Świąteczny Kiermasz, czyli Christmas Market w Europie

0

Świąteczne jarmarki sięgają swoimi korzeniami średniowiecza, kiedy to w okresie poprzedzającym religijne wydarzenia zaczęto organizować specjalne tragi. Tradycja jarmarków najszybciej rozwinęła się na terenie dzisiejszych Niemiec i we Francji, głównie w Alzacji iLotaryngii. Już w XIV funkcjonowały tam tzw. „Rynki Św. Mikołaja”. W kolejnych latach i wiekach tradycja przedświątecznych jarmarków rozlała się na kolejne miasta i kraje.
Obecnie każde europejskie państwo ma co najmniej kilka jarmarków

Już w listopadzie centrum każdego większego miasta nie tylko w Królestwie, ale w całej Europie ożywa blaskiem tysiąca światełek choinkowych. Pachnie świerkiem i sosną, stoły świątecznych kramów uginają się pod ciężarem smakowitych wiktuałów. W tle często daje się słyszeć pogłos świątecznych piosenek. Wokoło gwar rozmów i wesołych powitań. Tak oto prezentuje się słynny na Wyspach, jak również w Niemczech, Francji, czy Belgii Christmas Market. Jakie są jednak początki tej kultywowanej od stuleci, a uwielbianej przez wszystkich tradycji?
Wszystko zaczęło się w mrocznych czasach średniowiecza na terenie niemieckojęzycznej części Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Już wtedy w tak obecnie magicznych miejscach jak Monachium czy Wiedeń, kiermasze uliczne były przed-bożonarodzeniową tradycją podczas 4 tygodni Adwentu. Stoły kupców oferowały same wspaniałości: prażone migdały w karmelu, figurki wykonane z suszonej śliwki, ciasto jajeczne z kandyzowanymi owocami, czy miękkie ciasto imbirowe (zwane dosłownie chlebem imbirowym). Jeśli komuś zaschło w gardle, na pomoc ruszały wyborne trunki. Poza znanym grzańcem, serwowano również likier jajeczny i grzane piwo. Nie zapominano o najmłodszych: różne pajacyki, lalki, oraz książeczki domowej roboty czekały na spragnionych prezentów milusińskich.
Obecnie kiermasze świąteczne w samych Niemczech przyciągają miliony entuzjastów, którzy nie potrafią przejść obojętnie obok bożonarodzeniowych parafernaliów. Jak jednak ten istny szał świąteczny wygląda na terenie Wielkiej Brytanii?

Świąteczne szaleństwo na Wyspach

Królestwo Elżbiety II szybko łapie bakcyla. Jeśli jest okazja do świętowania, gaszenia pragnienia świątecznymi napojami, do tego możliwość zakosztowania smakołyków z grilla, Brytyjczyków nie trzeba długo namawiać. Istnym hitem sezonu jest kiermasz świąteczny w angielskiej miejscowości Lincoln, który przyciąga ok. 100 tys. odwiedzających tylko w ciągu pierwszych kilku dni. Należy on również do niekwestionowanego giganta na Wyspach, gdyż może poszczycić się ponad 300 kramami.
Manchester wpadł natomiast na jeszcze inny pomysł zróżnicowania doświadczenia odwiedzających. Miasto wznosi ok. 8 punktów targów świątecznych, z których każdy charakteryzuje się innym motywem. Czyli mamy do wybory smakołyki francuskie, a na innym tylko te pochodzenia niemieckiego.
Edynburg nie pozostaje w tle. Każdego roku centrum stolicy rozbłyska świąteczną magią a zapach gofrów, kiełbasek, naleśników z nutellą i masy innych pyszności niesie się po mieście. Jeśli ktoś nie zdąży zakupić pierników, lub sera prosto z Francji lub wina z Niemiec, można to nadrobić w ostatni dzień targu, czyli 24 grudnia. Wówczas ceny spadają o 90% procent. To tylko tak między nami…

BRUGIE, BELGIA

„Gdzieś w ponurej okolicy leży starodawne miasto. Niczym sławny klejnot, na który zbyt często patrzono, o którym zbyt często mówiono, którym zbyt często kupczono…” Graham Greene tymi słowy opisał Brugie. To miasto w północno-zachodniej Belgii ,z powodu obfitości kanałów w historycznej części miasta nazywane jest flamandzką Wenecją. Historyczne centrum Brugii znajduje się od 2000 roku na liście światowego dziedzictwa UNESCO. I słusznie, bowiem Brugia stanowi wyjątkowy przykład średniowiecznej zabudowy, która zachowała swoją historyczną strukturę, rozwijającą się przez stulecia, gdzie pierwotna zabudowa gotycka jest częścią tożsamości miasta.  Od końca listopada, aż po pierwsze dni stycznia, centrum przepięknej zabytkowej Brugii przekształci się w jeden wielki jarmark bożonarodzeniowy, jeden z najstarszych i największych jarmarków w Belgii. Wielu twierdzi nawet, że to jedno z ciekawszych miejsc tego typu w całej Europie.  Magię świat można tam chłonąć niczym dobre stare wino.
Przepiękny rynek z bajkowo oświetlonymi kamienicami, w samym jego centrum świąteczne lodowisko ozdobione tysiącami lampek, tworzących oryginalną scenografię, do tego stragany i straganiki z przepysznymi wiktuałami. Nie można pominąć niezwykle kuszących „czekoladowych uliczek”, przy których znajdziemy sklepiki oferujące różnego rodzaju, smaku, koloru i kształtu czekolady i czekoladki. Absolutnie nie można obok nich przejść obojętnie. Trwać tu również będzie festiwal rzeźby z lodu i śniegu. Dla zmęczonych rzeźbieniem powstanie bar, oczywiście lodowy, w którym będzie można rozgrzać się grzańcem.  Jeśli chcecie poczuć atmosferę świąt Bożego Narodzenia w romantycznej scenerii, zapraszamy do Burgii. Podróż nie jest ani męcząca, ani trudna. Dla tych mieszkających w UK, polecamy rejs promem My Ferry Link startującym z Dover do Calais( przy okazji można zatrzymać się w celu zakupienia słynnych francuskich serów czy win). Rejs z pewnością umili fachowa i niezwykle sympatyczna załoga promu My Ferry Link. Z Calais mamy do pokonania jedynie około 120 km, i jesteśmy w zupełnie innym, zaczarowanym świecie.

Gwiazda wieczoru, czyli grzane wino (ang. mulled wine)

Bezspornie związane z zimowymi wieczorami. Posiada moc kojącą nieco zachrypniętego gardła i zdecydowanie rozluźnia po szaleństwach na śniegu. Dzięki przyprawom korzennym, oraz delikatnej kompozycji z alkoholu (porto lub czerwone wino), to tradycyjny napój sezonu zimowego i wieczornych spotkań przy kominku. Poza tym, również Święta Bożego Narodzenia oraz Halloween, to coroczna okazja, aby napawać się rozluźniającym smakiem grzanego wina. Skąd do nas przywędrowało?
Historia grzanego wina sięga czasów starożytnych. Rzymianie w drugim stuleciu naszej ery podbijali przeróżne zakątki Europy. Zdobyte ziemie – poza tym, że musiały przyjąć status poddaństwa – miały również okazję do dynamicznej wymiany handlowej z tym nieustraszonym narodem. I tak nasze grzane wino i zapach przypraw korzennych zawędrowały aż pod granicę ziem szkockich Celtów.   W krajach skandynawskich, w okresie świątecznym na stoły wchodzi również ciasto z imbiru, oraz słodkie bułeczki o smaku szafranu z rodzynkami. Natomiast Norwegia
urozmaica tę ofertę o pudding ryżowy, który jest podawany z dodatkiem rodzimej produkcji dżemu truskawkowego.
Rzymskie wojaże nie pominęły żadnego kraju Europy, dlatego też tradycja picia grzanego wina jest obecna w każdym zakątku naszego kontynentu. Przy nieco innych recepturach przyrządzania jest to trunek, który w podobny sposób umila entuzjastom wieczorne chwile przy rozmowie i kominku. Na zdrowie!

Autor tekstu: Monika Nowicka