Na wakacyjną nudę…

0
zabawy, gry, rodzina,
zabawy, gry, rodzina,

Wakacje, to przede wszystkim czas wzmożonego ruchu na świeżym powietrzu, i tak powinno być. Jednak bywa i tak, że pogoda, szczególnie ta szkocka płata nam figle.
Wtedy dobrą alternatywą dla deszczowych dni są gry planszowe.
Rynek zalany jest grami wszelkiego rodzaju. Chyba już każdy miesiąc w kalendarzu zawiera w sobie jakieś wielkie targi poświęcone tylko „planszówkom”, na których prezentowane są nowości. UK Games Expo Birmingham to właśnie taka impreza, 4 dni poświęcone grom planszowym.
Wielkie firmy wydawnicze promują tam swoje wyroby, wielobarwny korowód różnego rodzaju plansz tylko czekających żeby ktoś zasiadł i w nie zagrał. Reguły gry na szybko objaśni obsługa. Zawsze na tego typu spotkaniach można znaleźć unikatowe wydania lub specjalne dodatki, nigdy więcej nieudostępniane. Jeśli tylko uda się wyskrobać trochę „zbędnych” finansów na paliwo i wejściówki, to postaram się z córą tam pojechać. Dziesięć lat to już ten wiek, kiedy ona będzie mogła w pełni czerpać z takiej przygody, a ja mogę zacząć mówić o niej jak o towarzyszce podróży.

No właśnie, moje dziecię dorasta, zacząłem więc zastanawiać się nad poważniejszymi tytułami, bo czas który możemy spędzić na wspólnej zabawie i wzajemnym poznawaniu siebie, może być jednocześnie czasem spędzonym nad planszą. W ruch poszedł telefon [znajomi gracze też miewają potomstwo] i oczywiście internet. Google odpadło w przedbiegach – bo to wielka przeszukiwarka ogromnego śmietnika, jakim niestety w obecnych czasach stała się sieć. Zacząłem więc przekopywać się przez dedykowane fora poświęcone grom. Kierowałem się przede wszystkim tym, aby było logicznie, z planowaniem strategii i na tyle elastycznie, aby nie tylko jedna metoda umożliwiała pokonanie oponentów – wszystko po to, żeby dziecko coś z tej zabawy wyniosło.
Wybór padł na WAGGLE DANCE, produkt małego wydawnictwa Grublin Games, który rok temu na targach UK Game Expo określono najlepszą grą rodzinną.
Waggle Dance – regularnie powtarzające się ruchy pszczół informujące inne o wystąpieniu określonego zjawiska, np. w przypadku robotnic-zbieraczek jest to informacja o kierunku, odległości i jakości okolicznych dóbr (miejsc występowania pożywienia lub lęgowych).

Mimo, że wspomniana gra jest wynikiem zbiórki na platformie crowdfundingowej, Mike Nudd dopracował ją pod każdym względem. Szczegółowe, a równocześnie przejrzyste przepisy nie pozostawiają nas w niepewności co do ich interpretacji. Wykonanie elementów na wysokim poziomie, a za oprawę graficzną odpowiada nasz rodak Mateusz Szulik.

Wewnątrz pudełka znajdziemy:
– 72 kostki do gry – w 4 kolorach, po 18 dla każdego gracza,
– kolorowe sześcienne tokeny oznaczające pyłek kwiatowy,
– kafelki plastra miodu,
– tokeny pszczelich jaj,
– karty planszy i akcji specjalnych,
– instrukcję

Tym razem nasze zadanie polega na zarządzaniu ulem i sterowaniu poczynaniami robotnic: będziemy kierować je do rozbudowy ula, pozyskiwania i opiekowania się jajami, które pozwolą nam zwiększyć rój, wysyłać pszczoły w celu pozyskania nektaru, nadzorować pracę wewnątrz ula. Wszystko po to, by w końcu otrzymać produkt, który jest naszym celem, czyli miód. Gracze muszą tak zorganizować pracę swoich pszczół, aby zgromadziły jak najwięcej miodu przed nadchodzącą zimą. Zwycięży ten, który jako pierwszy z powodzeniem wytworzy wcześniej ustaloną ilość „płynnego złota”.

Plansza – klasyczne miejsce rozgrywki, jakie znamy z wielu gier, tutaj nie istnieje. Wszystko rozgrywa się na ułożonych w logiczny ciąg kartach przedstawiających poszczególne możliwe do rozegrania akcje, lub na hexagonalnych kafelkach imitujących plastry miodu, rozłożonych przed każdym z graczy. Samą rozgrywkę prowadzimy przy pomocy reprezentujących nasze pszczółki kostek, poprzez rozmieszczanie ich na planowanych do wykonania akcjach; te bardziej skomplikowane czy czasochłonne zadania muszą być wykonane przez dwie z nich [koniecznie o takiej samej wartości rzutu kostką].

Autorowi udało się wspaniale połączyć prostotę i klarowność przepisów z elastyczną i wielowątkową rozgrywką. Mnogość kostek (tu należy zaznaczyć że zostały one naprawdę ładnie wykonane), wielokolorowe elementy i ciesząca oko oprawa graficzna jest zachętą dla dzieci, a umieszczenie przy każdej możliwej do wykonania akcji reprezentującej jej ikony pozwoli w łatwy sposób ogarnąć nawet młodym graczom całość rozgrywki.
Sam temat gry pozwoli młodszym prześledzić cały proces produkcji miodu, od pyłku kwiatowego do gotowego wyrobu, który jak się okazuje wcale nie rośnie gotowy w słoiczkach na półkach sklepowych :).

Autor
Adam Mikos