Magazyn Square

Dlaczego feminizm jest dla wszystkich

Dlaczego feminizm jest dla wszystkich

Dlaczego feminizm jest dla wszystkich
Maj 12
23:32 2017

Od paru dekad tzw. „trzecia fala” feminizmu rozwija się w wielu krajach europejskich i nie tylko, przyciągając coraz więcej uwagi mediów oraz polityki. Jednak, podobnie jak z post-modernizmem lub komunizmem, słowo „feminizm” często używane jest w różnorodnych kontekstach, siejąc ziarno niepewności w tych, którzy nie zdecydowali się jeszcze, czy zgadzają się z jego wartościami.

Z definicji, feminizm polega na wierze w równość płci pod względem prawnym, ekonomicznym, oraz społecznym, jednak wiele z nas nie ma ochoty identyfikować się z tym ruchem. Omówmy więc najbardziej popularne nieporozumienia i pytania, które albo sami sobie zadawaliście, albo słyszeliście od innych.

Czy feminizm nie jest tylko dla kobiet?

Feminizm z definicji dąży ku temu, by każdy miał takie same prawa i możliwości, niezależnie od płci. Jednak ze względu na patriarchalną historię rozwoju świata, nasz system prawny oraz poglądy społeczne często ograniczają możliwości kobietom. Mężczyźni od setek lat dominowali rynek pracy, nieruchomości i wpływowe pozycje w społeczeństwie, czasami ignorując potrzeby innych obywateli, w tym ludzi z innych klas społecznych, kobiet, a także mniejszości etnicznych oraz seksualnych. Feminizm w dwudziestym pierwszym wieku powinien być – i często jest – intersectional, to znaczy obejmujący wszystkie mniejszości, i zajmujący się dążeniem do tego, by każdy miał równe prawa, na przykład nie tylko kobiety heteroseksualne, ale też homoseksualne, nie tylko ludzie biali, ale o każdym pochodzeniu i każdej orientacji seksualnej.

Równocześnie trzeba zauważyć, że w niektórych aspektach życia i społeczeństwa mężczyźni są w sytuacjach trudniejszych, niż kobiety – na przykład gdy mężczyzna jest ofiarą molestowania seksualnego, prawdopodobnie będzie traktowany mniej poważnie, niż kobieta, ze względu na postrzeganie męskiego libido jako „nieokiełznanego”, co w rzeczywistości nie jest prawdą i tworzy niezdrowe konotacje męskiej seksualności z ciągłą ochotą na intymność. Innym przykładem jest fakt, że mężczyźni rzadziej decydują się na poszukiwanie pomocy u terapeutów, co jest spowodowane siecią skomplikowanych społecznych czynników, między innymi odradzania chłopcom wyrażania uczuć, i tworzenia konotacji pomiędzy emocjami a rodzajem słabości. Celem feminizmu jest „od-płciowanie” zachowań, wydarzeń i cech osobowości, walka z kojarzeniem cech stereotypowo kobiecych z niższością, i dążenie do tego, by wszyscy mieli równe szanse, by żyć tak, jak chcą.

Jeśli feminizm jest dla wszystkich, to dlaczego nazywa się „FEMinizm”, a nie na przykład „egalitarianizm”?

Mimo tego, że feminizm dąży do równości dla wszystkich, w tym mężczyzn, nadal działamy w systemie patriarchatu, w którym kobiety siłują się z deficytem praw, lub negatywnym i niesprawiedliwym postrzeganiem ich ról w społeczeństwie. Nagła zmiana nazwy ruchu feminizmu byłaby zaprzeczeniem historii, zaprzeczeniem setek lat, podczas których kobiety walczyły o prawo do głosu, posiadania nieruchomości, decydowania o własnej przyszłości, posiadania pracy i dochodów. W dwudziestym pierwszym wieku, w krajach, gdzie kobiety posiadają już te prawa, feminizm nabiera innych znaczeń, dostosowując się do kontekstu społecznego i skupiając się na innych aspektach życia – na przykład na tym, by kobiety mogły karmić piersią publicznie, lub nie być oskarżane za współodpowiedzialność molestowania seksualnego bądź gwałtu ze względu na sposób ubierania się, lub by miały dostęp do informacji na temat różnych rodzajów antykoncepcji, by uniknąć niechcianych ciąży.

Rozumiem, że feminizm jest może potrzebny w innych krajach, ale nie na zachodzie! Przecież tutaj mamy równe prawa.

Rzeczywiście, na przykład w Wielkiej Brytanii system prawny sprawnie dąży do tego, by kobiety miały takie same prawa, jak mężczyźni; do tego, by bez względu na płeć mieć identyczne możliwości. Jednak warto pamiętać, że czasami to, co jest zapisane w prawie nie jest odzwierciedlone w społeczeństwie. Dodatkowo, niektóre niuanse relacji między płciami nie są obejmowane przez prawo, i istnieją w uprzedzeniach, założeniach i stereotypach kultywowanych poza systemem prawnym; między znajomymi, członkami rodziny, w środowisku pracy, w szkołach, itp.

Moje komentarze nie są seksistowskie, kobiety się z nimi zgadzają.

Niektóre kobiety funkcjonują na takim sposobie myślenia, który oddziela je od innych stereotypowych „typów” kobiet – tzw. internalizowany seksizm. W momencie, gdy usłyszą „żart” lub komentarz, który poniża inne kobiety, nie identyfikują się z obiektem żartu, lecz z grupą, od której komentarz pochodzi, by czuć się bardziej pewnie w tym otoczeniu. Bez względu na płeć, patriarchalne systemy i sposoby myślenia miały wpływ na nas wszystkich i wciąż w nas tkwią; zadaniem feminizmu jest to, by takie uprzedzenia zidentyfikować, przeanalizować, i w końcu unieważnić. Warto też pamiętać, że jedna osoba reprezentująca pewną dużą grupę nie odpowiada za „poglądy” całej grupy – brak reakcji jednostki na problematyczne zachowania to często leniwa wymówka, by takie zachowania kontynuować.

Zgadzam się z równością płci, ale nie identyfikuję się z ruchem feministycznym, bo jest zbyt radykalny!

Każdy ruch ludzi, którzy zgadzają się z pewnymi ideami, składa się z wielu odłamów, nierzadko o nieco innych poglądach. Skomplikowany system relacji między płciami, rasami, klasami, itp., sprawia, że feministki i feminiści czasami się ze sobą nie zgadzają i nie ma w tym nic złego! Wręcz przeciwnie, im więcej różnorodnych głosów, tym lepiej. Rozumiem strach związany z identyfikacją z ruchem, który może być kojarzony z metodami, które wam osobiście nie odpowiadają.  Każda osoba walczy o równość na swój sposób, i możliwe jest to, że każdy sposób jest nam potrzebny, i każdy w inny sposób wyraża potrzeby oraz zwraca uwagę na niedociągnięcia w społeczeństwie.

Jednocześnie, niektóre slogany „feministyczne”, które czasami widuje się w mediach, propagują niestety nienawiść w stosunku do np. mężczyzn („Nie są nam potrzebni!”) lub transseksualistów („Kobiety trans nie są prawdziwymi kobietami!”). Pomijając możliwość, że pewne źródła mają tendencję do tego, by demonizować ruchy feministyczne, trzeba przyznać, że tego typu hasła z założenia wcale nie są feministyczne, ponieważ zrażają całe grupy ludzi do tego, by wspólnie walczyli o równość płci – o równość, która przecież nie polega na poniżaniu innych, lecz na zjednoczeniu się i mobilizacji na podstawie poczucia wspólnoty i empatii.

I w Polsce i w Wielkiej Brytanii istnieje wiele feministów i feministek, z którymi się pewnie zgadzacie, i których metody wam odpowiadają. Wiara w równość płci to tylko odłamek ludzkiej tożsamości, a nie najbardziej kluczowy aspekt. Najważniejsze jest to, by wiedzieć, że feminizm dąży ku lepszemu społeczeństwu, walcząc o lepszą przyszłość, w której płeć i tożsamość płciowa nie będą miały wpływu na jakość życia w społeczeństwie. Jeśli wierzycie w równość płci – równość dla każdego obywatela – zgadzacie się z wartościami feminizmu. Podejmujcie więc własne decyzje i działajcie w waszych kręgach społecznych tak, by promować feminizm po swojemu, ale zawsze z dawką otwartości, empatii i chęcią do dyskusji.

Agnieszka Chęćka

Share

Powiązane Artykuły

Polub nas na FB

Krzyżówka Luty nr 14

Kursy walut

Kursy walut w eGospodarka.pl
Notowania
29-05-2017
Kurs
( PLN )
Zmiana
EUR 4,1794 - 0,02%
GBP 4,7987 + 0,09%
USD 3,7371 + 0,33%