Something went wrong with the connection!

Magazyn Square

17 lat w drodze. Niezwykła rodzina odwiedziła Szkocję

17 lat w drodze. Niezwykła rodzina odwiedziła Szkocję

17 lat w drodze. Niezwykła rodzina odwiedziła Szkocję
Październik 11
15:17 2017
Mieli pojechać na pół roku. Wracają po 17 latach z czwórką dzieci „na pamiątkę”. W sumie odwiedzili 100 państw. „Nie zobaczyliśmy 7 cudów świata, ale 7 milionów razy zachwyciliśmy się światem” – podkreśla niezwykła rodzina.
Podróże zmieniają życie? Dla niektórych to sposób na życie. Takie właśnie wybrali Candelaria i Herman Zappowie, którzy planując półroczną podróż z Argentyny na Alaskę, nie spodziewali się, że ich wojaże przedłużą się do kilkunastu lat, a w tym czasie odwiedzą sześć kontynentów, zobaczą sto krajów, a na pamiątkę wyprawy przywiozą czworo dzieci.

Powoli żegnają się z podróżowaniem i z utęsknieniem spoglądają w stronę rodzinnej Argentyny. „Czas wracać do domu, tęsknimy już za bliskimi” – zdradzają.

„Wyspy? Najlepsze zostawiliśmy na koniec”

Candelaria, Herman i ich dzieci dosłownie kilka dni temu opuścili Wyspy. Ich wizytę w Wielkiej Brytanii i Irlandii można było śledzić na ich stronie Facebooka, którą obserwuje ponad 76 tysięcy fanów.

W Anglii, Walii, Szkocji i Irlandii spędzili w sumie dwa miesiące, podsumowując podróż po Wyspach jednomyślnie mówią, że najlepsze zostawili na koniec.

Gorąco dziękowali Szkotom – napisali, że spotkali tu samych miłych ludzi. Jeden z obozów rozbili w pobliżu Loch Ness. Zdjęcia opatrzone były podpisem: „Jeśli jutro nie zobaczycie żadnego wpisu na naszej stronie, to znaczy, że był tu potwór…”.

Rodzina z Argentyny nauczyła zachwycać się ludźmi i miejscami, które odwiedza. „Pogoda w Szkocji? Jest piękna, trzeba tylko na to inaczej spojrzeć” – zapewnia Herman Zapp.

Poza Szkocją podróżnicy zawitali także do Anglii – byli w Londynie, Yorku, odwiedzili też Walię i Irlandię Północną oraz Irlandię. Wszędzie budzili sensację i spotykali z niezwykłą serdecznością. „Po prostu mamy szczęście do ludzi, wielu ma podobne pasje, podobną wrażliwość” – podkreślają Zappowie.

Istotnie, czytając komentarze pod ich wpisami na Facebooku przeważają słowa serdeczności od lokalnych mieszkańców. Zaproszeń, propozycji i miłych słów nie ma końca. Ludzie prześcigali się w propozycjach.

Podróż retro?

Podróż Zappów odbywa się niezwykłym wehikułem. Poruszają się autem wyprodukowanym w 1928 roku. 89-letni sedan, choć osiąga maksymalną prędkość 55 km/h, stał się niemal członkiem rodziny.

„Jak go nie kochać? Zawiózł nas do obozu pod Mount Everest, na pustynie w Chinach i Afryce” – podkreśla Candelaria w rozmowie z dziennikarzami BBC.

Skąd wzięli na to pieniądze?

Na to pytanie Zappowie muszą odpowiadać najczęściej podczas spotkań z ludźmi na całym świecie. „Niemal wszyscy mówią nam, że też chcieliby przeżyć taką przygodę, ale nie mają na to środków. Pytają nas, jak to zrobić, a my im mówimy, że prawdziwe podróżowanie zaczyna się wtedy, kiedy skończą się wam pieniądze” – tłumaczy w jednym z filmików wideo, opublikowanych na Facebooku Herman Zapp.

Przed wyruszeniem w półroczną trasę z Argentyny na Alaskę małżonkowie uzbierali 4 tys. dolarów. Kwota bardzo szybko „nie wiadomo kiedy” wyparowała. Zappowie byli akurat w Ekwadorze, gdzie panował głęboki kryzys i szalała inflacja.

Para desperacko szukała sposobu na zarobienie dodatkowych pieniędzy i dotarcie do celu wyprawy. Zaczęli więc sprzedawać namalowane przez Candelarię akwarele.

„Nie byłem pewny, czy to się uda, żartowałem w rozmowie z Candelarią, że tych rysunków nie kupiłaby nawet jej matka” – opowiadał Herman. Kilka rysunków wymienili na rękodzieła lokalnych rzemieślników, te wymieniali później na innym targowisku. Handel wymienny pozwalał im na kupno benzyny i pożywienia, potem już jakoś poszło. Ktoś wpadł na pomysł produkcji pocztówek, ktoś pomógł w wyprodukowaniu pierwszej książeczki, po niej powstała większa. Teraz mają też konta na portalach społecznościowych, tworzą filmiki i piszą.

„Coraz więcej nas”

Pierwotny plan, czyli dotarcie na Alaskę, zrealizowali nie po pół roku, ale dopiero po 4 latach, już z synkiem, Pampą, który urodził się w Greensboro w Karolinie Północnej. Na Alasce zdali sobie sprawę, że wcale nie mają jeszcze ochoty na stały powrót do domu. Na chwilę odwiedzili rodzinne strony, tam urodził się ich drugi syn, Tehue, po czym udali się w kolejną wyprawę. Ich córka Paloma, urodziła się w Kanadzie, a najmłodszy syn, Wallaby – w Australii.

Edukacją dzieci zajmuje się matka, która realizuje program szkoły w Argentynie, mają też zajęcia online i zdają wszystkie konieczne egzaminy.

„Podróż pomaga w kształceniu: w Londynie byliśmy w British Museum, widzieliśmy Loch Ness, stąpaliśmy po uliczkach Dublina. To wszystko zostanie w naszych sercach na zawsze i bardziej wyraźnie niż zobaczylibyśmy to wszystko w książkach i albumach” – uważa Candelaria.

Ludzkie znajomości

Największą wartością tych podróży są jednak dla rodziny Zappów ludzkie znajomości. Rodzina przez 17 lat gościła w domach około 3 tys. obcych im ludzi. Lokalni mieszkańcy pomagali im zdobyć żywność, zapewniali dach nad głową, częstowali, pomagali i urządzali długie pogawędki.
„Z każdego kraju pamiętamy ludzi, czy to pod piramidami w Egipcie, czy pod Big Benem w Londynie, serdecznych dusz nie brakuje” – zaznacza Candelaria.

„Nie jest trudno zaprzyjaźnić się w drodze, jedyny szkopuł polega na tym, że trzeba wyjechać i ruszać w dalszą trasę” – ocenia Pampa.

Teraz są w Holandii, ale po podróży po Europie wkrótce wrócą do Argentyny. Tęsknią już za rodziną z kraju, z którą do tej pory widywali sporadycznie.

Zappowie zapowiadają powrót do domu, ale z ich wojaży pozostają pamiątki: rodzina prowadzi stronę internetowąma swój profil na Facebooku i publikuje książki z wyprawy. Ich fani domagają się kolejnej.

Autor: Anna Rączkowska, Londynek.net

Share

Powiązane Artykuły

Polub nas na FB

Krzyżówka Luty nr 14

Kursy walut

Kursy walut w eGospodarka.pl
Notowania
24-10-2017
Kurs
( PLN )
Zmiana
EUR 4,2382 + 0,05%
GBP 4,7553 + 0,07%
USD 3,6031 - 0,08%