Ile zła czyha w kosmetyczce?

0

W Wielkiej Brytanii zapanowała moda na kosmetyki cruelty-free, tzn. nietestowane na zwierzętach, i widać, że rozprzestrzenia się ona na inne zakamarki Europy.

O co tyle zamieszania?

Okazuje się, że pasjonaci mody i urody coraz częściej zastanawiają się nad składem produktów oraz nad ich pochodzeniem, wybierając te, które nie posiadają składników pochodzenia zwierzęcego. W związku z tym, wielu producentów zmienia metody wyrabiania kosmetyków, by nie stracić swoich klientów. To świetny przykład trendu, który przy okazji ma dobry wpływ na życie zwierząt, które zazwyczaj niepotrzebnie cierpią testując produkty pielęgnacyjne dla ludzi.

Czy to jest naprawdę ważne?

To oczywiście zależy od osobistego systemu wartości i od chęci zmiany swoich zwyczajów. Ci, którzy powoli przestawiają się na kosmetyki cruelty-free wyjaśniają, że cierpienie zwierząt jest w tym przypadku zupełnie niepotrzebne i okrutne. Czują się dobrze wiedząc, że ich decyzje nie mają negatywnego wpływu na zdrowie i życie innych istot.

Jak to działa?

Nowoczesne metody i składniki powodują, że potrzeba na testowanie już nie istnieje; są inne sposoby, by upewnić się, że produkty są bezpieczne, m.in. udział wolontariuszy, lub metody mechaniczne. Na dodatek firmy, które produkują kosmetyki cruelty-free także wierzą w przewagę składników naturalnych nad syntetycznymi, posiadają skład bardziej łagodny i przyjazny skórze. Nie trzeba się więc martwić, że wspomniane produkty są bezpieczne i zdrowe.

Od czego zacząć?

Jeśli interesuje was stopniowe przejście na produkty cruelty-free, zajrzyjcie do Internetu w poszukiwaniu stron, które oferują rozpiskę firm, które nie testują swoich produktów na zwierzętach. Na początek proponujemy:

Niektórzy twierdzą, że warto natychmiast wyrzucać te produkty, które nie spełniają etycznych wymagań, inni uważają, że pozbywanie się ich jest marnotrawne, i że warto je zużyć, po czym zakupić ich alternatywne odpowiedniki. Ta decyzja zależy od was, ważne, byście mieli dostęp do rzetelnego i wyczerpującego źródła informacji na temat działań koncernów kosmetycznych i farmaceutycznych.

Kilka rekomendacji

Organiczne mydło Dr. Bronnera jest dostępne w wielu przyjemnych zapachach i działa jako mydło do rąk, żel pod prysznic, płyn do mycia twarzy, nawet szampon i płyn do zmywania naczyń! Po prysznicu warto zastąpić anty-prespirant alternatywą, np. dezodorantem kryształowym, który eliminuje brzydki zapach, nie zapychając porów. Jeśli chodzi o pielęgnację ciała, to firmy typu LUSH oraz Soap and Glory oferują ekstrawaganckie akcesoria do kąpieli, peelingi i maseczki; wszystko pachnie wspaniale, jest skuteczne, i oczywiście tworzone na bazie składników naturalnych.

Każdy ma swoje sposoby, by wprowadzać drobne zmiany w nawykach i zwyczajach tak, by stopniowo zmniejszać negatywny wpływ naszych działań na środowisko, zwierzęta, i nasze własne zdrowie. Jednocześnie trzeba sobie zdać sprawę, że niestety nie da się żyć w bańce; nasze mieszkania, samochody, jedzenie i rekreacje zawsze będą miały wpływ na otoczenie. Natomiast to wcale nie znaczy, że nie warto się starać! Znajdźcie swoje sposoby, swoje tempo i obserwujcie, jak zmieni się wasze samopoczucie i jakość życia.

Agnieszka Chęćka