Dzieci nie mają matki, ale chcą mieć dom. Pomóżcie!

0
Rodzina Kurów. Fot. archciwum prywatne

Wielu ludzi zdanych jest na łaskę lub niełaskę losu, ale nie proszą o pomoc. Często są zbyt skromni- starają się radzić sobie sami, z różnym skutkiem jednak w wielu przypadkach ta pomoc jest po prostu konieczna.

Oczywiście można nie pomagać. Można znaleźć wiele racjonalnych argumentów dla konkretnych przypadków, aby nie pomagać. Ale to nic nie zmieni. Nadal będą głodni, chorzy, cierpiący, potrzebujący. Lepiej więc zgrzeszyć nadmiarem dobroci i naiwności, niż nadmiarem kalkulacji i nieufności. Poza tym pomaganie nie tylko uszlachetnia, ale daje szczęście, a jak wiadomo, to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli!

Po tym jakże sugestywnym wstępie, chcemy pokornie prosić o pomoc dla fantastycznej czwórki, czyli dzielnego ojca i jego trzech niepełnoletnich synów. Ta rodzina potrzebuję wsparcia i w pełni na nie zasługuje.

Chłopcy są trojaczkami i w ich krótkim życiu już wiele przeszli. Urodzili się jako wcześniaki z problemami zdrowotnymi- Filip ma jedną nerkę, Bartek ma szmery na serduszku i jest pod stałą kontrolą lekarza.

Mieli po trzy latka, kiedy stracili mamę, która zmarła nagle na zator płucny. Po jej śmierci dzieci nie chciały rozstać się choćby na chwilkę ze swoim tatą- bali się, że zniknie jak mama… Od tamtych smutnych wydarzeń minęło zaledwie kilka lat, a ta dzielna rodzina nadal walczy z przeciwnościami losu. Pan Piotr Kur zostając sam z dziećmi nie załamał się, robił wszystko, aby zastąpić chłopcom ojca i matkę, a nie było łatwo.

Dwa lata temu kolejny problem spadł na barki samotnego ojca, a mianowicie cegła po cegle ich dom zaczął się walić. Był to stary, powojenny budynek postawiony przez niewykfalifikowanych budowlańców, z materiałów kiepskiej jakości. Nie ma się co dziwić, że nie wytrzymał presji czasu.

W 2015 roku decyzją Państwowego Inspektoratu Budowlanego rodzina musiała opuścić dom. Przyczyna: wady konstrukcje i znaczne odchylenie ściany.

Pan Piotr otrzymał nakaz rozbiórki budynku, a sam zamieszkał najpierw u rodziny, a potem w wynajmowanym mieszkaniu. Budynek rozebrał jak nakazał onspektor i choć nie pracował przez długi czas, bo musiał zajmować się dorastającymi chłopcami, starał się stworzyć im dom i radzić sobie tak jak umiał.

Dziś chłopcy mają już 10 lat. Rosną i mają swoje potrzeby. Marzą o domu. Taki swoim rodzinnym, na działce, która należała do ich mamy. Niepewność wynajmu spędza też sen z powiek dzielnego taty. Kiedy chłopcy są w szkole, pan Piotr pracuje jako kierowca. Ale codzienne wydatki pochłaniają większość zarobionych pieniędzy i niejednokrotnie wsparcie gminy jest potrzebne.

Trudno mówić o zaoszczędzeniu, a tym bardziej o budowie domu, mimo, że Pan Piotr ima się dodatkowej pracy w weekendy i często bierze nadgodziny. To nie wystarcza, poza tym chłopcy go potrzebują. Samotny ojciec nie siedzi z założonymi rękoma, tylko ciężko pracuje, aby zapewnić byt rodzinie.

Trojaczki mają jeszcze starszego brata- Daniela. To właśnie ten 27-letni młody człowiek wyjeżdżając za granice, aby się kształcić i pracować – zainicjował akcje pomocy dla swojego ojca i braci. Kiedy mama umarła w 2011 roku, Daniel był już samodzielny, ale po jej odejściu wrócił do rodzinnego domu, aby pomóc ojcu. Po roku postanowił wyjechać do UK, aby móc podwyższyć swoje kwalifikacje zawodowe i pracując – wspierać rodzinę w Polsce.

Na początku swojego pobytu na Wyspach imał się różnych zajęć: „Zawsze brałem nadgodziny, aby utrzymać się tutaj i pomóc tacie w miarę możliwości. Przez dłuższy okres czasu miałem trzy prace” – wspomina Daniel.

Po jakimś czasie chłopak zaaplikował na studia na kierunku International Business Management, które skończył z sukcesem w lipcu 2017 roku.

Daniel wspiera rodzinę jak może, ale domu nie da rady im zbudować. Jest bardzo zżyty z braćmi i bardzo za nimi tęskni. Przez ostatni rok chłopak nie był w kraju, ponieważ musiał skończyć studia i rozpoczął nową pracę, ale w najbliższe wakacje już planuje zorganizowanie chłopcom wakacji w Anglii.

„Filip i Bartek uwielbiają piłkę nożną, Szymon jest świetny w pływaniu, ale najbardziej chłopcy marzą o swoich pokojach, domu, do którego mogliby zapraszać kolegów”- opowiada z rozrzewnieniem Daniel.

Ci dzielni mężczyźni chcą być razem – nie możemy zwrócić im matki, ale możemy spełnić ich marzenia i dołożyć choćby mała cegiełkę do ich własnego domu. Wiele już przeszli. Pomóżmy. Każdy grosz się liczy; https://www.gofundme.com/nowydom

Więcej o akcji tutaj.

Akcja odbywa się pod patronatem medialnym magazynu Square.pl. Razem z rodziną Kurów będziemy bardzo wdzięczni za każdą pomoc.

Pamiętajmy, że „Najbardziej niezmiennym i ważnym pytaniem życia jest: Co robimy dla innych?” – Martin Luther King Jr.