Historia Alfiego Evansa

0
alfie-brazos by HazteOir.org, (CC BY-SA 2.0)

Dwuletni Alfie Evans zmarł w nocy, z piątku na sobotę w Liverpoolu, w szpitalu gdzie przebywał od grudnia 2016 roku.

Zanim jednak nastąpiła ta tragiczna chwila, o dziecku dowiedział się niemal cały świat a jego historia poruszyła miliony serc .

Alfie urodził się 9 maja 2016 roku. Zapadł w śpiączkę. Wiadomo, że chłopiec nabawił się infekcji klatki piersiowej, która powodowała napady padaczkowe. Wkrótce przyszła też druga infekcja i Alfie od tego momentu żył już tylko dzięki aparaturze medycznej.

Po miesiącach leczenia lekarze w Wielkiej Brytanii ocenili, że choroba doprowadziła do „nieodwracalnych i katastrofalnych” zmian w mózgu dziecka. Jego choroba była zdaniem lekarzy śmiertelna, w dodatku nie do końca zdiagnozowana. Wiadomo było, że niszczyła stopniowo system nerwowy. Opiekujący się nim zespół medyczny ocenił, że zmiany w mózgu pozbawiły go zmysłów wzroku, słuchu, smaku i czucia, a dalsza terapia „nie jest w jego najlepszym interesie” i może być nie tylko „daremna”, ale także „nieludzka”. Wykluczyli tym samym jego powrót do zdrowia. Zapadła decyzja o odłączeniu go od aparatury podtrzymującej życie.

Rodzice nie zgadzali się z decyzją lekarzy i toczyli sądowe batalie. Walczyli również o to, by ich dziecko zostało przewiezione do Włoch, gdzie inni lekarze ze szpitala Bambino Gesu chcieli podjąć się leczenia dwulatka. W sprawę zaangażował się sam papież Franciszek. Jednocześnie włoskie MSZ zdecydowało o pilnym nadaniu Alfiemu włoskiego obywatelstwa i zapewniło o gotowości przewiezienia go do kraju w dowolnym momencie.

Sądy jednak przychyliły się do argumentacji lekarzy i zdecydowały o przerwaniu terapii dziecka z uwagi na brak nadziei na poprawę jego stanu zdrowia oraz o nie wyrażeniu zgody na przewiezienie chłopca do Włoch z uwagi na możliwość narażenia go na dodatkowe cierpienie w trakcie transportu.

Po odłączeniu od aparatury medycznej w poniedziałek wieczorem Alfie żył jeszcze kilka dni. Zmarł o godz. 2.30 rano w sobotę. O śmierci dziecka poinformowali sami jego rodzice a w opublikowanym oświadczeniu napisali: „Nasz gladiator złożył broń i zyskał skrzydła”. Kate Jones i Tom Evans złożyli też podziękowania wszystkim, którzy wspierali ich w walce o życie syna.

(e.koziarska)