Zmiana w przepisach o używaniu fotelików samochodowych odroczona do marca 2017

0

Wiosną  brytyjskie media informowały, że od grudnia 2016 r. zasady używania tzw. booster cushions, czyli niezabudowanych fotelików do przewozu dzieci, zmienią się. Obecnie wiemy, że aktualizacja przepisów wejdzie w życie najwcześniej w marcu 2017 r.

Foteliki samochodowe ze względu na wiek, wzrost i wagę dziecka, dzielą się kilka rodzajów. Te, których dotyczyć będzie zapowiadana zmiana, nie oferują dziecku dodatkowej ochrony, a jedynie podparcie – pozwalające na zapięcie go standardowym, zaprojektowanym do używania przez dorosłych, pasem.

Obecnie nie ma przeciwwskazań, by w foteliku typu booster cushion przewozić już czterolatki. Nowe prawo ma nakłonić rodziców do sadzania w nim jedynie dziecka powyżej 125 cm i wadze przekraczającej 22 kg – co odpowiada wskaźnikom przeciętnego 6-7-latka.  Dzieci, które nie „załapią się” do tej grupy, powinny być przewożone w foteliku zabudowanym.

Zmieniać, czy nie zmieniać?

Najtańszy booster seat  w Internecie można kupić za 6-7 funtów. W cenę wliczona jest już przesyłka. To dlatego foteliki tego rodzaju rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Prawdą jest jednak, że za pozorną oszczędnością kryje się znacznie niższa jakość.  I nie pomaga w tym nawet niezbędny certyfikat bezpieczeństwa  ECE R4/04. Symulacje przeprowadzane podczas tzw. crash testów wykazały, że – szczególnie w momencie zderzeń bocznych – ciało dziecka posadzonego na booster cushion  dużo bardziej narażone jest na urazy niż wówczas, gdy zastosuje się fotelik zabudowany. Pamiętajmy więc, że od tego, w jakim foteliku przewozimy dziecko, może zależeć jego zdrowie lub nawet życie.

W tym kontekście nie powinna nas specjalnie cieszyć informacja, że ten, kto zakupi booster cushion przed oficjalnym wprowadzeniem nowego prawa, dalej będzie mógł legalnie przewozić w nim małe dziecko.  I to pomimo, że od stycznia 2017 r. producenci nie będą już dłużej wytwarzać produktów tego typu z przeznaczeniem dla maluchów o wzroście poniżej 125 cm.

Bezpieczeństwo  naszych dzieci zależy przede wszystkim od nas samych. Zastanówmy się więc, czy nie byłoby dobrze uprzedzić urzędników i dokonać ewentualnej wymiany już teraz?

KMK