Posiadłości jej Królewskiej Mości

0

Dwudziestego pierwszego kwietnia królowa Elżbieta II obchodziła urodziny. Dlaczego piszę o tym w maju? Otóż dlatego, że oficjalne uroczystości odbędą się w czerwcu. Znajduję się zatem w sytuacji niezręcznej, bo albo jestem spóźniony z tekstem, albo wychylam się przed szereg. A może właśnie idealny to moment, aby wpaść z wizytą do królowej? Tak w międzyczasie, mimo chodem? A że jej wysokość jest w posiadaniu kilku, rozsianych po całym Zjednoczonym Królestwie okazałych rezydencji, to myślę, że przynajmniej do jednej z nich każdemu uda się dotrzeć.

Na herbatkę raczej na pewno nie zostaniemy zaproszeni, a i szanse na spotkanie twarzą w twarz są raczej marne, ale posiadłości odwiedzić, cóż nam szkodzi. Zacznijmy więc od oficjalnego domu jej królewskiej mości – Buckingham Palace w Londynie. Tak na marginesie i na wstępie zarazem, muszę przekazać, że królowa wcale nie przepada za tym miejscem, jak tylko może, wyjeżdża poza miasto, na przykład do zamku w Windsor. Wróćmy jednak do pałacu. Buckingham Palace to nie tylko zabytek udostępniony do zwiedzania, to również, a może przede wszystkim rezydencja królowej oraz miejsce oficjalnych spotkań. W zeszłym roku Elżbieta II przyjęła około 62 tysiące gości. Całkiem sporo, przyznajcie. W tym roku, między 25 lipca a 27 września przeciętny turysta po raz pierwszy w historii będzie miał okazję choć trochę poczuć się jak ważna osobistość. W wymienionym terminie postanowiono udostępnić do zwiedzania State Rooms, czyli pokoje, w których królowa przyjmuje wizyty. Ponadto zobaczyć można będzie salę balową, udekorowaną z rozstawionymi stołami, przygotowaną jak do ważnego, oficjalnego przyjęcia. Mnie jednak najbardziej zainteresowała możliwość przyjrzenia się organizacji takiego bankietu z drugiej strony, to znaczy od kuchni, dosłownie i w przenośni. Będzie bowiem możliwość podpatrzenia jak to wszystko wygląda z perspektywy ludzi przygotowujących taką uroczystą kolację, z pewnością jest to spore wyzwanie.

Napisałem wcześniej, że Elżbieta II jak tylko może, wyjeżdża z pałacu. Najbliżej ma do zamku w Windsor, gdzie zazwyczaj spędza weekendy. No to i my wybierzmy się do Windsor Castle. Podobnie jak Pałac Buckingham zamek w Windsor nie jest jedynie zabytkiem, atrakcją turystyczną, to najstarszy i największy na świecie zamieszkały zamek. Jeśli chcecie wpaść z wizytą, ale nie macie jeszcze konkretnie sprecyzowanej daty, to pozwólcie, że zasugeruję termin: 1 sierpnia – 30 września. W tych dniach przygotowano kilka dodatkowych atrakcji. Po pierwsze zwiedzać można będzie ponad 750 letnią kuchnię, działając z lekkimi tylko modyfikacjami do dziś. Wiem, że po raz drugi już zaglądam do królewskich garów, zamiast ekscytować się blichtrem i przepychem reprezentacyjnych komnat, ale mnie to naprawdę wydaje się ciekawe. Druga atrakcja na co dzień niedostępna turystom to charakterystyczna, okrągła wieża, Conquer the Tower. Po pokonaniu 200 schodów rozkoszować się możemy spektakularnym widokiem Windsoru. Polecam również wystawę Waterloo at Windsor. W tym roku obchodzimy 200 letnią rocznicę bitwy pod Waterloo i właśnie z tej okazji do końca 2015 roku podziwiać będzie można obrazy, broń, czy stroję związane z bitwą. Na zakończenie nie mogę nie wspomnieć o jednej z ważniejszych w opinii wielu zwiedzających atrakcji Windsor Castle. Dom dla lalek królowej Marii. Brzmi jakoś tak niepoważnie, prawda? Zapewniam jednak, że zbudowany w skali 1:12 domek robi wrażenie nawet na takim zupełnie nieobeznanym w temacie ignorancie jak piszący te słowa. To arcydziełko architektoniczne dopracowane jest w najmniejszym szczególe, całe wyposażenie wykonane jest z prawdziwych materiałów, nawet kanalizacja działa, a w buteleczkach z winem jest ponoć… wino.

Najwyższy już czas udać się na północ do hrabstwa Norfolk, bliżej czytelnika. Sandringham Estate to kolejna posiadłość Królowej Elżbiety II – wiejska rezydencja otoczona okazałym parkiem. To tutaj rodzina królewska ma w zwyczaju spędzać Boże Narodzenie i witać Nowy Rok. Turyści są mile widziani między kwietniem a październikiem. O ile w Pałacu Buckingham, czy zamku Windsor znacząca część posiadłości ukryta jest przed oczami zwiedzających, o tyle Sandringham House stoi w całości otworem przed zwykłym śmiertelnikiem. Swobodnie możemy spacerować po tych samych dywanach, po których w zimowych miesiącach swe kroki stawia królowa. Oprócz okazałych, ale przytulnych jednocześnie wnętrz podziwiać możemy kolekcję broni orientalnej z Dalekiego Wschodu. Wystawa w sali balowej zmieniana jest każdego roku. Zainteresowanych zabytkami zapraszam również do położonego w pobliżu muzeum Sandringham. Ciekawe, choć z drugiej strony trochę dziwne to muzeum, taki trochę groch z kapustą. No bo jak spójnie połączyć takie eksponaty jak wóz strażacki z 1939 roku i indyjską tańczącą laleczkę, czy też zegar używany do odmierzania czasu w wyścigach gołębi. A żeby było weselej, to budynek, w którym mieści się muzeum pełnił kiedyś rolę stajni, a później był siedzibą straży pożarnej. Aby ochłonąć po wizycie w muzeum polecam spacer po parku. Na 243 hektarach można aktywnie wypocząć.

Czas już najwyższy odwiedzić Szkocję. Zabieram was teraz do Edynburga na drugi kraniec Royal Mile do Palace of Holyroodhouse – oficjalnej szkockiej rezydencji królowej. Na przestrzeni wieków budowla była kilka razy powiększana. Pierwotnie pałac był domem gościnnym przynależnym do pobliskiego opactwa. Najstarszą częścią budynku jest północno-zachodnia wieża wybudowana na początku XVI wieku. W tamtych czasach zamieszkiwała go Maria Steward Królowa Szkotów. Dziś, zwiedzając najstarsze skrzydło pałacu, możemy zajrzeć do sypialni ówczesnej królowej. Do dyspozycji zwiedzających są również inne królewskie apartamenty. Holyroodhouse pełni również funkcję muzeum i galerii sztuki. Podziwiać możemy między innymi kolekcję kilkudziesięciu portretów szkockich królów. Królowa Elżbieta II przebywa w pałacu zazwyczaj na przełomie czerwca i lipca i to tutaj przyjmuje wtedy oficjalne wizyty.

Obecność królowej w Edynburgu pod koniec czerwca nie jest przypadkowa. Można właściwie powiedzieć, że każdy miesiąc w roku jest szczegółowo zaplanowany, nie ma miejsca na spontaniczne decyzje. Jej wysokość pracuje i wypoczywa według precyzyjnego schematu. O oficjalnych wizytach już pisałem, czas na wypoczynek właśnie. Balmoral Castle to ostatni punkt na naszej liście posiadłości jej królewskiej mości i wakacyjna rezydencja zarazem. Według mnie najbardziej okazała. I wcale nie dlatego, że ocieka przepychem, ale przede wszystkim dlatego, że znajduje się w przepięknej okolicy, 50 mil na zachód od Aberdeen nad rzeką Dee na terenie parku narodowego. W tym roku w sali balowej zamku przygotowano wystawę pod tytułem „dzieciństwo w Balmoral”. Podziwiać możemy przedmioty codziennego użytku niezbędne przy opiece nad dziećmi oraz zabawki. Mnie szczególnie wpadł w oko napędzany silnikiem elektrycznym citroen z 1928 roku, zabawka została odnowiona w 1953 roku i osiąga prędkość 8 mil na godzinę. Fajne dzieciństwo miał jej właściciel. Większość komnat w Balmoral Castle nie jest udostępniona do zwiedzania. Najważniejsze moim zdaniem są jednak walory krajoznawcze i to dla nich przede wszystkim warto się tutaj wybrać. Pamiętajcie tylko, żeby wpaść z wizytą przed 2 sierpnia, po tym terminie rozgości się w Balmoral Castle rodzina królewska.

Na zakończenie trochę księgowości. Zaprosiłem was do pięciu miejsc, w których regularnie bywa, pracuje i wypoczywa Elżbieta II. Tak naprawdę tylko dwie z nich są prywatną własnością królowej: opisywany przed chwilą Balmoral Castle oraz Sandringham Estate. Pozostałe trzy to oficjalne posiadłości królewskie, które upraszczając można powiedzieć, że należą do państwa. Nie ma to oczywiście dla nas, turystów większego znaczenia. Przeciwnicy monarchii mają oczywiście w tym temacie wiele do powiedzenia, ale to już chyba temat na kolejny artykuł.

Autor tekstu: Adam Kurp