Maska

0

Którą założyć? Tę z dobrotliwą miną, czy tę z miną wysyłającą komunikat „Spadaj”?
A może tę nijaką, doskonale kamuflującą i pozwalającą ukryć się w tłumie?
Jaką maskę dziś założyć? Jakimi ma nas oglądać świat?
Dawno temu zespół RSC śpiewał, że „Życie to teatr”. Banał, ale gdy głębiej się nad nim zastanowimy?
Zaczynasz z kimś rozmawiać, wszystko jest w porządku, naturalnie, szczerze. Lecz co stanie się, gdy dołączy do Was ktoś, kto będzie się tej rozmowie przysłuchiwał? Czy nie zmienisz tembru głosu? Czy nie będziesz bardziej elokwentny, bardziej czarujący, bardziej dowcipny? Czy nie zaczniesz grać? Często kosztem osoby, z którą rozmawiasz? Byleby się popisać.
Rozejrzyj się wkoło. Co widzisz? Twarze czy maski?
O, ten pan w telewizji na przykład. Nałożył maskę fachowca i eksperta. Opowiada wierutne bzdury, ale robi to w sposób tak przekonujący, że mniej zorientowani w temacie widzowie z pewnością mu uwierzą.
Impotenci zakładają maski erotomanów. Dziwki chętnie noszą maski świętoszek. Złodzieje chętnie przywdziewają maski prawych i uczciwych. Idioci najlepiej czują się w maskach mędrców.
Maski są wygodne, bo pozwalają wiele rzeczy ukryć. Najgorzej, gdy czasem maska opadnie. A dzisiaj, w czasach mediów społecznościowych, dzieje się to często. Bardzo często.
Parę lampek wina za dużo i głupi wpis na fejsie. Chwila zacietrzewienia i popis chamstwa na twitterze. Czasem też maski opadają w tradycyjnych mediach: w trakcie wywiadu albo w napisanym artykule.
I z pana cham wychodzi. Albo z pani agresywna, pełna pogardy sucz.
Ostatnimi czasy dużo masek opadło. Aż czasem opada mi szczęka na widok ludzi, którzy toną w bagnie żenady. Albo pławią się w błocie nienawiści, rozsiewając ją i zatruwając i tak niezbyt czyste, polskie powietrze. Jakby nam tego jadu było mało …
Największymi specjalistami w noszeniu masek są oczywiście kobiety.
Poznajesz ją, chodzicie za rączkę. Ona ma twarz anioła, jest spokojna, marzycielska, tolerancyjna. Ba, na niedzielny ranek kupuje Ci piwo. Poczekaj, poczekaj, zobaczysz to piwo po ślubie! Zamiast piwa – wymówki. Zamiast twarzy anioła – grymas, gdy raz na pół roku zasiedzisz się z kumplami. Zamiast marzeń roszczenia.
Od urodzenia uczą nas ubierać te maski. Najpierw grzecznego dzieciaka, potem pilnego studenta, potem odpowiedzialnego mężczyzny. Uczą, nakładają siłą i nie patrzą, że niektórych z nas bardzo te maski uwierają. Czasem się mylą.
Tylko czy na pewno dobrze bez nich wyglądalibyśmy?
Jednego jestem pewien. Wszystkim, ale to absolutnie wszystkim na stałe przydałaby się jedna maska. Maska życzliwości. Tylko taka, która nigdy by nie opadła.

 

Darek Dusza