„Dzwonili na policję po łopaty” Jak Szkoci radzili sobie z „Bestią ze Wschodu”?

0
State 6 by J D Mack, (CC BY 2.0)

Czerwony, najwyższy stopień alertu pogodowego, który w trakcie ubiegłotygodniowych nawałnic ogłoszono w wielu rejonach Szkocji, skutkował tysiącami zgłoszeń na policję. Często z zupełnie błahych powodów.

Jak relacjonują szkoccy policjanci, wśród wezwań zdarzały się prośby o przywiezienie łopaty do odgarniania śniegu, albo o dostarczenie bochenka chleba. Ludzie znacznie częściej niż zwykle, dzwonili z osobliwymi życzeniami.

Wśród telefonów były między innymi te z:

  • pytaniem zasmuconego mężczyzny o to, jak ma dostać się do sklepu po alkohol i papierosy,
  • prośbą o przewiezienie psa do weterynarza,
  • informacją dzwoniącego, że jego brama uległa zamrożeniu i nie da się jej otworzyć,

Alan Gray – będący głównym inspektorem z działu kontaktów, dowodzenia i kontroli z siedzibą w Govan (Glasgow) – skomentował:

Tego typu telefony odciągają doradcę od tego, co może być poważnym wezwaniem do członka społeczeństwa, który potrzebuje rzeczywistej i pilnej pomocy (…) Większość osób kontaktuje się z policją we właściwy sposób, ale niewielki odsetek niestety tego nie robi, a to nadużycie numerów 101 i 999 może kosztować czyjeś życie!

Więcej informacji na temat telefonu 101 i dróg kontaktu ze szkocką policją, możecie znaleźć na dedykowanej stronie internetowej.

(kmk)