Więzienie za poronienie ?

0

 

Od momentu, kiedy projekt nowelizacji ustawy antyaborcyjnej trafił do polskiego sejmu minęło już trochę czasu, mimo to dyskusje na ten temat nie ustają.

Przeciwnicy takiej drastycznej zmiany w ustawie nie próżnują i mimo wakacji starają się na wszelkie sposoby zablokować działania, które prowadzą do ograniczenia praw kobiet.
Dlatego też, jakoby w odpowiedzi na działania partii rządzącej,
4 sierpnia o godzinie 12:00 do Sejmu trafił projekt ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie. Pod projektem, który między innymi dopuszcza przerywanie ciąży do 12 tygodnia, zebrano ponad 160 tysięcy podpisów. To sukces kobiecej solidarności, ale też zaangażowania się mężczyzn, którzy wielokrotnie podpisując się pod projektem mówili: ratujemy polskie kobiety. To także wynik gniewu polskich kobiet z powodu realnego zagrożenia utraty resztki praw reprodukcyjnych, jeśli projekt inicjatywy Stop Aborcji zostałby przyjęty przez Sejm.
Inicjatorem projektowanych zmian jest Stowarzyszenie Inicjatywa Polska założone przez byłą liderkę Zjednoczonej Lewicy Barbarę Nowacką. Główne cele projektu to zapewnienie edukacji seksualnej w szkołach, dostępności środków antykoncepcyjnych oraz liberalizacja prawa aborcyjnego w Polsce.
Projekt przygotowany w ramach inicjatywy „Ratujmy kobiety” zatytułowany jest: o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie. Przewiduje prawo kobiety do przerwania ciąży do końca 12 tygodnia; później aborcja byłaby dopuszczalna w tych samych przypadkach, w jakich obecnie jest dozwolona, czyli gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, występuje prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża jest następstwem czynu zabronionego.
Zgodnie z projektem, przerwania ciąży dokonuje lekarz w możliwie najwcześniejszym stadium. W razie złożenia przez kobietę pisemnej zgody na przerwanie ciąży przed zakończeniem jej 12 tygodnia zabieg powinien być przeprowadzony w ciągu 72 godzin.

W przypadkach ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby, przerwanie ciąży byłoby dopuszczalne do 24. tygodnia; w razie gdy wykryta choroba uniemożliwia płodowi samodzielne życie i nie ma możliwości jej wyleczenia, przerwanie ciąży byłoby dopuszczalne bez ograniczeń. Jeśli ciąża jest wynikiem czynu zabronionego, aborcja dopuszczalna byłaby do 18. tygodnia ciąż
Projektowana ustawa wprowadza ponadto do programów nauczania szkolnego przedmiot „wiedza o seksualności człowieka” – dostosowany do wieku oraz potrzeb uczniów, od 1 klasy szkoły podstawowej, w wymiarze nie mniej niż jedną godzinę lekcyjną tygodniowo.

Projekt nakłada na organy administracji rządowej i samorządu obowiązek zapewnienia każdemu, bez względu na zdolność do czynności prawnych, dostępu do metod i środków zapobiegania ciąży. Środki zapobiegania ciąży byłyby objęte refundacją, a dla osób najbiedniejszych byłyby bezpłatne.

Z kolei projekt Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop Aborcji”, pod którym zebrano ponad 450 tysięcy podpisów zakłada wprowadzenie całkowitego zakazu aborcji. Zdaniem autorów projektu obecna „oferta aborcyjna” musi zostać zastąpiona systemem wsparcia, który zapewni każdemu dziecku potrzebną pomoc, a rodzinom – poczucie bezpieczeństwa.
Przyjrzyjmy się bliżej propozycji, która zyskała również swoich zwolenników.

Dzieckiem poczętym jest człowiek w prenatalnym okresie rozwoju, od chwili połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej.” – głosi projekt ustawy, złożony u marszałka polskiego sejmu.
Uzyskał on poparcie episkopatu, a także tzw. elity rządzącej.
Należy tutaj zwrócić uwagę na definicje dziecka poczętego. Zgodnie z nową ustawą życie ludzkie miałoby zaczynać się w momencie połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej. „Jak wiemy z podstawówki, do zapłodnienia dochodzi w jajowodzie, natomiast wtedy jeszcze nie ma ciąży. W projekcie ustawy człowiek poczęty zaczyna się jeszcze przed ciążą?
Planowane wprowadzenie do kodeksu karnego kategorii „zabójstwo prenatalne” niesie za sobą poważne konsekwencje. Przestępstwo tego typu ma być karane więzieniem – od 3 miesięcy do nawet 5 lat. Co to oznacza w praktyce? Za usunięcie zarodka albo udzielenie w tym pomocy (np. podanie tabletki wczesnoporonnej) karana będzie „i matka, i lekarz, i każda osoba, która w tym pomogła – także przyjaciółka, która przywiozła zza granicy pigułki wczesnoporonne”.
W ustawie znalazł się, co prawda, zapis, że osoba, która nieumyślnie spowoduje śmierć dziecka poczętego podlega karze pozbawienia wolności do roku więzienia, ale to nie wszystko. Bo w uzasadnieniu ustawy znalazł się też punkt dotyczący wyłączenia karalności matki, która nieumyślnie spowodowała śmierć dziecka poczętego.
„Wyłączenie to dotyczy nieumyślnej formy czynów, polegającej co do zasady na niedochowaniu przez matkę dziecka poczętego ostrożności, jakiej wymaga się od osoby w jej stanie” – czytamy. W takim wypadku sąd uzna winę, ale odstąpi od wymierzenia kary. Argumentem przemawiającym na korzyść kobiety ma być fakt, że „utrata dziecka w takiej sytuacji jest sama w sobie źródłem cierpienia”. Naciągane wydaje się też stwierdzenie, że grozi nam rejestracja ciąż i postępowanie karne w każdym przypadku stwierdzonej ciąży niezakończonej urodzeniem żywego dziecka. O tym czy śmierć dziecka została spowodowana nieumyślnie będą musiały rozstrzygać prokuratury i sądy.
Konsekwencje nowelizacji ustawy antyaborcyjnej mogą być jednak fatalne w skutkach.
Przymus rodzenia dzieci z gwałtu lub kazirodztwa, realny zakaz badań prenatalnych (niektóre mogą zwiększyć ryzyko poronienia, więc lekarze nie będą ich wykonywać), jeszcze większy strach ofiar gwałtu przed zgłaszaniem przestępstwa, śmierć okołoporodową wielu wyczekiwanych dzieci (przez brak niektórych badań prenatalnych, a co za tym idzie – możliwości leczenia), a także śmierć, cierpienie i choroby wielu kobiet w wyniku pokątnie wykonywanych prób przerwania ciąży.
Autorzy projektu na te skutki zdają się nie zwracać uwagi.
Obecnie Usunięcie ciąży jest dopuszczalne jedynie w trzech wypadkach: zagrożenia życia matki, nieodwracalnego lub genetycznego uszkodzenia płodu i gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego. Obecna ustawa pozwala ukarać wyłącznie osobę dokonującą usunięcia ciąży lub podżegającą do aborcji. Kobiety poddające się aborcji nie mogą zostać ukarane.
Pisowski projekt nowelizacji ustawy dopuszcza aborcję tylko w sytuacji zagrożenia życia kobiety. To, co decyduje o jego brutalnym charakterze, jest potraktowanie aborcji jako czynu zabicia drugiego człowieka, za który groziłaby kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Trudno zrozumieć postulat radykalnej penalizacji praktyk aborcyjnych w odniesieniu do zgwałconych kobiet.
Jeśli projekt ustawy całkowicie zakazujący aborcji zostanie przyjęty, przyszłość wszystkich kobiet w Europie może się radykalnie zmienić. Polska da swoim sąsiadom wyraźny sygnał: życie intymne kobiet ponownie będzie kontrolowane odgórnie. Kwestia kobiecej reprodukcji i ich organów płciowych nabrała wymiaru politycznego. Reżimy o tendencjach autorytarnych posługują się tą kwestią, aby podkreślić swoją władzę i promować tożsamość narodową.
Gdybyśmy chcieli zredukować waginę wyłącznie do organu seksualnego, to być może rzeczywiście byłby to nieistotny i niepoważny temat. Ale tak naprawdę „wagina” jest słowem, które ma nas sprowokować i wywołać inne ważne kwestie. Kobiece narządy płciowe są tak naprawdę jednym z najistotniejszych tematów politycznych, choć nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Co więcej – zawsze, w całej historii ludzkości, był to temat polityczny, więc mylą się ci wszyscy, zdaniem których nie warto się nimi zajmować.
Już od czasów starożytnego Egiptu czy Babilonii, aż po czasy dzisiejsze, występuje pewna powtarzająca się prawidłowość. W spokojnych czasach kobieta może być wolną i niezależną towarzyszką mężczyzny. Ma nawet prawo przeżywać własną przyjemność, jak również ma prawo swobodnie i bez ograniczeń rodzić dzieci.
Natomiast kiedy tylko pojawiają się kryzysy (obojętnie: ekonomiczne, społeczne czy religijne), kiedy wydaje się, że świat drży w posadach, pierwszym krokiem, jaki mężczyzna chce wykonać, jest często przejęcie większej kontroli nad kobietą. W kryzysowych sytuacjach – np. gdy do władzy dochodzą rządy autorytarne czy totalitarne – jednym z pierwszych odruchów jest chęć kontrolowania rozrodczości kobiet, zaglądanie im między nogi i podkreślanie, że kobieta ma przede wszystkim funkcję reprodukcyjną.
Mamy tutaj do czynienia z pierwotnym lękiem. Chodzi o to, by mieć poczucie, że nie stracimy fundamentu świata, który w momencie kryzysu wydaje się zagrożony. Możemy sobie tego nie uświadamiać, ale tym fundamentem jest kobieta, a więc matka, dzięki której na świat przychodzą dzieci.
Pierwszymi ofiarami wprowadzania takiego zakazu będą kobiety. Ponieważ to my będziemy nosić niechciane dzieci, to my będziemy ryzykować życie w trakcie ciąży i przy porodzie, przy próbie przeprowadzenia zabiegu w podziemiu aborcyjnym czy uciekając się do innych niebezpiecznych praktyk.
To oczywiście skrajne przypadki, ale czy na pewno fakt, że niewiele z nich ujrzało światło dzienne znaczy, że ich nie ma. Nie można sprawy zamiatać pod dywan, ale rozwiązać problem tak, aby zachować godność kobiety, jej prawo do samostanowienia, i sumienia.
Czy to będzie”dobra zmiana”, czy możliwy jest w tek kwestii kompromis? Wkrótce się przekonamy czy głos społeczeństwa ma jeszcze jakieś znaczenie dla polskich ustawodawców.

 

Kinga Skora