James Bond i Harry Potter w Szkocji

0
Festiwal w Cannes już za nami. Przed nami natomiast inne wydarzenie o filmowym charakterze, i to całkiem blisko, bo w Edynburgu. Szkocja swój czerwony dywan też posiada, od bardzo dawna zresztą. Od 1947 roku w czerwcu odbywa się w stolicy Edinburgh International Film Festiwal. Spostrzegawczy czytelnik powoli zaczyna zachodzić w głowę, dlaczegóż to ja, poruszający zazwyczaj turystyczne tematy, o kulturalny wątek zahaczam. Wszystko się zaraz wyjaśni. Zapraszam do lektury.

Na początek pytanie. Co mają ze sobą wspólnego Harry Potter i James Bond? Po pierwsze jeden i drugi to superbohaterowie, mimo że ich przygody fascynują różne grupy wiekowe. To znaczy przynajmniej powinny, ale nie o to chodzi. Inne podobieństwo nierozerwalnie związane jest ze Szkocją. Zarówno filmy o niesamowitym młodym czarodzieju jak i przygody legendarnego szpiega kręcone były w malowniczej Szkocji.

Altnafeadh – tak nazywa się miejsce, z którego możemy wyruszyć na spacer śladami Jamesa Bonda i filmu „Skyfall”. Ta dziwnie brzmiąca nazwa to nic innego jak prymitywny, na wpół dziki parking przy drodze A82 niedaleko Glencoe. Ważne, że jest gdzie zostawić pojazd. Przed nami Buachaille Etive Mor, czyli ponad ośmiomilowa trasa, według przewodnika od 6 do 9 godzin marszu. Oczywiście jeśli mamy w planie wspiąć się na sam szczyt. Od razu uspakajam mało aktywnych piechurów, nie trzeba pokonać całej trasy, aby zachwycić się widokiem. Zapewniam, że spokojny spacer po okolicy też zapadnie na długo w pamięci. Buachaille Etive Beag to kolejne miejsce widoczne na filmie oddalone zaledwie o niecałą mile na zachód w linii prostej. To właśnie po tutejszych wąskich, krętych drogach (na trasie Glencoe – Dalness – Loch Etive) pomykał swoim Astonem Martinem DB5 James Bond. Natomiast stary dom na wzgórzu, tytułowy Skyfall, został zbudowany na terenie jednostki wojskowej w Hankley Common w hrabstwie Surrey niedaleko Londynu. Powstał specjalnie na potrzeby filmu i po zakończeniu zdjęć został rozebrany. Niepokonany szpieg odwiedzał Szkocję w ciągu dotychczasowej kariery czterokrotnie. Oprócz wspomnianego „Skyfall” mogliśmy go zobaczyć w bazie wojskowej Faslane Naval Base („Szpieg, który mnie kochał”), na wyspie Lismore („Pozdrowienia z Rosji”), oraz w Eilean Donan Castle („Świat to za mało”). Poza tym Jemes Bond ze Szkocją związany jest dość silnie. Jego ojciec pochodzi z Glencoe, a sam szpieg edukację pobierał w prywatnym collegu w Edynburgu.

Kolejny bohater, który upodobał sobie Szkocję sprytem, inteligencją, siłą nie ustępuje agentowi z MI6, a trzeba przyznać, że jest od niego o wiele młodszy. Mam na myśli oczywiście czarodzieja Harry’ego Pottera. Tak na marginesie, to przecież pan Bond też czarodziejem jest, tylko nie dzieci a dorosłych czaruje. No ale do rzeczy, co też Harry Potter w Szkocji robił? Przede wszystkim jeździł pociągiem, no i samochodem trochę latał. Zacznijmy jednak od pojazdów szynowych. Myślę, że każdy kto film z Harrym Potterem widział zapamiętał parowóz Hogwarts Express sunący wiaduktem wśród zielonych wzgórz. W filmie wszystko jest możliwe, animacje, komputerowe efekty specjalne, czy olbrzymie makiety historycznych budynków, które znikają wraz z zakończeniem zdjęć są na porządku dziennym. Potężny wiadukt przecinający malowniczą dolinę musiał być efektem pracy speców od animacji. Otóż nic bardziej mylnego. Wiadukt istnieje i nazywa się Glenfinnan Viaduct. Mało tego, jeżdżą po nim prawdziwe pociągi, a w okresie letnim (od maja do października) nawet zabytkowe parowozy. Byłem, jechałem, widziałem. Jak w filmie, na prawdę. Trasa ma 42 mile w jedną stronę i łączy Fort William z Mallaig. Poraz pierwszy Hogwarts Express i Glenfinnan Viaduct pojawili się w filmie „Harry Potter i komnata tajemnic”. Miejsc związanych z Harrym Potterem w całej Wielkiej Brytanii jest sporo, ja naliczyłem ich dziewięć. Jeżeli mieszkacie na południu Szkocji i raczej nie możecie sobie pozwolić na wycieczkę na daleką północ, to może wartą rozważenia będzie propozycja wypadu do Alnwick Castle 30 mil na południe od Berwick-upon-Tweed lub jeszcze trochę dalej na południe do Durham Cathedral. W Alnwick Castle Madame Hooch uczyła młodych adeptów czarów latać, w Durham Cathedral zaś jedno z pomieszczeń klasztornych pełniło funkcji klasy, w której eksperymenty przeprowadzał profesor McGonagall.

Na przykładzie dwóch filmów widać, że producenci i scenarzyści szczególną sympatią darzą północno-zachodnią Szkocję. Wcale się nie dziwię, bo malownicze krajobrazy spotkać tam można na każdym kroku, i nawet nie trzeba zbaczać z głównych dróg, aby rozkoszować się różnorodnością unikalnej przyrody. Proponowałem wam już kilkakrotnie wycieczki w region Highlands, chociażby pod pretekstem poszusowania na nartach. Tym razem warto tam zawitać, aby sceny z filmów skonfrontować z widokiem na żywo. Jeśli filmowe pejzaże wam się spodobały, to gwarantuję, że osobiste obcowanie z naturą tylko spotęguje zachwyt.

Filmów, w których Szkocja, wprawdzie niemym, ale jednak ważnym bohaterem jest naliczyłem ponad sześćdziesiąt. Nie sposób o wszystkich wspomnieć, ale na zakończenie pozwolę sobie wymienić kilka, mając nadzieję, że zainspirują was do dalszych, samodzielnych turystycznych poszukiwań. W sierpniu 2011 roku Glasgow miało do odegrania pewną rolę, i to dosłownie. Na potrzeby filmu „World War Z” miasto udawało Filadelfię. To na ulicach Merchant City kręcono pełne grozy sceny z udziałem samego Brada Pitta, a po George Square biegali w popłochu spanikowani statyści. Uciekali przed zombie. Nie przepadam za tego typu filmami, ale fakt odnotować warto. Pobawcie się w zgadywankę i poszukajcie na You Tube scen kręconych przez przechodniów, zlokalizujcie miejsca akcji, a następnie wybierzcie się na spacer ulicami Filadelfii, to znaczy Glasgow oczywiście. Inne, mniej spektakularne, ale grozy nie pozbawione sceny kręcone były pod Edynburgiem, tym razem do filmu „Kod Leonarda Da Vinci”. Rosslyn Chapel gościła Toma Hanksa. Pisząc o filmach, w których pojawia się Szkocja nie mogę nie wspomnieć o „Braveheart”, w którym Williama Wallece’a gra Mel Gibson. Film zdobył 5 Oscarów oraz 11 innych nagród na różnych festiwalach. Wprawdzie ortodoksyjni Szkoci nie darzą filmu zbytnią sympatią i krytykują Mela Gibsona chociażby za fatalny, ich zdaniem, szkocki akcent, ale trzeba przyznać, że dzięki temu filmowi o Szkocji i jej burzliwych losach przypomniał sobie cały świat. A gdzie kręcono sceny do filmu? W dobrze nam już znanych okolicach Highlands w Glen Nevis, zaledwie 30 mil na północ od Altnafeadh, czyli od miejsca, gdzie powstawał „Skyfall”.

Zacząłem tekst od napomknięcia o festiwalu filmowym w Edynburgu. Chciałbym do niego jeszcze na chwilę powrócić. W 2012 roku podczas Edinburgh International Film Festiwal swoją światową premierę miał film „Brave”, polski tytuł to „Merida Waleczna”. Wprawdzie to bajka, ale na wskroś szkocka, bo akcja toczy się w Highlands. Specjalistą od bajek nie jestem, ale jak film zdobywa Oscara, Złoty Glob i nagrodę BAFTA, to chyba trzeba o nim wspomnieć. Szkocja bez wątpienia bajeczną naturę posiada, warto się o tym na własne oczy przekonać. No to na zakończenie, nie pozostaje mi nic innego, jak bajkowych przygód w malowniczych plenerach życzyć.

 

Autor tekstu: Adam Kurp