Jak się ma seksbiznes w… Edynburgu?

0

Dynamika branży erotycznej w stolicy Szkocji uległa znacznej zmianie w ciągu ostatniej dekady. Spory w tym udział mają imigrantki.

Duży materiał poświęcony tej problematyce poświęciła Dani Garavelli – publicystka The Scotsman.

Jak pisze Garavelli, cytując słowa Dr Alison Scott ze Spital Street Centre:

W ciągu ostatniej dekady zmieniła się dynamika branży erotycznej w Edynburgu. Liczba saun zmniejszyła się z 11 do 5. Więcej kobiet pracuje poza domami. Stosunek rdzennych do zagranicznych prostytutek wynosi obecnie 51:49.

Jednym z zadań kliniki, w której pracuje dr Scott, jest służenie pomocą kobietom zaangażowanym w seks-biznes. Lekarka wypowiada się o trudnej sytuacji prostytutek przybyłych z zagranicy:

Często nie za dobrze radzą sobie one z angielskim. Brak im również głębszej wiedzy na temat tego, jak się chronić i uprawiać bezpieczny seks.  Wiele kobiet przybywa tu z chorobami przenoszonymi  przez krew, jak wirusowe zapalenie wątroby typu „B” i „C” (…) i zakażeniami przenoszonymi drogą płciową, jak kiła, rzeżączka czy chlamydia. Nie używają też prezerwatyw, ponieważ seks bez zabezpieczenia jest na nich albo wymuszany, albo lepiej płatny.

Prostytucja jest legalna w całym Zjednoczonym Królestwie, za wyjątkiem Irlandii Północnej. Warunkiem jest, by osoba, która bierze pieniądze za uprawianie seksu miała ukończone 18 lat i nie była przez nikogo przymuszana do swych działań.

Nielegalne jest stręczycielstwo. Regulowana jest również możliwość reklamy tego typu usług.

Kwestia stanowi temat debaty publicznej od lat. Eksperymentowano już z „bezpiecznymi strefami”, w których tolerowano obecność tego typu usług. Pierwszą taką strefę w UK ustanowiono w Holbeck w Leeds. Służby twierdziły, że na wskutek jej wprowadzenia udało się również ograniczyć zbrodnie przeciwko prostytutkom, jak i skargi lokalnych społeczności.

Obszerny artykuł w pełnej wersji przeczytacie POD LINKIEM.

źródło: The Scotsman

(kmk)