„Być jak Robert Kubica!” – młody, polski talent na brytyjskich torach

0
-BKC18-Kacper-na-torze-Whilton-Mill-1

Wrrrrrrrrrrr, wrrrrrrrrr! – silnik gokarta może nie wydaje tak potężnego ryku, jak ten w samochodzie wyścigowym, ale jest wystarczająco głośny, by wyzwolić adrenalinę i pobudzić do walki nawet dorosłego. 9-letniemu Kacprowi Tomalewskiemu dźwięk ten jest doskonale znany od lat.

22 różnego rodzaju puchary zdobyte w zawodach na obszarze całej Wielkiej Brytanii, kilka spektakularnych zwycięstw, po których ciężko było zasnąć zarówno jemu, jak i wspierającemu go ojcu – trenerowi. Wiele godzin materiału filmowego z zawodów – a przede wszystkim mnóstwo fantastycznych wspomnień! To wszystko znajduje się w dorobku małego Polaka.

Tak się to wszystko zaczęło

Swoje zainteresowanie motoryzacją, Kacper przejął po tacie, Rafale. Już jako dwulatek często towarzyszył ojcu podczas pracy w jego warsztacie samochodowym. Zawsze ciężko było go stamtąd wyrwać. „Skoro małego tak ciągnie do aut, może niech spróbuje swoich sił w wyścigach?” – pomyśleli w końcu rodzice.

Po ukończeniu piątego roku życia, Kacper zaczął brać udział w zawodach. Startował w kategorii wiekowej „Bambino”, która dedykowana jest najmłodszym zawodnikom w wieku od 5 do 7 lat.  Młody kierowca z wyścigu na wyścig czynił coraz większe postępy. W końcu zaczął wygrywać.

„Kiedy zaczynał ściganie, ogromną frajdę sprawiała mu już sama jazda. To, że wchodzi do karta i jest wśród innych dzieciaków” – mówi pan Rafał. „Pamiętam, że bardzo dumny był ze złotego pucharu za zajęcie pierwszego miejsca na torze w Larkhall w kwietniu 2016 roku. Trofeum tak mu się podobało, bo było największym z tych, które kiedykolwiek dostał” – dodaje.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia

Zwieńczeniem startów w wyścigach klasy „Bambino”, był udział w Rye House London Cup 2017 – najbardziej prestiżowych zawodach na Wyspach, jakie są przeznaczone dla tej kategorii wiekowej. Choć na starcie stanęła cała czołówka brytyjskich zawodników, i tym razem Kacper wypadł znakomicie. Jadąc mądrze i umiejętnie wyprzedzając rywali, wjechał na metę na trzecim miejscu.

W nowym sezonie nadszedł czas na kolejne wyzwania i akces do wyższej grupy wiekowej. W klasie „Kadet”, startujący mają już od 8 do 12 lat. Mimo, że wyścig ze starszymi chłopakami wymaga zdecydowanie większego refleksu, opanowania i umiejętności – Kacper i tu radzi sobie bardzo dobrze. Po dwóch inauguracyjnych wyścigach zajmuje drugie miejsce, a z każdym startem wśród starszych rywali, nabiera coraz większej pewności dla swych umiejętności.

Sezon jest długi i obejmuje 10 organizowanych raz w miesiącu startów. Wszystko zaczęło się 11 marca w angielskim Whilton Mill. Kolejne wyścigi prowadzą przez tory rozlokolwane na całym terytorium Zjednoczonego Królestwa. Jedna z imprez odbywa się w Północnej Irlandii (Tor Nutts Corner nieopodal Belfastu), dwie w Walii (Llandow 15 min na południowy zachód od Cardiff oraz GYG nieopodal Cerrigydrduion), jedna w Szkocji (Larkhall w South Lanarkshire).

Objeżdżanie całego kraju tanie nie jest. Samo paliwo, części zamienne i obsługa karta zabierają mnóstwo pieniędzy. Dlatego starty Kacpra nie byłyby możliwe bez wsparcia sponsorów. Chłopak ma ich trzech – są to Breck, Eclipse Dental Lab i RT Garage.  

Z pasją przez życie

Starty przynoszą mnóstwo dobrej zabawy i satysfakcji. Jednak wymagają też systematycznej, ciężkiej pracy i zdyscyplinowania, o które nieraz trudno chłopakom w tym wieku. „Zapału mu nie brakuje. Czasem jedynie trudno to wytrzymać fizycznie, co jednak zrozumiałe w przypadku niespełna 9-letniego chłopca” – tłumaczy ojciec.

Po finale London Cup, gdy Kacper zjechał na 3 pozycji do pit-stopu, powiedział „Moje nogi nie działają, głowa mi nie działa, sam nie dam rady wysiąść!” Innym razem na treningach, po przejechaniu jakichś 120 okrążeń, młody kierowca zjechał do pit-stopu, a słysząc od taty, że ze względu na testowanie opon, powinien przejechać 10 kolejnych okrążeń na jeszcze niższym ciśnieniu, stwierdził: „Jak chcesz, sam se jeździj. Ja mam dość, szybciej się nie da!”

Po każdym męczącym starcie, następuje regeneracja. Niedługo po tym, Kacper znowu rwie się do karta. Chłopak w ostatnim czasie mocno dojrzał. Zaczął interesować się nie tylko samą jazdą, ale i specyfiką prowadzonego pojazdu. Zmieniło się także jego podejście do wyścigów. O ile do niedawna liczyło się tylko to, by  wygrać – teraz zdaje sobie sprawę, że w tym sporcie wiele zależy od obranej taktyki i kalkulacji, a czasem warto odpuścić, aby wygrać coś bardziej opłacalnego.

Czy chciałby być kierowcą Formuły 1, gdy dorośnie? „Pewnie!” – mówi Kacper. Jednak rodzice młodego kierowcy doskonale wiedzą, że droga do spełnienia takich marzeń jest długa i wyboista. Chcieliby po prostu tego, by w przyszłości syn mógł realizować się w swej pasji. Jak mówi pan Rafał: „Dobrze byłoby, gdyby mógł żyć z moto-sportu. Niekoniecznie musi to być F1. Równie dobrze mógłby jeździć np. w Porsche Cup, czy rajdach. Choć z uwagi na kwestie bezpieczeństwa i dużą wypadkowość, te ostatnie raczej warto by odrzucić”.

Liczą się najbliższe starty

Przyszłość przyszłością, ale bieżące wyzwania stoją przed Kacprem już teraz. „W tym roku startujemy w wielu zawodach. Tam, gdzie się da” – mówi pan Rafał. Marzeniem jest utrzymanie się w TOP-3 klasyfikacji BKC. Jeśli tak się stanie, będzie to wielki sukces.

Trzymajmy więc kciuki, za utalentowanego młodego Polaka i zapamiętajmy sobie jego nazwisko. Kto wie, czy za kilkanaście lat, „Tomalewski” nie będzie znany każdemu wielbicielowi sportów motorowych?

Autor: Krzysztof Mielnik-Kośmiderski

Tekst pochodzi z najnowszego numeru Magazynu Square.pl. Znajdziecie go w polskich sklepach na terenie Szkocji oraz w wersji online.