NADCHODZI BIAŁE SZALEŃSTWO !

0

Zima już czai się za rogiem. Wielu z nas najchętniej przezimowałoby do marca pod ciepłą kołderką. A przecież zimą też może być ciekawie, uprawiając jeden z najpiękniejszych sportów zimowych – narciarstwo.
Wbrew wielu opiniom nie jest to sport tylko dla tych zamożnych. Postaram się przedstawić, jak nie pustosząc portfeli, świetnie się bawić, a w przyszłości zorganizować wspaniały aktywny wypoczynek – urlop na nartach.
Dyscyplinę tę można uprawiać w każdym wieku, widać to na stokach, gdzie przemykają już maluszki, które ledwo porzuciły pieluszki, po krzepkich staruszków.

Na początek proponuję wykupić 3-4 lekcje u instruktora (całkowity koszt ok. £100.00, dużo? Zważywszy, że nabywamy umiejętności na całe życie, to jednak nie jest wygórowana cena). Trzy, cztery lekcje wystarczą dla średnio sprawnej osoby, by opanować sztukę panowania nad nartami w stopniu podstawowym. Dla mieszkańców Glasgow rewelacyjnym miejscem nauki jest X-scape-Braehead, na miejscu otrzymamy sprzęt: buty, narty, kask itp. (dobrze jest za każdym razem wybierać inną długość nart, ok. 20 cm krótsze od wzrostu sprawdzą się doskonale dla początkujących). Można też wybrać się na prawdziwy stok – Glenshee, Aviemore, gdzie godzina nauki waha się w granicach £23.00.

Gdy już złapiemy bakcyla, sprzęt narciarski powinniśmy kompletować stopniowo. Po pierwsze wciąż testujemy, po drugie nie rujnujemy budżetu. W pierwszym sezonie kupujemy odzież, gogle, kask, bardzo dostępne ceny podczas wyprzedaży oferują TK-Maxx czy Tresspass. W drugim sezonie stawiamy na buty, są ważną i indywidualną sprawą, od nich głównie będzie zależał komfort jazdy. (Decathlon oferuje przystępne ceny, szczególnie podczas wyprzedaży).
Uwaga z rozmiarem, nie kupujmy za dużych, but pracuje, rozgrzewa się podczas jazdy, co powoduje lekkie rozejście.

W trzecim sezonie kupujemy wreszcie wymarzone Narty! Wypróbowaliśmy już kilka modeli, długości, więc mamy odnośnik, co do naszych potrzeb.
Szkocja daje duże możliwości do stawiania pierwszych kroków w narciarstwie. Oferta zawiera pięć stacji narciarskich. Może nie są to alpejskie stoki skąpane w słońcu, ale jeśli zima w tym roku dopisze tak jak dopisało lato, można trafić na prawdziwą, słoneczną aurę i dobre warunki narciarskie. Dla mnie, numerem jeden jest Glensee, oddalone od Glasgow ok. 100 mil. To 40 km zjazdów, 36 tras, najdłuższa 2 km, doskonale zratrakowana. Aviemore jest również ciekawe, trochę dalej, bo ok. 150 mil, ale naprawdę jest tam uroczo i klimatycznie. Przypomina trochę nasz polski Karpacz. To przede wszystkim 30 km i 22 trasy. Nie polecałbym natomiast Nevi Ranye, zazwyczaj wietrznie, co powoduje duże oblodzenie stoku, słowem hardcore. Co do Glenco – są tam słabo przygotowane trasy. Ważne jest to, żeby przed wyjazdem sprawdzić na stronie Skiscotland warunki pogodowe, dostępność tras itp.

Reasumując w pierwszym sezonie:
– koszt instruktora
– zakup odzieży narciarskiej
– około 4 wypadów na stoki szkockie (skipass + wypożyczenie sprzętu)
wyniesie ok. £450/ osoba dorosła i £350/dziecko. Czy jest to duża suma?

Myślę, że tyle wyda paląca osoba przez te zimowe wieczory na tytoń, a efekty są nieporównywalnie lepsze.
Zapewniam, że sport ten przyniesie Wam wiele radości, i jest świetnym sposobem na relaks.

Różnorodność tras, sprawia, że możecie dostosować swoje możliwości do stopnia nachylenia stoku, nie trzeba przecież od razu zjeżdżać z zawrotną prędkością na tzw. „krechę”. Dużo fajniej delektować się jazdą, przy okazji sprawdzając swoje umiejętności.