 plenery Hebrydów Zewnętrznych posłużyły za imitację obcej planety z kultowej „Odysei Kosmicznej 2001” Stanleya Kubricka. Przed sześcioma laty Ridley Scott kręcił tu zaś „Prometeusza” (Prometheus, 2012)

Nowe rozdanie Outlandera

Mimo kilkudziesięcioletniej obecności Szkocji w filmie, nadejście prawdziwej „złotej ery” miał zwiastować jednak dopiero międzynarodowy sukces serialu Outlander. Nieszablonowa historia sanitariuszki wojennej Claire, która w tajemniczy sposób przenosi się w czasie z 1945 do 1743 roku, szybko zyskała zwolenników na całym świecie. Wkrótce okazało się, że wiele osób przyjeżdża do Szkocji tylko po to, aby obejrzeć plenery znane z serialu! A że proces produkcyjny objął kilkadziesiąt tutejszych lokacji – od zamku Aberdour na wschodzie poprzez zamki Doune, Blackness, Dean, czy Drumlanrig – wychodzi na to, że by odkryć wszystkie smaczki związane z serialem, prawdziwi wielbiciele muszą zwiedzić całą Szkocję! Mimo wszystko, takich, którzy się na to zdecydowali, są całe rzesze!

Przekucie popularności „Outlandera” w wizerunkowy i ekonomiczny sukces północy, położyło kamień węgielny pod nową strategię rozwoju dla Szkocji. Odtąd już nie powoli kurczące się pokłady ropy, ale nieśmiertelny zapis filmowy, ma stanowić o przyszłym sukcesie regionu!

Jak grzyby po deszczu

W połowie grudnia w sieci pojawiła się informacja o powstającej właśnie wytwórni filmów grozy. Jedyne w Zjednoczonym Królestwie studio filmowe dedykowane produkcji horrorów, postanowiono otworzyć w Fife. Projekt wart pół miliona funtów, wsparty został przez weterana amerykańskiego przemysłu filmowego, producenta Rogera Cormana.
Mniej więcej w tym samym czasie szkockie media zaczęły rozpisywać się o nadziejach związanych z nowym filmem fabularnym opartym na historii Roberta I Bruce’a. „Outlaw King” ma być jedną z największych produkcji filmowych w historii tej części królestwa. Film kręcono w dobrze znanych szkockich lokacjach – edynburskim Craigmillar Castle, w Glencoe, zamkach Doune i Aviemore oraz Linlithgow Palace.

Finansowaniem projektu zajął się sam parlament w Edynburgu! Podczas spotkania z prasą, Fiona Hyslop odpowiadająca w szkockim rządzie za kulturę, stwierdziła, że intencją parlamentu jest stworzenie jak najlepszych warunków dla przemysłu filmowego, gdyż trafione produkcje kinowe przynoszą ogromne korzyści dla całego sektora,a także znaczące zyski dla szkockiej gospodarki!

Dodatkową wartością jest promocja Szkocji jako miejsca, w którym warto spędzić urlop. Wydając pieniądze na szeroką kampanię, która pojawiłaby się w mediach w określonym przedziale czasowym, Szkoci nie mieliby pewności, że osiągną jakiekolwiek wzrosty. Wspierając finansowanie filmu, który może zostać wyświetlony nieskończoną ilość razy i we wszystkich zakątkach świata – mają nadzieję na stworzenie tu europejskiej stolicy kinematografii.

Przyszłość

A że kino nie może obejść się bez solidnego zaplecza organizacyjnego, w ostatnim czasie ogłoszono plany budowy wyjątkowego centrum filmowego w otoczeniu Pentlandów – dobrze znanych mieszkańcom Edynburga wzgórz graniczących z miastem. Po obu stronach Pantland Road powstaną placówki dla filmowców. Zbudowane zostanie studio filmowe i telewizyjne, hotel, samodzielny system zasilania oraz kampus szkoły, w którym będą mieszkać studenci wyjątkowej szkockiej „filmówki”.

Projekt ten stanowi ostateczny dowód na to, że sprawa jest czymś znacznie więcej niż fanaberią rządzących. Świeże, oryginalne i innowacyjne podejście do tematu, w ciągu kolejnego dziesięciolecia może zaowocować wysypem produkcji filmowych ze Szkocją w tle.

Jeśli tak się właśnie stanie, region będzie miał szansę nie tylko na otrzymanie solidnego zastrzyku finansowego, ale również zyskanie iście filmowej nieśmiertelności.

Krzysztof Mielnik-Kośmiderski