Nowy Rok – stare marzenia

0

Oto i mamy wyczekiwany, powitany na wielu hucznych imprezach – ładny i młody nowy 2017 rok. Cudownie, że już przyszedł – myślimy i marzymy, że teraz może być tylko lepiej, że pora na nowe wyzwania i plany!

Początek roku to podsumowania, życzenia, wspomnienia, a wszystko w tonie radosnym, na który możemy wreszcie sobie pozwolić.

Cieszymy się z nowej daty jak dzieci, otrzepujemy się z wydarzeń, idziemy po nowe, uzbrojeni w siłę radości i nadziei. Nowy Rok, przyszedł do nas czysty, nieobciążony, gotów rozpocząć wszystko od początku.

A jest o czym zapomnieć. Chaos informacji, mieszanina wartości, wszystko miga, napada i znika, ustępując nowym. To ma swoje zalety – pozwala nie myśleć o przeszłości…
Poprzedni rok dał nam popalić zapewne jak każdy w większej lub mniejszej skali i dłużył się niemiłosiernie. Tak to już jest, że „w radości rok chwilą, w kłopocie – wiekiem”

Zdarzyło się tyle, że starczyłoby na kilka lat. Sprawy wielkiego kalibru – wojny, katastrofy, potop uchodźców, zmiany w państwach demokratycznych, obiecujące odkrycia medycyny… trudno nie zgubić w tym wszystkim, nie mówiąc już o tragedii poszczególnych istnień. Pewnie to mało optymistyczne, ale prawdopodobnie każdego, kolejnego roku będziemy musieli mierzyć się z losem, który nie zawsze wyda nam się sprawiedliwy. I co z tego? Przecież warto! W tym czasie stanem obowiązującym jest nadzieja i ona nas napędza, przegania chmury, tworzy okazje!

Idąc za ciosem, staro-indiańskim zwyczajem ludzkość wraz z nadejściem nowego rozdania na najbliższe 365 dni planuje zmienić swoje życie, układając postanowienia i rzeczy, które już na pewno w tym roku trzeba zrealizować. Robimy więc listy życzeń i obietnic, bo mimo słoty za oknem, nowa energia nas przepełnia, wydaje się, że nic nie jest niemożliwe. Przecież „jutro” może przynieść z wiatrem wszystko, nawet te najwspanialsze rzeczy.

Oczywiście nie popieram czekania z założonymi rękoma na jutro, następną okazję czy kolejny Nowy Rok. Życie bywa okrutne i może nie chcieć nam od tak podarować kolejnej szansy. Za to my możemy zakasać rękawy i po prostu po nią sięgnąć. Z drugiej jednak strony wierzę w nowe początki. Nie można, co prawda, wziąć wielgaśnej gumki i zetrzeć nią tego co było nie-fajne. Pozostają wspomnienia, sentyment, czasem żal. Możemy natomiast postanowić, że pomimo czasem smutnej przeszłości, czeka na nas przyszłość, i to w dużej mierze od nas zależy jaka ona będzie. Wtedy i tylko wtedy te noworoczne listy bardzo się przydadzą.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Przecież tu wcale nie chodzi o sumienną realizację kolejnych postanowień i frustrację związaną z konsekwentnym zawalaniem punktów z listy na następny rok. Jest taki przełomowy moment, gdzie podejmujemy próby – i dobrze. Jedno wyjdzie, inne nie, ale to nie znaczy, że jesteśmy do bani. To nasza prywatna lista postanowień, życzeń i obietnic, mamy więc pełne prawo dokonywać bezpłatnych aktualizacji. Tak czy nie?

Nikt nam też nie broni nagle w połowie roku wykonać sobie całkiem świeżą listę albo nawet dwie – i zacząć od nowa. Z okazji urodzin albo Światowego Dnia Bez Stanika!

Sądzę, że każdy z nas potrzebuje czasem Nowego Roku. Potrzebujemy wyrzucić kalendarz do śmieci, a na ścianie zawiesić nowy, jeszcze nie porwany i od nowa zapisać kto kiedy ma urodziny. Bo raz na jakiś czas warto wcisnąć „reset”,zostawić to co się wydarzyło za sobą i stanąć twarzą w twarz z naszym „nowym początkiem”.

Życzę Wam w tym roku właśnie takiego mocnego „nowego początku”. Jednego, albo wielu, jeśli trzeba będzie. Życzę pięknych list, na których spiszecie wszystkie noworoczne postanowienia. Spełnijcie chociaż jedno z nich. To już wystarczy na dobry początek 🙂