Polacy a Brexit. Jaka przyszłość polskich imigrantów w Wielkiej Brytanii?

0
wyjście, brexit, uk, ue, polska, polak, za i przeciw, korzyści, niewiadome,
wyjście, brexit, uk, ue, polska, polak, za i przeciw, korzyści, niewiadome,

Przed Zjednoczonym Królestwem wielka decyzja. Czy wybrać status quo czy niewiadomą przyszłość w strukturach Unii Europejskiej? Większość Polaków znad Tamizy może się tej sytuacji jedynie przyglądać. W czerwcowym referendum to Brytyjczycy zdecydują o przyszłości naszych rodaków w tym kraju.
Niewielu rdzennych Brytyjczyków wie, co stanie się po referendum, które odbędzie się już 23 czerwca. Choć kampania nabiera tempa, argumenty zwolenników i przeciwników Brexitu nie docierają do zdecydowanej większości mieszkańców Wysp. Sondaże wciąż wskazują, że Brytyjczycy są podzieleni, a przed stronami wiele wytężonej pracy, aby tę przewagę osiągnąć.
Z najnowszych badań wynika, że różnica między obiema grupami oscyluje pomiędzy zaledwie jednym a czterema punktami. Obecnie niewielką przewagę mają zwolennicy pozostania Wielkiej Brytanii w strukturach unijnych. Kilka dni temu podano, że odsetek zwolenników pozostania w UE wzrósł o 3 proc. w porównaniu do marca i utrzymuje się na poziomie 51 proc. Z kolei odsetek opowiadających się za Brexitem zmalał o 1 proc. i wynosi 40 proc. – wynika z sondażu przeprowadzonego przez firmę ComRes na zlecenie telewizji ITV News.
Żonglerka argumentami na tym etapie praktycznie nie ma znaczenia dla zamieszkujących Wielka Brytanię Polaków. Zaledwie niewielki procent naszych rodaków ma już brytyjskie obywatelstwo i może mieć wpływ na wynik czerwcowego referendum. Pozostali z trwogą patrzą w przyszłość. Trudno przewidzieć bowiem, jaki zwrot przyjmie brytyjski rząd po ewentualnym rozwodzie Londynu z Brukselą.
To właśnie z myślą o zaniepokojonych Polakach i obywatelach innych krajów członkowskich Unii Europejskiej organizacja United Poles przygotowała specjalną debatę, dzięki której odsłoniono scenariusze możliwej polityki brytyjskiej po 23 czerwca.  Zaproszenie na spotkanie w Ognisku Polskim 21 kwietnia przyjęli brytyjscy eksperci – wśród nich prof. Catherine Barnard z katedry prawa w Cambridge University. „Zapewniam, że 24 czerwca nic dramatycznego w Wielkiej Brytanii się nie wydarzy. Proces zmian po ewentualnym wyjściu UK z UE potrwa co najmniej dwa lata. W tym czasie Wielka Brytania będzie mogła przygotować się do opuszczenia Unii, a także wypracowania schematu dalszej współpracy z krajami członkowskim w przyszłości” – podkreśliła prof. Barnard.
„Jak ta współpraca miałaby wyglądać – trudno przewidzieć, bowiem Unia nie jest zobligowana do konieczności współpracy na specjalnych warunkach z krajami spoza Unii. Dużą naiwnością byłoby zatem myśleć, że na wyjątek mogłaby liczyć Wielka Brytania. Podobnie sprawa ma się z obywatelami krajów członkowskich Zjednoczonej Europy, ale również Brytyjczyków mieszkających na terenie Unii” – zaznaczyła Barnard.
„Istnieje wiele dróg, które mogłaby obrać Wielka Brytania. Wystarczy przyjrzeć się sytuacji Norwegii czy Szwajcarii” – podkreśliła.
Jest to więc wielka niewiadoma, co stanie się po wyjściu UK z UE. Wielu uważa, że byłaby to katastrofa. „Pozostając w Unii jesteśmy w wielce uprzywilejowanej sytuacji” – uważa inny panelista James Fearnley, Communications Director for Business for New Europe.
„Oczywiście Unia nie jest idealna, ale opuszczając ją ryzykujemy dobrobyt i nasz wpływ na świecie” – dodał. Na pytanie, czy Polacy i inni obywatele krajów członkowskich powinni obawiać się Brexitu, nie podał jednoznacznej odpowiedzi. „Trudno powiedzieć, co stanie się po 23 czerwca. Jest kilkadziesiąt możliwości, z których może skorzystać UK po wyjściu, który to będzie, nie wiem. Jestem przekonany, że wyjście Wielkiej Brytanii ze struktur Zjednoczonej Europy nie spowoduje zahamowania przepływu Europejczyków na kontynencie” – podkreślił Fearnley.
Emocje górą
Wyjścia Brytyjczyków z Unii obawiają się nie tylko obywatele krajów członkowskich, zaniepokojonych jest też wielu Brytyjczyków. Tysiące z nich mieszka poza UK, na terenach Unii, nawet w Polsce. Brytyjskie media relacjonowały niezwykłe zjawisko ich masowego ubiegnia się o obywatelstwo Irlandzkie. „To takie zabezpieczenie, na szczęście miałam dziadka Irlandczyka. Dostanę paszport i będę spać spokojnie w Hiszpanii” – zdradziła portalowi Londynek.net Claire Bradshaw.
Temu, co może zdarzyć się wkrótce, chce zapobiec nawet prezydent Stanów Zjednoczonych – Barack Obama, który przyleciał na Wyspy ze specjalną misją. Polityk podczas wielu spotkań w Londynie podkreślił, że nie mogłaby ona liczyć na podpisanie bilateralnej umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi w najbliższej przyszłości.
„Wielka Brytania będzie na końcu kolejki” – oświadczył, oceniając, że podpisanie oddzielnej umowy po ewentualnym Brexicie byłoby „wyjątkowo nieefektywne”.
„Jeśli jedni z naszych najlepszych przyjaciół Wielka Brytania są w organizacji, która pomaga ich gospodarce – tak, chcę, żeby w niej zostali” – mówił Obama, zajmując jednoznaczne stanowisko wobec czerwcowego referendum ws. członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej.
„Ta decyzja należy do brytyjskich wyborców, ale w ramach naszej specjalnej relacji częścią przyjaźni jest bycie szczerym. Stany Zjednoczone chcą mieć w Wielkiej Brytanii silnego partnera i jest ona najsilniejsza, kiedy pomaga przewodzić Europie” – oświadczył amerykański prezydent.
Nie wszystkim porady prezydenta USA przypadły do gustu. Wielu ekspertów uznało je za wtrącanie się w nie swoje sprawy. Niewykluczone jednak, że pomoc Obamy w kampanii premiera Wielkiej Brytanii, aby w Europie pozostać, powiodła się. Z sondaży wynika, że słowa amerykańskiego lidera trafiły do 25% niezdecydowanych Wyspiarzy.
Którędy droga?
„Nie można wykluczyć, iż po ewentualnym opuszczeniu Unii Europejskiej Wielka Brytania wprowadzi wizy dla obywateli państw Unii Europejskiej przyjeżdżających na Wyspy” – oświadczył nie dalej jak wczoraj brytyjski wiceminister sprawiedliwości Dominic Raab.
Taka zmiana dotknęłaby ponad 850 tys. Polaków mieszkających obecnie w Wielkiej Brytanii, ich rodziny, a także około miliona polskich turystów, którzy rokrocznie odwiedzają ten kraj.
Polityk zaznaczył, że obecne rozwiązania prawne nie pozwalają brytyjskim służbom odmówić obywatelom Unii Europejskiej wjazdu do Wielkiej Brytanii poza sytuacjami bezpośredniego, poważnego i potwierdzonego zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa. Jak podkreślił, w ciągu ostatnich sześciu lat zaledwie 6 tys. obywateli państw UE zostało zatrzymanych na granicy, podczas gdy w tym samym okresie z brytyjskiej granicy zawrócono 67 tys. obywateli innych państw świata.
Na dwoje babka wróżyła
Większość obywateli Unii Europejskiej nie będzie miała prawa do głosowania w referendum mającym rozstrzygnąć, czy Zjednoczone Królestwo pozostanie w unijnych strukturach.
Zasady głosowania, które zostaną zastosowane podczas referendum, będą podobne do tych, które obowiązują w przypadku wyborów parlamentarnych. Protestowało przeciwko temu wielu rezydentów Wielkiej Brytanii. Powstała nawet specjalna petycja.
Już teraz jednak wiadomo, że wszyscy Brytyjczycy powyżej 18. roku życia oraz obywatele Irlandii Północnej, Malty, podobnie jak inni obywatele Wspólnoty Narodów (Commonwealth) będą mogli oddać swój głos. W referendum będą mogli też wziąć udział obywatele Wielkiej Brytanii, którzy mieszkali za granicą przez okres krótszy niż 15 lat. W sumie uprawnionych do głosowania będzie około 45,3 milionów osób.
Przyjęcie nowych zasad głosowania w tym wyjątkowym referendum jest odpowiedzią na obawy eurosceptyków, którzy przypominali, że aż 1,5 mln osób z innych krajów UE mogło być dopuszczonych do głosowania. Możliwe byłoby to jednak tylko wtedy, gdyby unijne referendum potraktowano jak lokalne wybory samorządowe, w których mogą oddawać głosy także obywatele innych państw członkowskich Unii.
Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej jest członkiem Wspólnot Europejskich od 1 stycznia 1973 roku, na mocy traktatu podpisanego w 1972 roku.
Przyjęcie nowych zasad głosowania w tym wyjątkowym referendum jest odpowiedzią na obawy eurosceptyków, którzy przypominali, że aż 1,5 mln osób z innych krajów UE mogło być dopuszczonych do głosowania. Możliwe byłoby to jednak tylko wtedy, gdyby unijne referendum potraktowano jak lokalne wybory samorządowe, w których mogą oddawać głosy także obywatele innych państw członkowskich Unii.
Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej jest członkiem Wspólnot Europejskich od 1 stycznia 1973 roku, na mocy traktatu podpisanego w 1972 roku.

 

Anna Rączkowska
londynek-logo
Źródło: Londynek.net