Druga strona lustra – Głos

0

Ryby i dzieci głosu nie mają. Dorośli niestety tak.

Dorośli mówią, dorośli wygadują. Co gorsze również niektórzy z nich piszą. Trudno nie zgodzić się z Lemem, który stwierdził, że: „Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów”.
Hmm, pisarz widocznie wcześniej nie przyglądał się zbyt uważnie władzy i politykom. Gdyby to robił, to zauważyłby wcześniej, jak pokaźna jest liczba idiotów. Wybieranych i wybierających.

Głosy, głosy! Za kiełbasę wyborczą, za obietnice. Swoją drogą, czy wegetarian zachęca do głosowania kiełbasa wyborcza? Czy raczej wyborczy humus albo falafele wyborcze?
Głosy, głosy! Ważne, kto je liczy.
Głos ludu? Zawsze zagłuszy go głos brzęczących monet.
Głosy i sondaże w wersji polskiej. Ważne, kto je zamawia.
Podzielone rodziny. Brat nie odzywa się do brata. Matka do syna. Siostra do siostry. Pies do kota. Bo brat oddał głos na Ying, a drugi na Yang. Bo matka głosowała na jasną, a syn na ciemną stronę mocy, czy też księżyca.
Wewnętrzny głos podpowiada mi, że to chore. Chore, poronione, złe. Narastająca histeria, narastający wrzask. Wywołuje je każdy temat. Trybunał, emigranci, pięć stówek.
Podniesione głosy, histeryczne głosy, jeden wielki wrzask. Lepiej się nie wtrącać, bo teraz jest wszystko zero-jedynkowe.
Lepiej nie mówić własnym głosem, bo „kto nie z nami, ten przeciwko nam”.
Za dużo głosów, za dużo głosów do nas przemawia. Czy w takim razie lepiej posłuchać głosu wewnętrznego?
No nie wiem, często głos własnego serca w bełkot tegoż serca się zmienia.
Jeszcze gorzej, gdy w głowie słyszysz wiele głosów. Głosów, które mówią Ci, co masz robić. Albo wydaje Ci się, że przemawia do ciebie bóg. Albo anioł, albo diabeł.
Słyszysz głosy? Wtedy może Ci pomóc tylko jeden głos. Głos psychiatry zalecającego skuteczną terapię.
Bezpieczniej słyszeć inne głosy. Te, które dochodzą do nas wraz z muzyką.
Chociaż tych ważnych głosów ubywa. Rok się zaczął fatalnie, odejściem Davida Bowie. Jak się skończy? Patrząc na średnią wieku wielu wybitnych muzyków czy artystów nie trudno o czarnowidztwo. Pewna epoka definitywnie się kończy. Ba, kończy się świat, który znamy. Migracje, być może wojny, zmiana gospodarczych liderów wywracają wszystko do góry nogami.
Coraz mniej głosów, których warto by było słuchać.
Pamiętasz głos mamy, gdy opowiadała bajkę na dobranoc?
Jedyny głos warty uwagi.