Ostatnia prosta przed wrześniowym referendum

0

Nie trzeba być Szkotem, aby dobrze znać problematykę szkockiego referendum. Światowa opinia publiczna coraz uważniej przygląda się losom głosowania, a każdy dzień przynosi nowe informacje. Czas na wstępne podsumowanie sytuacji.

Pomysł walki o pełną suwerenność Szkocji przedstawił w 2007 roku premier Alex Salmond, należący do prawicowej Szkockiej Partii Narodowej. Głównymi argumentami za odłączeniem się od reszty Zjednoczonego Królestwa, były przesłanki historyczne. Chodziło głównie o „sztuczne” połączenie Anglii i Szkocji w jedną całość, które miało miejsce 24 marca 1707 roku. W swych założeniach chodziło o zapewnienie pokoju między dwoma państwami, z których tylko Szkocja posiadała własnego króla. Zadłużonym Szkotom było to na rękę, ponieważ ich długi zostały wtedy podzielone na obydwie nacje. Obecnie liderzy rozłamu zmienili politykę argumentacji i zamiast sentymentów, stawiają na (w ich mniemaniu) mocną, szkocką gospodarkę. Głównymi filarami ekonomicznego zwycięstwa niepodległej Szkocji miałyby być złoża ropy naftowej, które znajdują się na Morzu Północnym oraz eksport flagowego trunku tego kraju: whisky. Niejednokrotnie specjaliści ds. ekonomii dopatrywali się wielu błędów w budowaniu gospodarki na tak niepewnym gruncie jak kończące się złoża ropy, czy eksport trunku, którego prawie połowę produkcji kupują wyłącznie Anglicy. Takie argumenty są wiatrem w żagle dla Alistara Darlinga – szefa kampanii „Better Together” – który sceptycznie podchodzi do kwestii niepodległościowej. Zwraca on uwagę, że niezależnie od tego jaki plan gospodarczy przyjmie Szkocja, musi się on zasadzać na walucie, a to stanowi poważny problem. Anglia nie godzi się na używanie funta, jako szkockiej waluty, w przypadku ogłoszenia przez nią niepodległości. Pytanie jak z tym problemem poradzi sobie Szkocja? Wróci do „jednorożców”, czyli waluty, która obowiązywała w Szkocji przed połączeniem z Anglią? Teoretycznie można by wprowadzić euro na szkockim terytorium, jednak główni przewodniczący Unii Europejskiej podchodzą bardzo sceptycznie do kwestii niepodległości tego kraju i z pewnością nie zamierzają pomagać mu w procesie zdobycia pełnej suwerenności. Z resztą takie samo podejście mają główni przedstawiciele NATO… Jeśli Szkocja chciałaby należeć do tych organizacji, musiałaby przejść pełen proces formalny, który może trwać nawet 10 lat. Jedynie ze wszech miar mocne państwo mogłoby pozwolić sobie na taki ruch w aspekcie globalnych relacji geopolitycznych. Z resztą szkocka niepodległość nie tylko radykalnie wpłynie na zmiany w samej Szkocji, ale również na postawę innych państw. Anglia już zapowiedziała zastąpienie koloru niebieskiego na swojej fladze, jeśli Szkoci postanowią się odłączyć.

Obecnie żadna ze stron nie ma wyraźnej przewagi w sondażach. Wyraźnie klaruje się natomiast wzrost zainteresowania niepodległością Szkocji wśród samych Szkotów, którzy systematycznie powiększają grono grupy pro niepodległościowej. Z pewnością data 18 września zostanie wpisana do historii Wielkiej Brytanii – pytanie tylko, jakim kolorem.

  • afuwalorvuneq

    http://20mg-cheapesttadalafil.com/ - 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor http://20mg-cheapesttadalafil.com/ 9 miesięcy ago