Seks jak lekarstwo i jak na lekarstwo? Dziś Światowy Dzień Seksu!

0
'burning sunset and burning love' BY Carlos ZGZ, (CC BY 2.0)

Międzynarodowy Dzień Seksu 2018. Czy dzień poświęcony przyjemnej części prokreacji ma jakieś znaczenie? Każdy z nas wie, że istnieje Dzień Matki, Dzień Dziecka czy Dzień Ojca. Niewiele osób wie jednak o tym, że istnieje też Dzień Seksu, bez którego nie byłoby innych świąt. Międzynarodowy Dzień Seksu to też dzień bez rozmów o „bólu głowy”, impotencji, oziębłości, frustracji i utrudniających zbliżenia: cukrzycy, stresu cywilizacyjnego i wielu innych schorzeniach…

Kto ustanowił Międzynarodowy Dzień Seksu? Wielu z nas mogłoby się spodziewać, że na pomysł, by ustanowić Międzynarodowy Dzień Seksu wpadł jakiś żartowniś, z pewnością mężczyzna. Okazuje się jednak, że w 2003 ustanowiła go Rada Tradycji Unii Europejskiej. Skąd w ogóle zrodziła się wśród jej członków taka idea? Otóż RTUE uważa, że seks jest bardzo ważny w naszym życiu, bez niego bowiem nie byłoby ludzi.

Badania Uniwersytetu w Pensylwanii pokazują, że na wiele współczesnych dolegliwości i chorób istnieje jedno lekarstwo. SEKS.

W badania Uniwersytetu Wilkes w Pensylwanii zaangażowanych było wielu specjalistów i terapeutów oraz seksuologów, który przeanalizowali korzyści fizyczne, jakie daje seks. Regularny seks – przynajmniej dwa razy w tygodniu.

Zgodnie z badaniami, regularny seks pomaga naszemu ciału wytworzyć przeciwciało o nazwie immunoglobulina A lub IgA, odpowiedzialne za ochronę organizmu przed ewentualnymi zakażeniami i chorobami.

Naukowcy doszli do wniosku, że seks może stać się naszym wielkim sojusznikiem, jeśli chodzi o większość współczesnych chorób dotykających nowoczesne społeczeństwa.

Migreny, depresje, wysoki poziom cholesterolu, bezsenność, kłopoty z krążeniem – to nie jedyne dolegliwości, które mogą być leczone seksem.

Co to znaczy dobry seks?

Seks z założenia ma być nie tylko czynnością prowadzącą do prokreacji, ale również przyjemnością, która zbliża partnerów i wzbogaca ich relację. W internecie i czasopismach znajdujemy wiele artykułów zawierających wskazówki, jak urozmaicić nasz seks, jak sprawić, by partner bardziej nas pożądał, jak być bardziej seksowną/-ym. Czy można jednak powiedzieć, że istnieje uniwersalna definicja dobrego – czyli udanego – współżycia? Takie wskazówki są jak przepisy kulinarne: mają służyć inspiracji i stanowić wsparcie dla mniej doświadczonych, ale każdy z nas ma inny gust i to, co smakuje jednemu, niekoniecznie posmakuje drugiemu. Dlatego warto traktować takie informacje z odpowiednim dystansem i skupić się na odkrywaniu własnej definicji dobrego seksu.

 Dobry seks to taki seks, który sprawia przyjemność obojgu partnerom i niesie ze sobą pozytywne uczucia. W seksie biorą udział dwie osoby i każda z nich jest w równym stopniu uprawniona do realizowania w nim siebie, swoich potrzeb i fantazji. Każda z nich jest również zobowiązana do zadbania o przyjemność partnera tak, jak o własną. Jeśli tak się nie dzieje, może to prowadzić do sytuacji, w której jedno z partnerów (lub oboje) będzie rozczarowane, sfrustrowane i niezadowolone z tego, jak wygląda współżycie. Czasem jednak można mieć kiepski seks i nawet o tym nie wiedzieć. Jak to możliwe?

By wiedzieć, jakiego seksu pragniemy i jaki seks będziemy mogli uznać za udany, musimy być świadomi naszych seksualnych potrzeb. Potrzeby partnera są ważne, ale dbanie jedynie o nie skończy się seksem „altruistycznym” – czyli tak silnym skupieniem na zaspokojeniu partnera, że zapominamy o sobie. W seksie potrzebna jest również pewna doza egoizmu, dzięki któremu możemy wspomóc partnera w zaspokajaniu naszych pragnień, bo nikt przecież nie potrafi czytać w myślach i nie możemy oczekiwać, że partner sam domyśli się, co sprawia nam przyjemność.

Autor: redakcja