„Pamiętajcie o ogrodach…”

0

Pamiętacie Państwo, kiedy ostatnio wspinaliście się na drzewo? Ja pamiętam. To były wakacje zeszłego roku. Bardzo odkrywcze przeżycie. Okazało się, że mimo upływu lat i zdecydowanie cięższego „podwozia”, wciąż jeszcze umiem i chcę czasem popatrzeć na świat z perspektywy nieco wyższej, niż betonowy chodnik.

W pierwszym momencie poczułam się jak intruz. Ja – „stara baba” – usadowiona na solidnym konarze, ze zwisającymi nogami, z każdą upływającą chwilą czułam się tam coraz lepiej. W zasięgu mojego wzroku ścieliły się łany zboża, oświetlone srebrzystą poświatą księżyca w pełni. Zaczęłam wyczuwać zupełnie inne zapachy, niż te, którymi otoczona byłam za dnia, mając ziemię pod stopami. Co jakiś czas przemykały pomiędzy drzewami zwierzęta, zupełnie nieświadome mojej obecności ponad ich głowami. Wrażenie, że przez chwilę znalazłam się w innym wymiarze nie opuszczało mnie jeszcze długo później. Usiłowałam sobie przypomnieć, jak takie wspinanie się na drzewa odbierałam jako dziecko. Pamiętam, że uwielbiałam przesiadywać na drzewach, bo tam czułam się wolna. To wrażenie objęło mnie i tym razem, choć minęło już tyle lat.

Nie bez przyczyny pojawił się ten temat właśnie teraz. Widok pierwszych pąków, szarej, zimowej zieleni, zmieniającej się w tę wiosenną, soczystą i pełną życia od lat budzi mnie z zimowego marazmu. Te pierwsze oznaki odrodzenia, rozpoczynającego się na naszych oczach nowego cyklu życia, sprawiają, że i we mnie wstępuje duch odnowy. To właśnie w tym czasie drzewa przyciągają moją szczególną uwagę, bo nie sposób pozostać obojętnym na ich specyficzny, wiosenny zapach i strojną szatę. Niby zwykła, odruchowa rzecz, jaką jest oddychanie, staje się rozkoszą dla zmysłu powonienia. Uświadamia mi, jak doskonale skonstruowany jest ten świat. Jak wiele rzeczy, których doświadczamy, dzieje się bez naszego świadomego udziału, do jak wielu z nich przywykliśmy tak dalece, że nikną zupełnie w tłumie codziennych obowiązków. A przecież dopóki oddychamy, dopóty żyjemy i nie jest to nasza zasługa, tylko otaczającej nas zieleni. To właśnie drzewa, krzewy i każda najmniejsza roślinka dzielą się z nami swoim kawałkiem istnienia.

W świetle pojawiających się od jakiegoś czasu informacji z naszego kraju o trwającej tam „rzezi drzew” tak oczywista czynność, jaką jest oddychanie, zaczyna nabierać zupełnie innego znaczenia. Zastanawiam się, jak dalece polscy politycy posuną się jeszcze, by na tę chwilę, gdy zajmują swój urzędniczy stołek, zarobić na czym się da. Tworzone naprędce ustawy, dające możliwość wycięcia ogromnych połaci leśnych, tego dobrodziejstwa, z którego Polska słynie i nie da się go przez lata odtworzyć, powszechnie oburzają. Serce się kraje, gdy czytam o masowych wycinkach na terenach Puszczy Białowieskiej, czy ogołoceniu wydm w Łebie, czy Brzeźnie. Te drzewa to kawałek historii, czasem tak dalekiej, że pamięć ludzka już tam nie sięga.

Myślę, że gdyby drzewa umiały mówić przekazałyby nam niejedną zaskakującą opowieść. W ich konarach zaklęto wiele tajemnic ludzi, którzy już dawno temu odeszli z tego świata. Wyznania miłości szeptane w cieniu zielonych liści, niejeden cud narodzin, odczytywane z drżącym sercem listy z dalekiego frontu, spowiedzi grzeszników, bojących się o swoje dusze. Niejedno z nich było zapewne świadkiem zarówno ogromnej radości jak i bezbrzeżnej rozpaczy, gorącego pożądania i gorzkiej nienawiści. Na zawsze ukryte w pamięci drzew, będących czasem jedynym, niemym pamiętnikiem ludzkich namiętności.

Czasem można je usłyszeć. W delikatnym szumie liści pobrzmiewają te dawno zapomniane historie. Wystarczy się przytulić do rozłożystego pnia, objąć go mocno i wsłuchać uważnie. Poczuć przez chwilę to niezwykłe połączenie nie tylko z przebrzmiałą opowieścią, ale również z siłą pierwotnej natury. To ona daje nam energię, jeśli tylko potrafimy z niej czerpać. Drzewa są jej częścią. Wiosna pokazuje największą potęgę Matki Natury, siłę jej niezmiennego cyklu, starszego niż cokolwiek innego na ziemi.

Taką moc i energię możemy również czerpać z naszego drzewa genealogicznego. Nie wydaje mi się, by ta właśnie nazwa była przypadkowa. Tak, jak drzewo łączy w sobie wszystkie żywioły, bo ugruntowane w Ziemi, czerpie z niej Wodę, konary owiewa Powietrze, a spala się w Ogniu, tak drzewo genealogiczne łączy więzami krwi pokolenia ludzkie. Siła naszych przodków, ich cechy charakteru, wygląd zewnętrzny drzemią w nas równie głęboko, jak historie ich życia. Ich traumy, doświadczenia, poplątane i zawiłe losy nosimy w podświadomości. Są jak kolejna warstwa słojów drzewa. Niezależnie od naszych chęci jesteśmy spadkobiercami i kolejnym „konarom” przekazujemy ogrom tego dziedzictwa. Możemy również sięgać do tego wielopokoleniowego bogactwa, starać się przekuwać zło w dobro, traumy w szczęście, szukać wsparcia w historiach naszych przodków w chwilach szczególnie dla nas trudnych. Nie zapominajmy o swoich korzeniach, jesteśmy bowiem ich integralną częścią, a nasza pamięć przedłuża sens ich istnienia.

Jakiś czas temu pojawił się innowacyjny pomysł pochówku. Włoscy projektanci Anna Citelli i Raoul Bretzel opracowali organiczne, ulegające biodegradacji kapsuły, w których można byłoby grzebać zmarłych, na powierzchni gruntu zaś posadzić nasiono lub małe drzewko. Śmierć, która daje początek nowemu życiu bardzo do mnie przemawia. Zamiast zużywać drzewo na trumny, sadzi się nowe, by czerpało z istnienia, które już odeszło. Póki co, włoskie prawo nie przewiduje takiej formy pochówku, mam jednak szczerą nadzieję, że szybko się to zmieni i rozpowszechni. Wybrałabym klon cukrowy na swojego pośmiertnego towarzysza.

Wracając jednak do doczesności, zachęcam Państwa do wspinania się na drzewa, odwiedzania ich w lesie, dostrzegania na co dzień w swoim otoczeniu. To wspaniałe uczucie, kiedy się samemu posadzi drzewo lub nawet kilka. Wiosna, to najlepszy na to czas. I jeszcze za znakomitym Jonaszem Koftą proponuję Państwu zanucić, a może i zatańczyć pośród drzew:

Bluszczem ku oknom
Kwiatem w samotność
Poszumem traw
Drzewem, co stoi –
Uspokojenie
Wśród tylu spraw

Pamiętajcie o ogrodach –
Przecież stamtąd przyszliście
W żar epoki użyczą wam chłodu
Tylko drzewa, tylko liście

Pamiętajcie o ogrodach –
Czy tak trudno być poetą?
W żar epoki nie użyczy wam chłodu
Żaden schron, żaden beton

Kroplą pamięci
Nicią pajęczą
Zapachem bzu
Wiesz już na pewno
Świeżością rzewną
To właśnie tu

Pamiętajcie o ogrodach…

Iza Mikos