Architektoniczne cuda

0
architektura, szkocja, festival of architecture, Year of Innovation, Architecture and Design 2016,
architektura, szkocja, festival of architecture, Year of Innovation, Architecture and Design 2016,

Przez cały najbliższy rok w Szkocji odbywać się będzie Festiwal Architektury, będący częścią większego projektu pod nazwą „Year of Innovation, Architecture and Design 2016”. Co jak co, ale słowo festiwal jakoś z procesem tworzenia budynków mi się nie kojarzy. Postanowiłem się jednak nie czepiać i sprawdziłem, co się pod tą nazwą kryje. No a kryje się całkiem ciekawe wydarzenie, czy też raczej szereg ciekawych wydarzeń. Warto przyjrzeć się im w kategoriach turystycznych. Wyruszmy więc na wycieczkę szlakiem szkockiej architektury.

Herbatka z artystą
Charles Rennie Mackintosh to jeden z najbardziej cenionych szkockich projektantów i architektów. Niestety, jak to często w świecie sztuki bywa, doceniono go dopiero po śmierci. Artysta tworzył głównie na początku XX wieku. Jego projekty, mimo że mają ponad sto lat nadal zaskakują nowoczesnością i ekstrawagancją. Znawcą sztuki nie jestem, wymądrzać się więc nie zamierzam, ale surowe, bardzo geometryczne meble zaprojektowane przez Mackintosha podobają mi się, nie wyglądają jak przedmioty wymyślone ponad sto lat temu. Jako że jest to artykuł o aspiracjach turystycznych, to czas najwyższy wyruszyć w podróż śladami artysty. Zacznijmy od herbatki, artysta w całości zaprojektował Willow Tearooms – herbaciarnię w Glasgow. Do pracy podszedł kompleksowo, projektując nie tylko wystrój wnętrza, ale i każdy najdrobniejszy szczegół, ze sztućcami włącznie. Zapraszam zatem na Sauchiehall Street, tam pod numerem 217 przy herbacie posiedzicie we wnętrzu zaprojektowanym przez mistrza. Jeśli stwierdzicie, że twórczość artysty jest na tyle ciekawa, że należałoby się jej bliżej przyjrzeć, to musicie koniecznie odwiedzić budynek Glasgow School of Art oraz Hill House w Helensborough. Wnętrze domu Hill House zostało zaprojektowane przez Mackintosha. Wiem, że się powtarzam, ale meble nie wyglądają jakby miały ponad sto lat. Posiadłość prezentuje się bardzo nowocześnie.

Okazałe mosty
Gustownie urządzone wnętrze, w którym królują oryginalne meble, to nie jest coś, bez czego nie możemy obejść się na co dzień. Owszem przyjemnie spędza się czas wśród ładnych przedmiotów, ale wśród mniej ładnych też da się żyć. A czy zatem coś, co jest praktyczne i funkcjonalne nie może być ciekawe, choćby architektonicznie? Oczywiście, że może. Jeżeli planujecie wyprawę na północ Szkocji, a mieszkacie w Edynburgu, to najprawdopodobniej skorzystacie z Forth Road Bridge. Wzdłuż mostu, którym będziecie się poruszać, biegnie kolejny: Forth Bridge – most kolejowy, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Okazała to konstrukcja, bez dwóch zdań. Jeszcze lepiej podziwiać ją z dołu, czyli z wody, z pokładu statku. W budowę mostu zaangażowanych było ponad cztery i pół tysiąca ludzi. Jego długość to dwa i pół kilometra. Trzy wieże, główne filary mostu, wznoszą się dumnie na wysokość stu metrów. Pierwsze pociągi pojawiły się na moście w 1890 roku. Ponad stuletnia potężna konstrukcja prezentuje się bardzo okazale. Nie wiem na ile to prawda, ale ktoś mi kiedyś powiedział, że most jest właściwie bez przerwy malowany. Ze względu na częste trudne warunki atmosferyczne prace malarskie posuwają się bardzo powoli, no i właściwie kiedy robotnicy dotrą z pędzlami na drugi brzeg, to muszą wracać i zaczynać od nowa. Kapryśna pogoda i słona woda znacznie przyspieszają proces korozji. Most, podobnie jak twórczość Mackintosha, mimo sędziwego wieku prezentuje się nowocześnie. Ale jest w Szkocji jeszcze jeden most kolejowy, który powstał pod koniec XIX wieku, i choć wygląda świetnie, to z pewnością nie można określić go mianem „nowoczesny”. Glenfinnan Viaduct położony w malowniczym terenie, niedaleko Loch Shiel ma prawie 400 metrów długości. Znany jest głównie z tego, że zagrał w jednym z filmów o Harrym Potterze. Nadal jeździ po nim pociąg, i to najprawdziwszy, staroświecki parowóz. Jeśli będziecie w okolicy musi się nim przejechać. Pociąg podróżuje na trasie Mallig – Fort William.

Karuzela wodna
A czy macie ochotę na przejażdżkę karuzelą w łodzi? Brzmi niedorzecznie, prawda? A taka przygoda jest całkiem realna. Pisząc o osiągnięciach szkockiej architektury nie mogę nie wspomnieć o Falkirk Wheel – oryginalnej śluzie wodnej. Choć słowo „śluza” nie jest może zbyt adekwatne, ale o tym później. Przejeżdżając po raz pierwszy obok tej dziwnej konstrukcji nie miałem pojęcia, czym jest wyglądający jak olbrzymie koło zamachowe kawał żelastwa. Oczywiście zaraz po przyjeździe do domu sprawdziłem i wszystko stało się jasne. W latach trzydziestych ubiegłego stulecia kanały The Forth & Clyde i Union połączone były ze sobą jedenastoma śluzami. W dawnych czasach tą drogą przewożono towary przemysłowe, między innymi węgiel. Niestety w 1933 roku zaprzestano tej formy transportu i śluzy przestały być potrzebne. W 1994 roku postanowiono ponownie połączyć kanały. Nie zbudowano jednak śluz w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, wymyślono coś znacznie bardziej ciekawego. Rolę śluzy pełni winda wypełniona wodą, do której wpływają łodzie. Cała konstrukcja ma ponad trzydzieści metrów wysokości. Nie chcę zanudzać was technicznymi detalami, wszystkiego dowiecie się na stronie www.scottishcanals.co.uk/falkirk-wheel, ale muszę wspomnieć jeszcze, że Falkirk Wheel to jedyna tego typu konstrukcja na świecie, bez wątpienia też jest to wielkie osiągnięcie inżynierii oraz niebanalny projekt architektoniczny. Ta wodna ”karuzela” nie spodoba się pewnie każdemu, ale faktem jest, że nie można przejść obok niej obojętnie.

Zabawa klockami
Na zakończenie mam jeszcze propozycję dla najmłodszych. Do kwietnia w National Museum of Scotland w Edynburgu będzie można odwiedzić wystawę klocków Lego. Najciekawsze jest jednak to, że organizatorzy przygotowali dla zwiedzających „builders yard”, czyli plac budowy, na którym można będzie własnoręcznie coś wybudować. Coś mi się zdaje, że ten punkt programu może zainteresować nie tylko najmłodszych.

Festival of Architecture to ponad 400 wystaw, wykładów, warsztatów i innych wydarzeń kulturalnych. Tych kilka powyższych propozycji to tylko moje, dość oczywiste sugestie związane ze szkocką architekturą. Jeżeli chcecie poszerzyć architektoniczne horyzonty, to koniecznie zajrzyjcie na stronę www.foa2016.com.

Find it, feel it – takie jest nowe hasło reklamowe Szkocji, bardzo trafne moim zdaniem. Kończąc, odwołam się właśnie do niego. Ja pomogłem wam znaleźć fajne miejsca, atmosferę poczuć musicie sami.