Basia – matka – fotografka

0

Przedstawiamy Wam kobietę, której osobowość gra na nosie losowi i wszelkim jego przeciwnościom. Basię Ostrowską – bo o niej mowa, znają wszyscy, a nawet jeśli nie, to znają zdjęcia jej autorstwa, bo Basia zajmuje się zatrzymywaniem czasu. Obiektywem swojego aparatu utrwala wspomnienia. Można ją spotkać podczas wydarzeń kulturalnych, na koncertach, ale także w szpitalu, na porodówce.

Fotografowaniem zajmuje się wielu ludzi, ale Baśka posiada również wyjątkową wrażliwość. To osoba zawsze uśmiechnięta, przyjazna ludziom, których potrafi zjednywać i „otwierać”. Prywatnie jest mamą trójki dzieci, i niezwykle dzielną osobą. Od lat zmaga się z poważną chorobą, ale chyba nikt o tym nie wie, bo Basia nie epatuje cierpieniem, odwrotnie wszystkich wokół zaraża swoim poczuciem humoru i optymizmem.

Basiu czy przemijanie czasu, wiek ma dla Ciebie znaczenie?

Kobiety o wiek się nie pyta, ma zawsze tyle lat na ile się czuje, we mnie zawsze jest gdzieś coś z małej księżniczki, szalonej nastolatki i dojrzalej kobiety, to daje nam średnio wiek około 25 lat. Jak mawiała Maria Czubaszek- „niech każda kobieta raz na zawsze
ustali ile ma lat i się tego trzyma”, więc ja się trzymam.

Kiedy i w jakich okolicznościach przyjechałaś na Wyspy, jaka była Twoja droga tutaj?

Przyjechałam stosunkowo niedawno do UK bo 3 lata temu. Pierwszą moją przystanią tutaj było Glasgow, po pół roku przeprowadziłam się do najcudowniejszego miasta w Szkocji czyli do Edynburga. Moja droga do Szkocji była dość długa ponieważ zanim zawitałam na szkockiej ziemi, mieszkałam przed długie lata w Rzymie, potem w Holandii,- lecz w sercu zawsze chciałam przyjechać do Szkocji. Pewnego dnia zwyczajnie podjęłam taką decyzję. Najpierw przyjechał mój mąż, a po miesiącu ja z dziećmi. Wiedziałam, że jeśli teraz nie przyjadę już nigdy nie uda mi się zamieszkać tu na stałe.

Czym jest dla Ciebie fotografowanie?

Fotografowanie to duża część mnie samej. Nigdy nie potrafiłabym wykonywać zawodu tylko dla idei zarobkowania, kocham fotografię i jest to moja wielka pasja, nie sądzę, że potrafiłabym zrobić dobre zdjęcie bez wkładu własnej duszy.

Posiadasz rodzinę, jak sobie radzisz jako matka-fotografka?

To prawda, jestem przede wszystkim mamą, to jest mój priorytet.
Moje dzieci zawsze były przyzwyczajone, że dużo pracuje w dziwnych godzinach. Ale potem staram się ten deficyt im jakoś zrekompensować. Bardzo dużo pomaga mi tata moich dzieci, myślę, że bez jego pomocy byłoby mi znaczniej trudniej pogodzić fotografowanie i bycie mamą.

Jakie “obiekty” są najwdzięczniejsze do fotografowania, co w swojej pracy lubisz najbardziej?

Jestem fotoreporterem, to rodzaj fotografii, która do mnie najbardziej przemawia, kocham ludzi i emocje, które mają w sobie, chwile i sytuacje, kocham ogień, teatr, koncerty i portrety. Uwielbiam wolność, którą mam w pracy, możliwość obserwowania ludzi w ich różnych środowiskach, po części skradania im chwil. Przy tej okazji dziękuje wszystkim osobom, których mogłam fotografować, dziękuje za rozmowy i za wspólny czas.

Co Cię wzrusza?

Zawsze wzruszają mnie sesje na porodówce, to niesamowite móc uczestniczyć w najpiękniejszym cudzie świata jakim są narodziny nowego człowieka. Te sesje przypominają mi jak piękne jest macierzyństwo.

Co Cię zasmuca, a co daje Ci szczęście?

Wiele rzeczy mnie zasmuca, na wiele spraw nie mam wpływu, wiem tylko jedno, że wszystko co dajesz kołem do Ciebie wróci, co siejesz to zbierzesz, najważniejsze, aby umieć żyć dniem i chwilą nam daną.
Natomiast jestem szczęśliwa, kiedy widzę uśmiech moich dzieci, kiedy mogę się rozwijać jako fotograf i jako człowiek.

Czy w trakcie wykonywania Twojej pracy zdarzyło się coś zaskakującego, jakaś niesamowita historia?

Wiele niesamowitych sytuacji miałam w mojej pracy, chwil i momentów, ale najbardziej niesamowici byli i są ludzie, których spotkałam na swojej drodze, a którzy mi pomagali, bez nich nie doszłabym tam gdzie teraz jestem. Trudno opisać słowami moją wdzięczność za rozmowy i wiarę we mnie, za pomoc techniczną i rozmowy z fotografami. Wiesz to ważne, że zawsze mogę zadzwonić do moich przyjaciół z każdym problemem i oni są gotowi mnie wesprzeć. Kocham ich za to!

Moja praca to przede wszystkim niesamowici ludzie, ich historie są wyjątkowe. Wielu z nich, mimo tego co mówi się o obecnej emigracji, nie ma w sobie zazdrości, raczej radość i empatię.

Opowiedz o swoim zmaganiu się z chorobą, oswajaniu jej…

Cóż, od jakiegoś czasu mam w głowie współlokatora, i nie jest to niestety moje alter ego…Na razie funkcjonujemy nie wchodząc sobie w paradę, ale bywają i mniej łaskawe okresy. Koniec ubiegłego roku był dla mnie takim trudnym czasem, jednak znów muszę podkreślić, że bez bliskich mi ludzi i ich wsparcia byłoby mi znaczniej trudniej zmagać się z chorobą. Dzięki przyjaciołom każdego dnia stawałam się silniejsza. Teraz czekam na kolejny skan – kupiłam sobie 4- 5 miesięcy względnego spokoju, ale nie chcę rozpamiętywać i myśleć, że jestem chora, fakt muszę bardziej na siebie uważać ale wyznaję zasadę, że trzeba iść dalej i nie oglądać się za siebie. Wierzę, a wiara podobno góry przenosi, że powoli wszystko wróci na swoje tory, a ja kolejny raz będę bogatsza o doświadczenia i cudownych ludzi-aniołów, którzy niosą mnie na swoich skrzydłach.

Co powiedziałabyś ludziom, którzy próbują swoich sił na obcej ziemi?

Powiedziałabym, że nie ma rzeczy niemożliwych, że chcieć to móc, trzeba się tylko wsłuchać w siebie. Nie ma nic cudowniejszego jak się spełniać i rozwijać. Ważne jest, aby uwierzyć, nieważne czy tu, czy gdziekolwiek na świecie, że niemożliwe możliwym może się stać!
Nie można zatrzymywać się w miejscu, raczej dziękować Bogu, czy opatrzności za każdy dzień, za możliwości pobycia z bliskimi. To wszystko nie jest nam dane na zawsze.

Gdybyś miała spędzić rok na bezludnej wyspie, co zabrałabyś ze sobą?

Rok to dużo czasu, na pewno dzieci gdyby chciały ze mną jechać, gdybym jednak była tam sama nie wzięłabym nic, wszystko czego potrzebuję do przeżycia znalazłabym tam. Odkrywałabym każdego dnia nowy kawałek bezludnej ziemi i cieszyła się daną mi chwilą, uczyłabym się mojej wyspy, tak jak uczę się życia.

Czy przez obiektyw dostrzegasz więcej niż inni?

Zapewne tak, widzę różnorodność ludzkich osobowości, fascynuje mnie fakt, że moi modele nie są szablonowi, to jak odkrywanie skarbów…To subiektywne odczucia, ponieważ patrzę przez obiektyw, który jest przedłużeniem mojej osobowości.

Czego Ci życzyć na przyszłość?

Cóż, z pewnością zdrowia dla mnie i moich dzieci, bo to wartość bezcenna, odwagi w podejmowaniu decyzji i wyzwań, wszystko inne już mam:)

Oby te życzenia się spełniły! Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia przy kolejnym Twoim zleceniu:)

Jeśli chcecie skorzystać z usług Basi – lub po prostu zobaczyć jej prace – zajrzyjcie na facebookowy profil Barbara Ostrowska Photography.