Gol z drugiego końca boiska w drugiej lidze szkockiej

0

Na piękno futbolu składa się również jego nieprzewidywalność. Na własnej skórze odczuł to bramkarz Mark Oxley, który wybijając piłkę z własnej bramki strzelił przeciwnikowi gola!

Z pewnością nie był to szczęśliwy dzień dla Darrena Jamiesona, bramkarza drużyny z Livingston. Już w 15 minucie meczu został on pokonany przez Farida El Alaguię, co dało w rezultacie jednopunktową przewagę dla Hiberian. Zaledwie 3 minuty później stało się to, czego nikt się nie spodziewał. Bramkarz Livingstonu planował prawdopodobnie wybić piłkę w okolice pola karnego przeciwnika, jednak spadająca z dużej wysokości futbolówka odbiła się tuż przed nieprzygotowanym goalkeeperem przeciwnika i … przelobowała go! Osłupiały Jamieson mógł odprowadził piłkę bezradnym wzrokiem do własnej bramki. Radość w drużynie Livingostonu była ogromna. Zawodnicy niemal natychmiast rzucili się w akcie szczęścia na swojego bramkarza, który też nie mógł opamiętać się z radości. Zawodnicy Hiberian strzelili honorową bramkę w 59 minucie, jednak to było wszystko co mogli z siebie dać w tym meczu. Spotkanie, które odbyło się na stadionie Easter Road, zostało zakończone wynikiem 2:1 dla Livingstonu.

Polscy kibice doskonale pamiętają sytuacje, kiedy to nasi bramkarze zostali dobitnie upokorzeni celnymi strzałami z drugiego końca boiska. Wystarczy przypomnieć sylwetkę Artura Boruca, który puścił identyczną bramkę już w 13 sekundzie spotkania! Po tej akcji drużyna Polaka (Southampton) przegrywała 0:1 ze Stoke City. Mecz finalnie zakończył się remisem, jednak postawa Boruca do dzisiaj wzbudza wiele sensacji. Z resztą nie był w niej odosobniony: przed laty taką akcją „popisał” się Tomasz Kuszczak w meczu Polski z Kolumbią. Oczywiście można mieć pretensje do zawodników dających się zaskoczyć w taki sposób, jednak dzięki nim piękno futbolu nabiera najciekawszych, bo nieprzewidywalnych, kształtów.