Z czym musisz zdążyć przed Brexitem? Praktyczny poradnik dla Polaka na Wyspach

0
Brexit by freestocks.org, public domain (CC0 1.0)

Można zacząć odliczanie. Na początek „dwanaście”. Bo tyle właśnie miesięcy dzieli nas od Brexitu. Zgodnie z deklaracją premier Theresy May Wielka Brytania ma opuścić Unię Europejską w marcu 2019 roku.

Tym wszystkim, którzy chcą po tej dacie nadal mieszkać i pracować na Wyspach pozostał więc tylko rok, aby zorientować się, czy i na jakich zasadach będą mogli to uczynić. Sprawdzić, czy zadbali o wszystkie formalności i co jeszcze mogą zrobić, możliwie bezboleśnie przetrwać rozwód Zjednoczonego Królestwa ze Wspólnotą.
Zadanie to nie jest łatwe, bo pytań i wątpliwości jest wiele, a odpowiedzi wciąż jakby za mało. Co gorsza negocjacje toczą się wedle zasady „nic nie jest ustalone póki wszystko nie jest ustalone”. Oznacza to tyle, że nawet tych ustaleń, które już poczyniono do końca jeszcze nie można być pewnym. Mimo tych wszystkich zastrzeżeń warto jednak już dziś zrobić sobie listę spraw, nad którymi trzeba się będzie w najbliższym czasie pochylić.

Dwa scenariusze: jeden dla przestraszonych, drugi dla nie lubiących biurokracji

Najważniejszą rzeczą jest zadbanie o prawo do stałego pobytu w Wielkiej Brytanii po dacie Brexitu. Trzeba tu pamiętać o dwóch sprawach: po pierwsze w ciągu najbliższego roku kwestię tą wciąż jeszcze regulują unijne przepisy i warto to wykorzystać, po drugie zaś uzyskane przed Brexitem prawo do stałego pobytu nie będzie po tej dacie merytorycznie weryfikowane. Innymi słowy, kto zdobędzie prawo stałego pobytu przed marcem 2019 r., ten później będzie niemalże „nie do ruszenia”.

Dziś, zgodnie z unijnymi przepisami, prawo do stałego pobytu w danym kraju zyskuje z automatu każda osoba, która legalnie (!) i nieprzerwanie mieszka w nim i pracuje przez okres co najmniej pięciu lat.

Po Brexicie te kryteria nie ulegną zmianie, zmieni się natomiast nazewnictwo (w miejsce prawa stałego pobytu pojawi się tzw. „settled status”), a ponadto zostanie wprowadzony obowiązek rejestracji (dziś potwierdzenie prawa stałego pobytu i uzyskanie na tę okoliczność stosownego dokumentu jest dobrowolne). Ponadto uproszczone mają zostać także procedury towarzyszące ubieganiu się o ten dokument. Najprościej będą mieli ci, którzy już dzisiaj go posiadają. Oni też będą musieli wystąpić o rejestrację, ale – jak dziś zapewnia strona brytyjska – „settled status” ma im zostać wydany praktycznie z automatu i w dodatku za darmo (dla pozostałych procedura ta kosztować ma 72 funty).

Wniosek nasuwa się sam. Kto już dziś spełnia kryteria (albo spełni je w najbliższych miesiącach) do otrzymania prawa stałego pobytu, a z obawą patrzy w przyszłość, ten być może powinien wykorzystać sytuację, zdobyć prawo stałego pobytu i z takim statusem w kieszeni wejść w pobrexitową rzeczywistość. Wiąże się to niestety z koniecznością przebrnięcia przez dość żmudną (obecnie) procedurę, ale zyskuje się święty spokój. Jeżeli ktoś nie ma ochoty na tego rodzaju korowody i pokłada więcej ufności w komunikaty brytyjskich władz, to może ze złożeniem wniosku o „settled status” poczekać do drugiego półrocza (wówczas wnioski o potwierdzenie swojego statusu będą mogli składać też osoby posiadające stałą rezydenturę).

Warto być grzecznym. I nie dać się odesłać za kanał La Manche

Możliwość takiego wyboru strategii mają jednak wyłącznie ci, którzy do Brexitu osiągną ów 5-letni okres legalnego pobytu. Pozostali niczego w najbliższym roku nie są w stanie zrobić, aby przyśpieszyć uzyskanie prawa stałego pobytu. Jeśli wierzyć deklaracjom gospodarzy, to nie powinni się jednak z tego powodu martwić. Po Brexicie będą mogli zostać na Wyspach i po osiągnięciu wymaganych 5 lat pobytu (pod tym względem nic się nie zmieni) wystąpić o dokument stałego pobytu.

Tego typu zapewnienia to jedno, a praktyka dnia codziennego coś zgoła innego. Jak podkreśla dr Agnieszka Bielewska, specjalizująca się w polskiej migracji do Wielkiej Brytanii socjolog na SWPS Uniwersytecie Humanistycznospołecznym w ostatnim czasie wyraźnie wzrosła liczba deportacji obywateli UE z Wielkiej Brytanii (dane z czerwca 2017 r. mówią o 20 proc. wzroście na przestrzeni roku). Co istotne, decyzje te wydawane są na podstawie dokładnie tych samych przepisów, które funkcjonowały już wcześniej i które umożliwiały wydalenie z kraju osób stanowiących zagrożenie dla porządku publicznego.
– Tyle, że ostatnio Wielka Brytania zaczęła je bardzo rygorystycznie interpretować – mówi dr Bielewska.

Dla mieszkających w UK Polaków ta zmiana kursu powinna stanowić ostrzeżenie – w najbliższych miesiącach zdecydowanie warto się pilnować i nie dawać gospodarzom pretekstu do odesłania się za kanał La Manche. Tak więc żadnych awantur, spania na ławce w parku i śpiewania po pijaku „Hej sokoły”. I jeszcze jedno, skoro już o dawaniu pretekstów mowa – unijne przepisy stanowią, że okresy nieobecności nieprzekraczające sześciu miesięcy w roku nie naruszają ciągłości pobytu przy występowaniu o prawo stałego pobytu. W razie przekroczenia tego limitu na uzyskanie takiego statusu nie ma już jednak co liczyć. Jeśli więc ktoś z jakiegoś powodu często i długo bywa w Polsce, to niech sobie dobrze policzy ile już czasu tam spędził i być może zrewiduje plany wyjazdowe w najbliższych miesiącach.

Nie ma co czekać ze sprowadzeniem rodziców

Na pewno śpieszyć powinni się ci wszyscy, którzy chcieliby sprowadzić do Wielkiej Brytanii członków swych rodzin (np. rodziców).

Obecnie – korzystając z unijnych przepisów – mogą to czynić bez przeszkód, mając przy tym gwarancję, że ich bliskim przysługiwać będzie prawo do brytyjskiej opieki medycznej i pomocy społecznej. Po Brexicie będą mogli wystąpić o wizę dla członków swych rodzin tylko gdy udowodnią, że wymagają oni stałej opieki i że nie może ona im zostać zapewniona w kraju zamieszkania. To zaś przy podejściu Brytyjczyków do tematu jest w praktyce jest bardzo trudne (czy wręcz niemożliwe) do udowodnienia (szerzej pisaliśmy o tej sprawie w kontekście utrudnienia polskim seniorom kontaktu z mieszkającymi w UK dziećmi i wnukami na naszych łamach w październiku ubiegłego roku).

Ci, którzy w ciągu najbliższych 12 miesięcy zdążą dołączyć do przebywających w Wielkiej Brytanii bliskich z oczywistych względów nie zdążą uzyskać tam prawa do stałego pobytu (w tym przypadku też obowiązywać ich będzie wymóg 5 lat pobytu), ale przynajmniej będą mieli szansę przebywać na Wyspach na tyle długo, aby w końcu ten status otrzymać. Ci natomiast, którzy w tym terminie nie przyjadą, później najprawdopodobniej będą mogli spotykać się ze swymi bliskimi jedynie przy okazji wyjazdów turystycznych. Co prawda istnieje jeszcze cień szansy, że w toku dalszych negocjacji UE uda się wynegocjować przedłużenie okresu na swobodne ściąganie przez obywateli Wspólnoty do UK członków swych rodzin, ale wiadomo czyją matką jest nadzieja.

Ze ślubem warto się pośpieszyć, z dzieckiem niekoniecznie

O konsekwencjach Brexitu powinni pomyśleć ci, którzy są w związkach, bądź planują wziąć ślub z osobami nieprzebywającymi obecnie na Wyspach. Jakkolwiek osobliwie by to nie zabrzmiało, to… warto się pośpieszyć. Brytyjczycy uprzedzają bowiem, że porozumienie chronić będzie członków bliskiej rodziny obywatela UE legalnie zamieszkałego w Wielkiej Brytanii (a także osoby pozostające z nim/ nią w zarejestrowanym związku partnerskim) zarówno w sytuacji, gdy członkowie tej bliskiej rodziny mieszkają na Wyspach, jak też gdy przebywają poza granicami UK. Po Brexicie w każdym momencie będą mogli oni dołączyć do swego męża, czy żony pod warunkiem oczywiście, że nadal pozostawać będą ze sobą w związku małżeńskim.

Ale uwaga, to zarazem oznacza, że z takiej ochrony nie będą mogły skorzystać osoby, które zawrą związek małżeński z przebywającym w Wielkiej Brytanii obywatelem UE już po Brexicie. Mówiąc wprost, jeśli wasz wybranek/ wybranka mieszka dziś w Polsce i jeśli planujecie wziąć ślub później niż w marcu 2019 roku (lub na razie w ogóle nie rozważacie takiej opcji), to ze sprowadzeniem później takiej osoby na stałe do Zjednoczonego Królestwa będzie problem. Natomiast dzieci, które w przyszłości urodzą się z takiego związku będą mogły dołączyć do przebywającego w UK rodzica o ile ten będzie sprawował opiekę nad dzieckiem.

To, z czym śpieszyć się nie trzeba, to decyzja o dziecku. Jak zapewniają Anglicy porozumienie zapewnia prawo do pozostania w Zjednoczonym Królestwie wszystkim dzieciom, które urodzą się w rodzinach obywateli UE przebywających w Zjednoczonym Królestwie zarówno przed brexitem, jak i po nim.

Autor: Krzysztof Kruk

Tekst pochodzi z najnowszego numeru Magazynu Square.pl. Znajdziesz go w dobrych polskich sklepach w Szkocji. W wersji online – TUTAJ!