ŚWIĘTA „ PO SZKOCKU”

0

Dla nas Polaków, cicha wigilijna noc, to początek najważniejszych świąt w ciągu roku. Łączy się z tym pewna symbolika. Według chrześcijańskiej tradycji- Boże Narodzenie, to nadzieja na zbawienie, lepszą przyszłość przez przybycie na ten świat Syna Bożego. Mrok ustępuje przed światłością. Bywa, że pękają lody wzajemnych waśni i żalów, nadchodzi duch pojednania.

To też czas radości i powitania nowego, z założenia lepszego roku. Celebrujemy więc te święta, jak żadne inne. Jak nasze tradycje obchodzenia Bożego Narodzenia łączą się ze szkockimi, i czy jesteśmy w stanie poczuć ducha świąt na szkockiej ziemi?

W Szkocji Świąt Bożego Narodzenia nie obchodziło się przez czterysta lat, i chyba właśnie cudem tych świąt można nazwać fakt, że Szkoci powrócili do tradycji bożonarodzeniowych.

W średniowieczu, Święta Bożego Narodzenia obchodzono w Szkocji w radości i pobożności. Celtyckie tradycje zmieszały się z chrześcijańskim Świętem Narodzenia Pańskiego, rodząc zwyczaje, które trwają po dziś dzień. Ozdabiano wtedy domy jałowcem, jemiołą, ostrokrzewem i innymi roślinami wiecznie zielonymi. Przygotowywano specjalne dania. A potem wybierano YULE LOG – świąteczny pień.

Tradycja mówi, że świąteczny pień musiał zapłonąć w noc wigilijną. „Dobry ogień” miał powstrzymać niegrzeczne elfy przed schodzeniem w dół komina, miał zapobiec ich psotom. Resztę pnia trzymano pod łóżkiem, by przyniósł powodzenie w nowym roku. Na kolejną wigilię to właśnie drewno spod łóżka było użyte jako świąteczny pień.

W XVI wieku szkocka reformacja odmieniła tradycję – zakazano uroczystości bożonarodzeniowych. Tłumaczono, że „Christmas” (święta) pochodzi od „Christ’s Mass” (mszy Chrystusa), a msze były zakazane. Zakazane były wszystkie pogańskie (np. katolickie) obrządki. Prawie do 1960 roku, Dzień Bożego Narodzenia był w Szkocji zwykłym dniem pracy. Istnieją nawet zapisy oskarżeń wysuniętych przeciw ludziom podtrzymującym tradycję YULE – Świąt Bożego Narodzenia. Jedna z kolęd często śpiewanych w Polsce mówi, że ludzie czekali cztery tysiące lat na Zbawiciela. Szkoci czekali później jeszcze czterysta lat, by znów odkryć piękno Świąt.

Jak więc obchodzi się święta w miejscu, gdzie tak niedawno narodziły się na nowo? Przede wszystkim trzeba podkreślić, że Boże Narodzenie nie jest uważane w Szkocji za najważniejsze święto (nawet gdyby brać pod uwagę tylko zimę), ale o tym za chwilę. Jeśli chodzi o nastrój świąt, to nie można powiedzieć, że należy do radosnych – wręcz przeciwnie – z czystym sumieniem można rzec, że są one ponure. Szkockie święta łączą w sobie tradycje angielskie i amerykańskie (wiadomo, że te opierają się na wielu tradycjach pogańskich). W domu wiesza się jemiołę, pod którą zakochani bez obaw mogą kraść pocałunki ukochanej osoby.

Wigilia zwana jest SOWANS NIGHT. Pochodzi to od kaszy z otrębów owsa. Tego dnia pali się gałęzie jarzębiny. Jest to symbolem porzucenia wszelkich złych uczuć, którymi obdarzaliśmy krewnych i znajomych, by móc obchodzić YULETIDE – Boże Narodzenie. Pali się też świąteczny pień.

Wiadomo, że tradycja ubierania drzewka pochodzi z Niemiec. Dotarła również do Szkocji, gdzie wykorzystuje się do tego sztuczne lub prawdziwe sosenki (oczywiście szkockie). Często przystrajane są ozdobami w szkocką kratą. Pod drzewkiem oczywiście można znaleźć prezenty od Santa Claus’a. Tak jak w Polsce, tak i w Szkocji są potrawy typowe dla Świąt. Przede wszystkim posiłek zawiera świeżo upieczony chleb owsiany. W zależności od regionu, na stole króluje upieczony indyk lub gęś. W Highland pieczony ptak zastąpiony jest Angus Beef (wołowina), lub upieczonym łososiem. Każda z tych potraw podawana jest w sosie, do którego dodawana jest whisky. Oprócz tego, na stół trafia też placek z mięsem mielonym i paszteciki, jak również Bannoks’y – owsiane ciasteczka. Z napojów najpopularniejsza jest oczywiście whisky, lub w łagodniejszym wydaniu – wassail (silny grzany napój jabłkowy z dodatkiem whisky).

Jednak, jak już wspomniałam Boże Narodzenie nie jest głównym świętem w Szkocji. Zakazanie obchodów tego święta było sprzeczne ze szkocką naturą. Wszyscy przecież dobrze wiedzą, że Szkoci uwielbiają dobrą zabawę. W XVII wieku przenieśli oni obchody Nowego Roku z 25 marca na 1 stycznia. Święto to nazwali HOGMANAY – teraz jest to najwspanialsza szkocka uroczystość. Wszelkie obchody środka zimy zostały oparte na zwyczajach pogańskich i wykorzystywały ogień. Dodatkowo, ponieważ wielu Szkotów pozostało katolikami (głównie na Highland), przeniesiono na ten czas część obchodów związanych z Bożym Narodzeniem.

Dziś Hogomanay, to dwudniowe święta (1 i 2 stycznia jest wolny od pracy) wypełnione wszelkiego rodzaju festiwalami, przyjęciami, ogniskami i fajerwerkami. Największy festiwal z okazji Hogomanay organizowany jest w Edynburgu. Podczas jego trwania ma miejsce jeden z najwspanialszych pokazów fajerwerków na świecie. Od wieków obchodom Nowego Roku towarzyszy pieśń „Auld Lang Syne”. W wielu regionach nadal o północy odprawiana jest tradycyjna msza noworoczna. Faktem jest, że większość Szkotów następnego dnia budzi się z ogromnym kacem – może dlatego we wszelkich tekstach, namawiających do spędzenia Sylwestra w Szkocji, autorzy zaznaczają by zarezerwować sobie kilka dni więcej… celem pozbycia się nadmiaru alkoholu z organizmu 🙂 Nie czarujmy się, nie tylko Szkoci mają tę niewygodną przypadłość, my Polacy również nie stronimy od dobrej zabawy zakrapianej wysokoprocentowymi trunkami.

Mimo to, apelujemy o rozwagę, szczególnie podczas sylwestrowych szaleństw.
Reasumując, jestem przekonana, że wszyscy Ci , którzy spędzą święta w Szkocji, z pewnością poczują właściwego im, magicznego ducha, bo przecież tworzą go nie tylko wszechobecne światełka i stroiki, ale przede wszystkim ludzie, i ich wzajemne relacje.

ABS