Wyższe wykształcenie, a polityka państwa

0

Ostatnimi czasy na brytyjskiej scenie politycznej dominowały m.in. hasła szerokiej restrukturyzacji systemu przyjmowania studentów na uczelnie wyższe. Pierwotnie plan zakładał niebagatelnie wysokie czesne, które boleśnie uderzyłoby po kieszeniach studentów i finansujących ich rodziców. Następnym krokiem było rozluźnienie ograniczeń nakładanych na uczelnie w postaci liczby osób przyjmowanych w poczet studentów. W roku 2012 instytucje akademickie rozpoczęły rekrutację kandydatów z odpowiednimi wynikami A-Levels, czyli angielskich matur, w wymiarze autonomicznie określonym przez samą uczelnię. Ponadto, w roku 2015 całkowicie zniesiono ograniczenia liczby studentów przyjmowanych na uczelnie wyższe. Rząd miał nadzieję, że zmiana ta umożliwiłaby ekspansję infrastruktury, otwierając miejsca dla młodych osób na drodze formowania wysoko wykwalifikowanej kadry pracowniczej, która miała zasilić rynek pracy. Na chwilę obecną jest to sytuacja rozwojowa, a powód do niepokoju odejdzie w niepamięć z chwilą wzrostu liczby studentów na uczelniach wyższych. Trendy demograficzne na Wyspach oznaczają, że liczba osób w grupie wiekowej 18 – 24 lata zwiększy się na początku lat 20-tych tego wieku, jak również to, że wszystkie uczelnie wyższe skorzystają na grupie studentów unijnych. Już w tym roku akademickim przyjęto ich o 14% więcej niż w ubiegłym roku. Problem jednak obecnie dotyczy fundowania tychże miejsc: nie jest to proces tani, gdyż wiąże się z odpowiednią restrukturyzacją rocznego budżetu państwa.