Polak przyłapany na oszustwie podczas maratonu w Londynie

0
2018 London Marathon by Jan Kraus, (CC BY 2.0)

W ostatnich dniach antybohaterem brytyjskich mediów stał się Stanley Skupień. Bezdomny 38-letni Polak, który na co dzień koczuje na lotnisku Heathrow, przywłaszczył sobie zgubioną przez innego uczestnika londyńskiego maratonu, naklejkę z numerem startowym.

Skupień dołączył do maratonu w pobliżu Tower Bridge, czyli w połowie dystansu, który mają do pokonania biegacze. Kilkaset metrów od linii mety zauważył leżący na ziemi numer startowy innego zawodnika. Polak przejął cudzy numerek i jak gdyby nigdy nic przekroczył linię mety. W nagrodę otrzymał pamiątkową koszulkę i niezwykle cenny dla każdego maratończyka medal.

„Zacząłem biec w maratonie na wysokości 12. mili. Nie miałem numerka startowego, dlatego biegłem bez koszulki. Chciałem w ten sposób upozorować, że jestem pełnoprawnym uczestnikiem zawodów. Zobaczyłem numerek na środku drogi. Nie miałem pojęcia do kogo należał, dlatego postanowiłem, że go podniosę” – powiedział Skupień.

Przez linie mety w maratonie londyńskim mogą przebiec wyłącznie zarejestrowani przez organizatorów biegacze. Osoby bez numerów startowych są wypraszane przez ochronę.

Okazało się, że właścicielem numerka był Jake Haliday z Edynburga a przez brak numeru startowego został zdyskwalifikowany. Był zdruzgotany, bo biegł w celach charytatywnych, by zebrać pieniądze dla chorej na raka przyjaciółki a przygotowania do maratonu zdominowały całe jego życie. Haliday zmienił swoje nawyki, dietę i styl życia. Wszystko po to, by przebiec magiczne dla wielu 42 kilometry i 195 metrów w Londynie.

„Czuję się źle z powodu Jake’a. Ale i tak zostałby on zdyskwalifikowany. Ukończenie biegu było spełnieniem moich marzeń. Miałem łzy w oczach, cały czas całowałem medal. To był najpiękniejszy moment w moim życiu. Zasłużyłem na ten medal” – uważa Polak.

Szczegóły na: The Sun

(e.koziarska)